piątek, 11 września 2015

Rozdział XVII

Następnego dnia po szkole pytałem się innych o wyjazd. Niestety jak się okazało wszyscy mieli jakieś plany. Czyli wychodzi na to, że pojedziemy mniejszą grupą. Hmmm...może to nawet lepiej? Ciekawe co inni będą robić? Może Chihiro chciałby z nami pojechać? Sporo myśli krążyło po mojej głowie i przez to kiedy poczułem jak ktoś ciągnie mnie w boczny korytarz o mało co nie krzyknąłem.
- Cii...
- Sasori? Co się stało?
- Nic. Po prostu chciałem pobyć z tobą sam na sam. - Na myśl przyszło mi tylko jedno, ale przecież nadal jesteśmy w szkole.
- W szkole!? Oszalałeś!?
- Na twoim punkcie? Owszem. - Gdy to powiedział poczułem jak moje policzki robią się gorące. Po chwili poczułem jego usta na swojej brodzie następnie przy kąciku ust kiedy jego wargi były blisko moich odsunąłem go od siebie. A co jak ktoś zobaczy? Nie chodziło mi o naszych znajomych tylko o kogoś kto za nami nie przepada, a jest parę takich osób w tej szkole.
- Poczekaj.... - Nie dokończyłem ponieważ, na twarzy Sasoriego pojawił się grymas niezadowolenia.
- Dlaczego nie chcesz, żebym cie pocałował?
- Bo...- No co ja mam mu powiedzieć, że nadal się trochę wstydzę? Lepsze to niż milczenie. -... Się wstydzę.
- Och, Dei musisz się w końcu do tego przyzwyczaić.
- Wiem. I obiecuję, że następnym razem już nie będę się wstydzić.
- Dobrze.
Zaraz po tym rozbrzmiał dzwonek na ostatnią lekcję. Lekcja minęła bardzo szybko. Gdy wraz z Sasorim wyszliśmy ze szkoły spostrzegłem mojego brata i Itachiego stojących przed bramą szkoły. Rozmawiali jakby znali się przez całe życie. Dziewczyny, które koło nich przechodziły patrzyły na nich jakby byli jakimiś bogami. Staliśmy i patrzylismy w ich stronę z lekkim zdziwieniem malującym się na naszych twarzach. Ciekawe czego tu chcieli?  Mój brat musiał nas spostrzec ponieważ, w pewnym momencie pomachał w naszą stronę. Spojrzeliśmy na siebie i w końcu do nich podzeszliśmy.
- Chcecie czegoś?
- Ja przyszedłem do ciebie, a Itachiego spotkałem po drodze.
- A po co przyszedłeś?
- Musimy porozmawiać. No i też dlatego, że nie mogłem się doczekać twojego powrotu do domu.- Jego odpowiedź mnie rozdrażniła. Przecież ze szkoły do domu jest 15 minut drogi.
- I tylko dlatego? - Spytałem z nutą ironi w głosie.
- A potrzebuję innych powodów?
- Przecież do domu mam 15 minut drogi, nie traktuj mnie tak jakbym nadal miał 9 lat. Nie jestem już małym dzieckiem, zaakceptuj ten fakt. Czasem mam cię naprawdę dość. - Przez przypadek powiedziałem to co myślałem. Nie wątpliwe uraziłem go tym. Będę go musiał później przeprosić.
- Nie przesadziłeś trochę kociaku? - Pytanie Itachiego trochę zabiło mnie z tropu. Czyżby Itachi martwił się o mojego brata?
- Może trochę. - Spojrzałem w stronę mojego brata, który uśmiechał się w moją stronę, jego uśmiech był trochę niepokojący więc odwróciłem wzrok.
- To idziemy czy będziemy tu tak stać? - Sasori miał rację cały czas staliśmy przed szkołą mimo, iż ta już dawno całkowicie opustoszała.
- Idziemy. - Praktycznie całą drogę szliśmy w ciszy. Itachi w pewnym momencie powiedział, że musi gdzieś pójść więc poszedł w innym kierunku niż my. Gdy doszliśmy do mojego domu pożegnałem się z Sasorim i wraz z bratem weszliśmy do środka.
- Wygląda na to, że mamy jeszcze nie ma.
- Tak. - Nie wiem do końca dlaczego, ale miałem przeczucie, że mój brat coś kombinuje. Może to tylko moja wyobraźnia?
- Chodźmy do mojego pokoju.
- Po co? -Trochę bezsensowne pytanie,  ale naprawdę zastanawiałem się, po co mamy tam iść.
- Muszę z tobą porozmawiać.
- Dobra, więc chodźmy. - Po tym po prostu wiedziałem, że mój brat chce coś wiedzieć. Więc bez słowa ruszyłem za nim. Uświadomiłem sobie, że to będzie pierwszy raz kiedy będę w jego pokoju. Cały jego pokój był beżowy, a na każdej ze ścian wisiało jakieś zdjęcie.
- A więc o czym chciałeś porozmawiać? - Spytałem siadając na jego łóżku.
- Było coś między tobą, a Itachim?
- Co!? -Jego pytanie mnie zszokowało. Skąd on wpadł na taki durny pomysł?Ja i Itachi!? - Oczywiście, że nie. Jakim cudem wpadłeś na taki pomysł?
- To dlaczego nazwał cie ,,kociakiem" przed szkołą?
- A więc o to ci chodziło. Kiedy poznałem Itachiego byłem już z Sasorim. A pytanie dlaczego nazywa mnie ,, kociakiem" kieruj do niego. Bo sam nie wiem. - Dopiero kiedy odpowiedziałem olśniło mnie. Mój braciszek był zazdrosny.
- To dobrze. A mam jeszcze jedno pytanie.
- Jakie?
- Myślisz, że mam u niego szansę? - Na jego pytanie zacząłem się śmiać. Ja raczej miałem niewiele do mówienia w tym temacie.
- Trochę więcej wiary w siebie. - Odpowiedziałem, a Chihiro promiennie się uśmiechnął tak jak tylko on potrafił.
Nie mogłem się powstrzymać i rzuciłem w niego poduszką, która po chwili zatrzymała się na jego twarzy. Gdy poduszka zaczęła opadać złapał ją i z całej siły cisnął ją w moją stronę. Chciałem zrobić unik, ale niestety nie zdążyłam i oberwałem w tył głowy. Zaraz po tym rozpętała się prawdziwa wojna na poduchy. Podczas naszej mini wojny przeszło mi przez myśl, że teraz na pewno wyglądamy jak małe dzieci. Ale kto by się tym przejął? W pewnym momencie jedna a poduszek musiała o coś zachaczyć ponieważ, gdy ją rzuciłem rozdarła się i pierze rozsypało się po całym pokoju. No to mamy kłopot. Lepiej, żeby mama tego nie zobaczyła.
- I co teraz?
- Jak to co musimy to posprzątać zanim mama przyjdzie i to zobaczy. -Gdy skończyłem mówić spostrzegłem,  iż Chihiro patrzy z lekkim strachem w stronę drzwi. Również się spojrzałem w tamtą stronę i zamarłem.
- Mamo witaj z powrotem!
- Hej chłopcy. Wyjaśnicie mi co tu się stało?
- No.... Bitwa na poduchy? - Odpowiedziałem nerwowo się śmiejąc.
- Aha.... A to pierze?
- Jedna z poduszek się rozpruła.
- Już wszystko rozumiem. Wiec teraz w trybie natychmiastowym... Brać się za sprzątanie!! -Była na prawdę zła. Gdy wychodziła z pokoju trzasnęła drzwiami. Jeszcze przez chwilę dało się słyszeć jej głos i parę obelg skierowanych w naszą stronę. Nasza mama gdy się zdenerwuje potrafi być na prawdę straszna.
-Dobra bierzemy się za to sprzątanie im szybciej skończymy tym lepiej. - Mój chyba brat postanowił, że sobie pomilczy. Bo w odpowiedzi na moje słowa tylko skinął głową. Przez najbliższe 10 minut również milczał. Mowę mu odebrało czy jak? W końcu nie wytrzymałem i przerwałem ciszę.
-Chihiro dlaczego się nie odzywasz?
-Hmm... A tak jakoś. Coś się stało?
- Nie, nic. Ciekawe jak bardzo się zdenerwowała? -Powiedziałem to bardziej do siebie, ale Chihiro i tak to usłyszał.
- Na pewno nie tak bardzo jak wtedy kiedy wytukliśmy połowę zastawy stołowej. - Na to wspomnienie oboje zaczęliśmy się śmiać. Niestety, ale w dzieciństwie były z nas niezłe ziułka i mama często się na nas denerwowała.
- Bynajmniej się nie nudziliśmy. I mamy dużo wspaniałych wspomnień.
- Będziemy mieli co wspominać.
- Tak...Ale będzie lepiej jeżeli o niektórych rzeczach nie będziemy wspominać. (Archiwum "X" xD)
- I tu się zgodzę. Bierzmy się lepiej za sprzątanie.
- Nom. Inaczej nigdy nie skończymy. - Zaraz po tym wzięliśmy się do roboty i przez najbliższą godzinę sprzataliśmy. Oczywiście nie obyło się bez paru żartów i śmiechu. Kiedy skończyliśmy postanowiliśmy zejść na dół powiedzieć o tym mamie. Zostaliśmy ją siedzącą na kanapie kubkiem kawy w rękach.
-Mamo skończyliśmy.
- Poszło wam szybciej niż myślałam. Możecie mi odpowiedzieć na jedno pytanie?
- Jakie?- Zapytaliśmy jednocześnie.
- Który z was to zaczął? -Zapadła grobowa cisza. Oboje wiedzieliśmy, że winowajce czeka jakaś kara. - Ja czekam.
- Ja to zacząłem.
- A więc za karę przez tydzień będziesz zmywał naczynia.
- Ok. I tak mogło być gorzej. -Gdy tylko skończyłem mówić zadzwonił dzwonek do drzwi. - Pójdę otworzyć.
- Dobrze. -Przeczówałem kto stoi za drzwiami, ale w końcu wszystko jest możliwe. Nie zdziwiłem się kiedy przed drzwiami zobaczyłem Sasoriego, ale Itachiego się nie spodziewałem.
- Hej kochanie. -Pierwszy przywitał się Sasori i nim zdążyłem odpowiedzieć pocałował mnie.
- Hej. -Odpowiedziałem kiedy przerwał pocałunek i wpuściłem ich do środka. Zastanawiało mnie co oni tu robią, ale z pewnością zaraz się dowiem. W salonie Chihiro rozmawiał z mamą, ale gdy tylko zobaczył Itachiego urwał w pół zdania. Mama widząc to odwróciła się w naszym kierunku, kiedy tylko zobaczyła chłopaków uśmiechnęła się promiennie.
- Witajcie chłopcy. Co was tu sprowadza?
- Przyszliśmy porwać pani synów na randkę. - Kiedy to usłyszałem moje oczy rozszerzyły się w zdziwieniu. Oni chcieli nas obu zabrać na randkę?
- Co proszę? - Spytałem nie kryjąc swojego zdziwienia.
- No to co słyszałeś. Macie 15 minut na wyszykowanie się. Ruchy nie mamy całego dnia.
-Już, już. -Odpowiedziałem i wraz z Chihiro poszliśmy na górę.
- Ale ja dawno nie byłem na randce! - Z tego co zauważyłem mój brat był cały w skowronkach. -Dei w co mam się ubrać? - Skoro już o to pyta to mu pomogę. Zamyśliłem się przez chwilę.
- Załóż czarne rurki i jakiś luźny T-shirt do tego.
- Dzięki Dei. - Ucałował mnie w policzek i pobiegł do swojego pokoju.
- A co ja założę? - Zapytałem sam siebie stojąc przed szafą. W końcu postanowiłem, że granatowe rurki i luźną bokserkę, która wyglądała na mnie trochę jak tunika. A włosy związałem w wysoki kucyk prócz grzywki z kucyka wtdostał się jeden niesforny kosmyk. Akurat kiedy skończyłem do pokoju wszedł Chihiro. Gdy tylko go zobaczyłem zaniemówiłem z wrażenia mój braciszek wyglądał zajebiście.
- Wow. - To było jedyne słowo, które zdołałem z siebie wyksztusić.
- Ty też świetnie wyglądasz. To co idziemy?
- Nie, no coś ty niech sobie poczekają. ( Niech czekają, a co xD dop. Aut)
- Oczywiście. - Oboje zaczęliśmy się śmiać. Wyszliśmy z mojego pokoju i zaczęliśmy schodzić ze schodów. Gdy zeszliśmy na dół Sasori i Itachi przerwali rozmowę i spojrzeli na nas. Poczułem się dość niezręcznie i Chihiro chyba też. Jeżeli w najbliższym czasie nic nie powiedzą to zwariuje.
- Powiecie coś w końcu?
- Wyglądacie bardzo....
- Seksownie. -Dokończył Itachi, a my z bratem spaliliśmy buraka na twarzy.
- To....idziemy?
- Oczywiście. - Gdy byliśmy w przedpokoju zauważyłem, że Itachi obczaja tylek mojego brata i raczej się z tym nie krył. Sasori również to zauważył i zaśmiał się cicho pod nosem. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Kya! - Krzyknąłem, a bardziej pisnąłem czując jego dłoń na moim pośladku.
- Co się stało? - Poczułem gorąco wstępujące na moje policzki.
- N...Nic.
- To czemu pisnąłeś?
- Bo...bo miałem taki kaprys! - Powiedziałem pierwszą lepszą rzecz, która przyszła mi do głowy.
- Mhm...już Ci wierzę. Sasori co mu zrobiłeś?
- Ja nic. - Mimo wszystko jego uśmiech mówił sam za siebie.
- Jasne... A więc chodźmy już.
- Ale gdzie my idziemy?
- Na początek spacer po parku potem wpadniemy do jakiejś kawiarni, a później pokażemy wam najlepszy widok w tym mieście .
Zaraz po tym wyszliśmy. Idąc przez miasto cały czas rozmawialiśmy i parę razy ludzie się na nas dziwnie spojrzeli szczególnie na mnie i Sasoriego, ponieważ szliśmy trzymając się za ręce.
Jednak ludzie nadal są nietolerancyjni, może to się kiedyś zmieni. Po paru minutach dalszej drogi doszliśmy do parku. Jak zawsze było tu pięknie. Podeszliśmy pod jedno z drzew i usiedliśmy w zacienionym miejscu, a z tego co zdołałem zauważyć jest tu dzisiaj naprawdę dużo par.
- A więc po co nas tu przyprowadziliście?
- Bo dzisiaj w tym parku dokładnie za 10 minut wszystkie pary tu zebrane obiecają sobie to, że będą ze sobą na zawsze. - O ile dobrze pamiętam już to obiecałem sobie z Sasorim, ale warto powiedzieć to to jeszcze raz.
- A jeśli nie są ze sobą? - Sam również chciałem zadać to pytanie, ale mój brat mnie uprzedził.
- To dzisiaj wyznają sobie miłość. - Mogłem się tego spodziewać. Ale zaraz skoro jest tu mój brat i Itachi też tu są to.... Nie to niemożliwe!Spojrzałem w stronę Chihiro, który spalił buraka, a Itachi przyglądał mu się z uśmiechem. Spojrzałem w stronę Sosoriego, który nie był tak bardzo zdziwiony. Posłałem mu spojrzenie żądające wyjaśnień.
- My z Dei'em pójdziemy się przejść, więc zostawiamy was na chwilę samych.
- Dobra.
Wstaliśmy i zaczęliśmy iść jedną ze ścieżek. Kiedy byłem pewny, że jesteśmy dość daleko i że nas nie usłyszą najspokojniej jak tylko mogę zapytałem.
- O co z tym chodzi!?
- Spokojnie. Chodzi o to, że Chihiro podoba się Itachiemu i chyba z wzajemnością. I chce mu to dzisiaj powiedzieć. Więc pomyśleliśmy, że was tu zabierzemy.- W pierwszej chwili trochę go nie zrozumiałem, ale po chwili przypomniałem sobie o przysiędze.
- Czyli oni teraz...?
- Tak. - Chciałem tam do nich teraz iść, ale wiedziałem, że nie będzie to fair wobec mojego brata.
- Oj dzisiaj jak tylko wrócimy do domu to z nim porozmawiam.
- Teraz przestań myśleć o swoim bracie i Itachim. Skup się na nas.
- No do... - Nie mogłem skończyć tego co chciałem powiedzieć, ponieważ Sasori sprawnie mi to uniemożliwił łącząc nasze usta w pocałunku, po chwili nasze języki zaczęły wojnę o dominację. Moje ręce powędrowały na jego szyję, dzięki temu mogłem przyciągnąć go jeszcze bliżej siebie. Jedną z dłoni wplątałem w jego włosy. Sasori jedną ręką trzymał mnie w tali, a drugą powoli przesuwał w dół, cichy jęk wydobył się z moich ust kiedy poczułem jego dłoń zaciskającą się na moim pośladku. Mógłbym trwać tak wiecznie, ale powoli zaczynało brakować mi powietrza więc przerwałem pocałunek.
- Kocham cię. - Wyszeptałem to do jego ucha.
- Ja ciebie też.- Ponownie złączyłem nasze usta. Niestety tym razem nam przerwano.
- No już koniec tych czułości.
- Wiesz co Itachi ty zawsze wybierasz najmniej odpowiedni moment aby się odezwać. Nie mogłeś poczekać, aż skończymy?
- Taa... Jasne zanim wy byście skończyli to by trochę minęło.
- Sugerujesz coś? - Tym razem to ja zabrałem głos.
- Ja? No skąd. - Jego uśmiech i wzrok mówiły same za siebie.
- Zboczeniec. - Potych słowach wszyscy się zaśmialiśmy. Dawno się tak dobrze nie bawiłem.
- A tak właściwie to która godzina?
- Dochodzi 18. A do kawiarenki jest ok 30 minut drogi, więc za niedługo będziemy musieli się zbierać. Bo tam gdzie jedziemy jest kawałek drogi. - Co Itachi miał na myśli mówiąc jedziemy? W mojej głowie zapaliło się czerwone światełko mówiące, że to co oni planują jest co najmniej dziwne.
- To gdzie my jedziemy?
- Daleko. A teraz może już pójdziemy do tej kawiarenki. - Dopiero teraz kiedy spojrzałem w stronę mojego brata spostrzegłem, że cały czas czerwieni się jak piwonia. Gdy wrócimy do domu będę musiał z nim porozmawiać. Ruszyliśmy i nie spiesząc się wyszliśmy z parku. Teraz tylko jedno nie dawało mi spokoju najbliżej położoną kawiarenką jest "Sweet Secret ". No nic zaraz się dowiem.
- Dei czemu idziesz taki zamyślony?
- Tak sobie pomyślałem, że najbliżej położoną kawiarnią jest " Sweet Secret ". I czy my tam przypadkiem nie idziemy.
- No właśnie tam idziemy. Za 10 minut powinniśmy już tam być.
- Braciszku?
- O co chodzi Chihiro?
- Możemy porozmawiać?
- Teraz czy wolisz później. I o czym?
- Później kiedy wrócimy do domu, o czymś ważnym.
- Dobrze. - Uśmiechnąłem się w jego stronę posyłając mu spojrzenie typu " Ja wszystko wiem ". A on zaczerwienił się jeszcze bardziej o ile było to możliwe.
- Idziecie? Bo zostajecie w tyle.
- Już idziemy.
- O czym rozmawialiście?
- Nasza sprawa. - Odpowiedziałem i spostrzegłem, że gdy tylko skręcimy będziemy na miejscu.
- No i jesteśmy. - Weszliśmy i wszyscy którzy byli w kawiarni spojrzeli w naszą stronę lecz po chwili wrócili do swoich poprzednich zajęć. Ja wzrokiem odruchowo poszukałem Hidana i znalazłem go stojącego za ladą, umśmiechającego się w naszą stronę.
Kiedy tyło zajęliśmy stolik poszedł do nas i wręczył na menu.
- No hej kociaku. - Postanowiłem zignorować to, że ponownie nazwał mnie kociakiem. I zagłębiłem się w czytaniu menu.
- Hej Hidan.
- Itachi!? Chłopie wieki cię nie widziałem!
- Ile to już minęło od naszego ostatniego spotkania? Ze 3 lata już będą.
- To serio, aż tyle minęło?
- Nie żeby coś, ale mu też tu jesteśmy.
- Wybaczcie. Ale wiecie musimy nadrobić stracony czas. - W tym momencie znacząco uśmiechnął się w stronę Itachiego. Spojrzałem w stronę Chihiro i wyglądał na złego... Nie zły to złe określenie on był wściekły. Pierwszy raz go takiego widziałem. Musiałem go jakoś uspokoić.
- Chihiro chodź ze mną na chwilę.
- Gdzie?
- Po prostu chodź.- Spojrzałem na niego i chyba w końcu zrozumiał o co mi chodzi.
Wstaliśmy od stołu i poszliśmy w stronę wyjścia. Kiedy tylko wyszliśmy mina mojego brata złagodniała.
- Opanuj się czasem.
- Ale oni... Jak ja tam miałem spokojnie siedzieć?
- Rozumiem Cię, ale trzymaj swoje emocje na wodzy.
- Dobra postaram się. A tak poza tym co to za koleś? - Chihiro wskazał palcem nasz stolik. Teraz był tam jeszcze jeden chłopak. Czemu on przytulał się do Sasoriego? Poczułem jak żyłka na moim czole zaczyna pulsować.
- I co teraz?
- Jak to co? Wracamy tam. Nikt prócz mnie nie może przytulać się do Sasoriego.- Weszliśmy do środka i od razu podeszliśmy do naszego stolika. Może i byłem zły, ale robienie scen w kawiarence nie za  bardzo mi pasuje. Dlatego stanąłem i czekałem aż w końcu mnie zauważą.
- Isao puść mnie już!
- Ale tak dawno się nie widzieliśmy!
- Isao puść go bo inaczej będzie miał kłopoty.
- Jakie kłopoty? Przecież tylko go przytulam.
- Ale z ciebie debil . On ma chłopaka, który nawiasem mówiąc tu stoi. - Teraz wszyscy spojrzeli w moją stronę. Isao od razu puścił Sasoriego i podszedł do mnie. - Bardzo miło mi cię poznać jestem Isao! A ty jesteś?
- Deidara. - Odpowiedziałem. Chłopak od razu rzucił mi się na szyję. - Puszczaj!
- Isao... Puść go on nie jest maskotką
- Ale on jest taki słodki. No dobrze... - W końcu z niechęcią mnie puścił. Usiadłem na swoim miejscu. Zaraz po tym Tobi odszedł.
- A więc co panowie zamawiają?
- Dla mnie ciasto czekoladowe. - Mój brat i jego miłość do ciastek czekoladowych. Gdyby mógł mógł by je jeść codziennie.
- Ja wezmę ciasto cytrynowe. - Itachi chyba lubi to ciasto, jego uśmiech mówi sam za siebie.
- A dla mnie Tiramisu.
- Hmm...Dzisiaj wezmę ciastko truskawkowe. - Gdy tylko złożyliśmy zamówienie Hidan odszedł od naszego stolika. A co do picia wszyscy zamówiliśmy herbatę.
- I znowu wszyscy uwzięli die na herbatę... - Sasori miał rację. Wraz z Itachim zaczęliśmy się śmiać.
- Powiecie mi o co chodzi?
- Powiem ci w domu.
- Dobrze. - Zaraz po tym Hidan przyniósł nasze zamówienia. Kiedy tylko poczułem słodki smak ciastka w moich ustach myślałem, że się rozpłynę.
- Jak widzę mój braciszek nadal kocha słodycze.
- Mhm... Kocham słodycze i nigdy nie przestanę. A twoja miłość do ciastek czekoladowych nadal pozostaje nie zmieniona.
- Jak widać. - Ponownie wróciłem do jedzenia ciastka. Myślałem, że jako pierwszy skończę jeść, ale okazało się, że pierwszy skończył Sasori.
- Dei, a ty znowu się ubrudziłeś.
- Naprawdę? - Chciałem przejechać językiem wokół warg, ale Sasori był szybszy i po chwili mogłem poczuć jego miękkie wargi na swoich. Na szczęście siedzieliśmy blisko siebie, więc mogłem bez problemu pochylić się w jego stronę i pogłębić pocałunek. Jedną z rąk położyłem na jego udzie i powoli przesówałem ją w górę. Przez moment wydawał się być zaskoczony, ale nie zwróciłem na to szczególnej uwagi. Z wszystkiego wyrwało nas ciche chrząknięcie.
- Nie żeby coś, ale nie jesteście tu sami.
- Trochę nas poniosło.
- Trochę? Jeszcze trochę, a byście to zrobili to stole. - Teraz poczułem jak moje policzki robią się gorące.- Jak już chcecie to zróbcie to w łazience. - Na te słowa Sasori zgromił Itachiego wzrokiem, a ja spuściłem głowę tak aby nie mogli dostrzec rumieńców wpływających na moje policzki. Pomysły Itachiego czasem mnie przerażają, a czasem śmieszą, nigdy nie wiadomo z jakim pomysłem wyleci. (Bo to Itachi tego nie ogarniesz xD do. Aut)
- Itachi czasem zanim coś powiesz to pomyśl.
- Nie wmówicie mi, że tak nie jest. Napaleni jak króliki.
- Nie przeginaj. - Ton głosu Sasoriego był trochę straszny. Jak dobrze pójdzie to w końcu się pobiją.
- Musicie się kłócić? - Chihiro był lekko zdenerwowany. Obaj spojrzeli się na niego i na mnie.
- Później pogadamy.
- Jasne. A teraz nie powinniśmy się zbierać? - Wszyscy spojrzeliśmy na zewnątrz, zaczynało się ściemniać. Spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo i po chwili wychodziliśmy z lokalu.
- A więc gdzie idziemy?
- Daleko. I aby tam dotrzeć musimy kawałek pojechać.
- Dobra, a czym pojedziemy?
- Jak to czym, moim samochodem.- Skręciliśmy w stronę pobliskiego parkingu. Jak się okazało stało tam jeno auto. Na pierwszy rzut oka pomyślałem, że to Suzuki i tak było.
- Zapraszam panów. - Wsiedliśmy do samochodu i po chwili byliśmy już w drodze.
Całą drogę rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Oczywiście Itachi bardziej skupiał się na drodze niż na naszych rozmowach, więc tylko od czasu do czasu coś dopowiedział. Kiedy byliśmy na miejscu było już kompletnie ciemno. Jedynym źródłem światła były uliczne lampy oraz księżyc, który tej nocy był w pełni i było go idealnie widać na bezchmurnym niebie. Zastanawiało mnie również to gdzie dokładnie jesteśmy.
- Chodźmy.
- A gdzie idziemy? - Zapytałem, ponieważ nadal byliśmy na obrzeżach miasta. I jedyne co nas otaczało to ogromne wieżowce.
- Tam. - Itachi wskazał na najwyższy budynek, który znajdował się w naszym mieście.
- A jak tam wejdziemy?
- Spokojnie, pracuje tam mój znajomy i poprosiłem go aby otworzył boczne wejście.
- Mhm...
- A więc idziemy?
- Idziemy. - Ruszyliśmy w stronę jednej z bocznych uliczek, gdzie znajdowało się boczne wejście. Kiedy weszliśmy naszym oczom ukazało się nic innego jak schody. O ile dobrze pamiętam ten budynek miał około 25 pięter, więc wejście na samą górę trochę nam zajmie. Ruszyliśmy bez słowa na górę, po kilkunastu piętrach wszyscy mieliśmy już chyba dość tej "wspinaczki", ale byliśmy prawie na półmetku, więc szliśmy dalej. Kiedy weszliśmy na samą górę, Itachi otworzył drzwi prowadzące na dach. Gdy wyszliśmy na zewnątrz uderzył w nas podmuch chłodnego powietrza.
- Nigdy więcej nie wchodzę po schodach na 25 piętro. -  Na słowa Sasoriego wszyscy się zaśmialiśmy.
- Nie narzekaj, tylko ciesz się chwilą. A teraz chodźcie. - Przeszliśmy cały dach i stanęliśmy przy barierce na jego końcu.
- Wow. - Widok był naprawdę świetny, stąd było widać całe miasto, które teraz mieniło się wieloma barwami.
- Przyznaję warto było tu wejść.
- No, a nie mówiłem, że to najlepszy widok w tym mieście. - Stałem oparty o barierkę i wpatrywałem się w widok jak się przede mną rozciągał. Szkoda, że nie mam przy sobie moich przyborów do malowania. W pewnym momencie z zamyślenia wytrwały mnie ręce oplatające się wokół mojego pasa.
- Nad czym tak rozmyślasz? - Kiedy usłyszałem głos Sasoriego tuż przy moim uchu i jego ciepły oddech, który lekko je owiewał przeszedł mnie delikatny dreszcz.
- Nad tym jak tu pięknie i spokojnie.
- Masz rację pięknie tu. - Po tych słowach Sasori delikatnie pocałował mój kark. Przez moje ciało przeszedł kolejny dreszcz. Powoli odwróciłem się w jego stronę i przytuliłem się do niego. Kiedy trwaliśmy w uścisku przysluchiwałem się spokojnemu biciu jego serca i wdychałem jego zapach. Poczułem jak całuje mnie w czubek głowy. - Dei spójrz w bok.
- Hmm... Po co? - Spojrzałem na niego lekko tego nie rozumiejąc.
- Po prostu spójrz w moje lewo.
- Skoro prosisz. - Zrobiłem tak jak prosił, a to co zobaczyłem sprawiłomoich ustach pojawił się uśmiech. Chihiro stał oparty o barierkę tak jak ja parę minut temu, a Itachi obejmował go od tyłu opierając głowę na jego ramieniu. Rozmawiali o czymś i oboje uśmiechali się do siebie.
- Myślisz, że są ze sobą?
- Raczej nie.
- Czemu?
- Mój brat zawsze woli poczekać z decyzją, ale widzę, że mu zaufał, wiec pozwala mu się do niego przytulać.
- Rozumiem... W sumie odkąd tylko się zobaczyli widać było, że jest coś na rzeczy.
- Po dwóch dniach znajomości?
- Sam powiedziałeś, że jeszcze ze sobą nie są więc.
- No w sumie. Jeszcze trochę i będziemy musieli iść prawda?
- Mhm... Na razie nacieszmy się tym widokiem.
- Racja, ale najpierw...- Wspiąłem się delikatnie na palce i złączyłem nasze usta. Sasori natomiast oddał pocałunek. Niedługo po tym nasze języki tańczyły w namiętnym tańcu. Obie jego dłonie zaczęły się zsuwać w dół, jęknąłem prosto w jego usta kiedy poczułem jak zaciskają się na moich pośladkach i zaczynają je powoli masować. Podniecenie zaczynało ogarniać moje ciało, ale gdy przypomniałem sobie gdzie jesteśmy, opamietałem się trochę. I po chwili przerwałem pocałunek. Oboje mieliśmy przyspieszony oddech.
- No, a myślałem że już się od siebie nie oderwiecie.- Spojrzeliśmy w stronę, z której dochodził głos Itachiego i ja automatycznie spaliłem buraka. Itachi wraz z Chihiro stali w odległości co najmniej 3 metrów od nas. Mój brat również był lekko czerwony na policzkach.
- Długo tak stoicie?
- Od momentu, w którym zacząłeś macać jego tyłek.
- Ech... Mogliście powiedzieć.
- Nie chcieliśmy wam przerywać. A teraz zbieramy się bo już jest prawie 21, a do was mamy całe miasto do przejechania.
 - No to chodźmy. - Ruszyliśmy w stronę wyjścia.
- I znowu po schodach.
-  Nic na to nie poradzisz. - Schodzenie ze schodów zajęło nam trochę mniej czasu niż wchodzenie. Kiedy byliśmy na dole od razu ruszyliśmy w stronę samochou i po chwili byliśmy w środku.
Podczas drogi poczułem, że jestem zmęczony i po rozmowie z Chihiro pójdę od razu spać. Raz nawet lekko przysnąłem, ale po chwili się obudziłem. Gdy dotarliśmy na miejsce Itachi zaparkował przy domu Sasoriego.
- No to do zobaczenia panowie.
- Narazie. - Itachi po chwili odjechał, a my jeszcze przez chwilę staliśmy i ptrzyliśmy w stronę w którą odjechał.
- Dziękuję za super dzień.
- Nie ma za co. A teraz do zobaczenia kochany.
- Do zobaczenia. - Na pożegnanie pocalowaliśmy się krótko.
- Słodkich snów. - Powiedział jeszcze zanim wraz z Chihiro odeszliśmy w stronę naszego domu.
W domu od razu ruszyliśmy na górę w stronę pokoju mojego brata. Gdy się tam znaleźliśmy usiedliśmy na łóżku.
- Dziejszy dzień zaliczam do jak najbardziej udanych.
- Ja też. A teraz opowiadaj co się działo w parku.
- Już, już. Zaraz po tym jak odeszliście zaczęliśmy rozmawiać, i tak jakoś wyszło, że podczas rozmowy on mnie przytulił i powiedział, że jestem słodki i mu się podobam. Na te słowa zamarłem, a moje policzki taki piekły jakby się paliły, przez chwilę milczałem, ale w końcu zebrałem się w sobie i powiedziałem, iż on też mi się podoba.
- I co dalej?
- Zapytał się czy nie chciałbym spróbować być z nim, ale odpowiedziałem, że jak narazie wolę go lepiej poznać i bardziej mu zaufać. On powiedział, że to rozumie i powiedział, że będzie czekać, a po tym pocałował mnie w czoło. Niedługo po tym poszliśmy was szukać.
- Nie powiem słodko. A więc życzę wam jak najlepiej.
- Dzięki braciszku.
- Tylko jeżeli zrani cie w jaki kolwiek sposób wiedz, że się do niego przejdę i wykastruje.
- Hahaha... Dobrze. A teraz idź spać.
- Dobrze. Dobranoc Hiro.
- Jak ja dawno nie słyszał z twoich ust tego zdrobnienia. Dobranoc Dei. - Kiedy tylko znalazłem się w moim pokoju zająłem ubrania i położyłem je na krześle i w samych bokserkach położyłem się spać, a niedługo po tym odpłynąłem w objęcia Morfeusza.
**********************************
Pierwszy rozdział od tak długiego czasu! Nawet nie wiecie jak się cieszę :D Oczywiście myślę, że rozdział się wam spodobał. Za wszelkie błędy z góry przepraszam. W czasie mojej nieobecności trochę się w moim życiu podziało, ale co ja wam będę o tym pisać xD :P A u was działo się coś ciekawego no i też pytanko : Jak spędziliście wakacje??
No i też minął w tym czasie rok od powstania tego oto bloga!!! :*<3 I z tej okazji jeżeli chcecie zrobimy Q&A z naszymi bohaterami, albo możecie też poprosić o napisanie jakiegoś oneshota z paringiem jakim będziecie chcieli, jak będziecie mieć w głowach konkretny pomysł napiszcie mi o tym, a ja postaram się jak najlepiej to napisać. :33:**
Co do rozdziałów będą się pojawiały 1-2 razy w miesiącu. Zależy od mojej weny. I być może dodam tu moje drugie kolejne opowiadanie, ale to za jakiś czas jak będę miała więcej rozdziałów.
No i to by było na tyle w razie jakich kolwiek pytań piszcie w komentarzach.
                                                                                                  Kocham was! <3
                                                                                              Mirajane :3











poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Czyżby coming back?

     No więc tak jak sam nagłówek wskazuje... WRACAM!!! Huehuehue...nie spodziewaliśce się prawda? A tu proszę,wracam. Muszę przyznać, że brakowało mi tego bloga i was. Nie myślcie sobie, że o was zapomniałam co to to nie! Cały czas sprawdzałam jak się mój blog miewa :D No i niestety aktywnoś spadła do można by powiedzieć praktycznie zera no, ale mam nadzieję, że to się poprawi :)      Co do rozdziałów to 17 mam już prawie skończony bo ostatnio złapał mnie leń i nic nie pisałam... No i też muszę się uczyć bo niedługo po rozpoczęciu roku szkolnego mam konkurs z wiedzy o Wielkiej Brytanii no i wiecie nie mam za bardzo jak pisać, do tego teraz jestem na wyjeździe i mój dostęp do neta jest ograniczony. Postaram się coś napisać i wstawić rozdział do końca tego tygodnia, ale nic nie obiecuję. No i też rozdziały nie będą pojawiały się tak często bo w tym roku muszę spinać tyłek i brać się za naukę. Chociaż może uda mi się to jakoś pogodzić i rozdziały będą pojawiały się częściej. 
No więc teraz wyczekujcie następnych rozdziałów i do zobaczenia za niedługo moje miśki kochane :** <3 
                                                                                                                    Mirajane <3

sobota, 21 lutego 2015

Przepraszam ...

Coś czuję , że nie za bardzo wam się ten pomysł podoba , ale cóż ... Wręcz kocham prowadzić ten blog , ale niestety od jakiegoś czasu pisanie mi nie idzie co możecie sami zobaczyć :P Miałam dodać rozdział 17 jeszcze w ferie , ale jak widać nie zrobiłam tego , ponieważ no kompletnie nie miałam weny i tak jakoś wyszło . Bloga zawieszam na czas bliżej nie określony . I może być też tak , że już tu nie wrócę . Tylko spokojnie nie sądzę aby to się stało , to jest po prostu najgorszy możliwy scenariusz jaki może się zdarzyć . Może dopadł mnie kryzys wieku średniego i to dlatego ? ;) Oczywiście braki weny o nie jedyny powód jeszcze dochodzi mi do tego nauka i sami wiecie jak to jest :P Kiedy tylko wena mi wróci i będę w stanie napisać coś z senem to wtedy wrócę . No chyba , że już kompletnie nic mi  nie przyjdzie do głowy wtedy przestanę pisać na dobre , ale bloga nie usunę. No i to by było na tyle . Papa :) <3 
                                                                                                                   Mirajane <3

sobota, 31 stycznia 2015

Rozdział XVI

Nie wiem czemu, ale ten rozdział mi się usunął z nie znanych mi przyczyn i zoriengtowałam się dopiero teraz :/ Brawo ja normalnie... O dziwo zapisał mi się w notatkach i mam nadzieję, że nie usunęło się nic z tego rozdziału... Chociaż sprawdziłam rozdział i nie wydaje mi się aby coś się usunęło :) No więc to by było na tyle z mojej strony... Ale mam też dla was pewną wiadomość i zaraz ją jakoś napiszę aby to miało ręce i nogi xD                                                ****************************
Po zajęciach poprosiłem Sasoriego aby poczekał na mnie przed szkołą . Teraz szukałem Naomi aby powiedzieć jej , że chcę z nią porozmawiać . W końcu zobaczyłem ją na końcu korytarza .
- Naomi !
- O Dei . Stało się coś ?
- Nie , nic , ale muszę z tobą porozmawiać .
- Teraz ?
- Nie dzisiaj nie mogę . Może jutro ?
- Mi za to jutro nie pasuje . To pojutrze ?
- Dobra .
- Gdzie i o której ?
- U mnie w domu może być o 16 ?
- Jasne . To do zobaczenia .
- Do zobaczenia . - Po chwili już mnie nie było. Wybiegłem ze szkoły i wzrokiem poszukałem Sasoriego . Stał przed bramą i czekał . Po cichu podszedłem do niego i przytuliłem od tyłu .
- Przepraszam , że musiałeś czekać . A teraz idziemy ?
- Już nie mogę się doczekać . - Gdy doszliśmy do naszych domów Sasori powiedział , żebym na niego chwilę poczekał, ponieważ  musi wziąć przybory do malowania . Wrócił po niecałych 5 minutach .
- Idziemy ?
- Tak . - Gdy tylko weszliśmy do mojego pokoju byłem tak zdenerwowany , że czułem jak trzęsą mi się ręce .
- Spokojnie . Jeżeli nie chcesz powiedz . Nic na siłę .
- Chcę , tylko daj mi chwile .
- Dobrze . - Usiadłem na łóżku i dla uspokojenia wziąłem kilka głębokich wdechów . Przecież to nic takiego . Na początek zdjąłem bluzkę , a następnie spodnie .
- Dobrze . A teraz połóż się na łóżku tak aby było ci wygodnie .
Położyłem się na boku i jedną z rąk podparłem głowę , a drugą rękę oparłem na biodrze . Wzrok utkwiłem w Sasorim , który zaczął rysować . Delikatnie uśmiechnąłem się w jego stronę , gdy na mnie spojrzał .
                                                               ******
Leżałem już tak od około godziny i zaczynałem się już nudzić . Oczywiście rozmawiałem z nim kilka razy , ale bardzo krótko . Na szczęście po paru minutach powiedział , że skończył  .
- Chodź tu do mnie . - Powiedziałem i wyciągnąłem rękę w jego stronę . Wszystkie przybory odłożył na bok i podszedł do mnie . Gdy był już na wyciągnięcie ręki złapałem jego dłoń i pociągnąłem w swoją stronę tak , że zawisł nade mną . Gdy zaczął się przybliżać , drzwi do mojego pokoju otworzyły się z hukiem . Oboje spojrzeliśmy w tamtą stronę w drzwiach stał mój brat z szokowaną miną .
- C...Co wy ... robicie ?- Myślałem , że Chihiro będzie trochę później i będę mógł pobyć z Sasorim sam na sam . No , ale niestety mój braciszek nie mógł się doczekać .
- Chihiro mówisz tak jakbyś nie wiedział . - Przy moim bracie nigdy się nie krępowałem, ponieważ z nim rozmawiałem na wszystkie tematy . I tak jakoś wyszło , że zawsze znajduje mnie w dość dziwnych sytuacjach .
-Dei ty po raz pierwszy się nie krępujesz .
- A no bo to mój brat . - Mój brat chyba otrząsną się z lekkiego szoku jakiego doznał bo spojrzał na Sasoriego z chęcią mordu .
- Za 5 minut widzę was obu na dole . - Zaraz po tym wyszedł , a ja z Sasorim spojrzeliśmy na siebie .
- On tak zawsze , nie martw się .
- A już zaczynałem się bać . Dobra ubieraj się i schodzimy do niego . - Nie odpowiedziałem  bo nie było potrzeby . Gdy tylko się ubrałem złapałem Sasoriego za rękę i zeszliśmy na dół . Mój brat siedział na fotelu i czekał na nas . Usiedliśmy na przeciw niego .
- A wiec kim On jest ?
- Chihiro poznaj Sasoriego . Jest moim chłopakiem .
- Co !? Mój mały braciszek ma chłopaka !?
- A co w tym złego ? Mam już 17 lat nie zapominaj o tym .
- Nic w tym złego . Ale czemu chociaż do mnie nie zadzwoniłeś i mi nie powiedziałeś ?
- Czyli nie masz nic przeciwko temu , że jestem z Sasorim .
- Nie mam nic przeciwko dopóki jesteś z nim szczęśliwy . A co wy robiliście na górze ?
- Malowałem . - Sasori po raz pierwszy zabrał głos w tej rozmowie .
- Co ?
- Mnie . - Kiedy to powiedziałem mojego brata chyba olśniło i zrozumiał dlaczego byłem prawie nagi. Jednak mój brat nic się nie zmienił no może chociaż trochę poważniał .
- A już myślałem , że chcecie ... no wiecie .
- Ale my już ... - Nie dokończyłem zdania ponieważ , mój brat pobladł . Od razu zerwałem się z kanapy i podszedłem do niego . - Chihiro co ci jest ?
- Mój mały kochany braciszek już ... Dei ja już cię kompletnie nie poznaję .
- A się tu o ciebie zamartwiam . Może i trochę się zmieniłem , ale nie bardzo . - Wyjaśniłem powoli . Czasem się zastanawiam kto tu jest starszym bratem w tej rodzinie . Po chwili mój brat znów oprzytomniał i spojrzał na Sasoriego .
- Ty .... To wszystko twoja wina ! Przez ciebie mój kochany braciszek się tak zmienił ! - Sasori spojrzał na niego zszokowany . A ja zaczynałem się po woli denerwować , mój brat trochę za bardzo wtrącał się w moje życie . Nagle mnie olśniło on zawsze zachowywał się tak kiedy dziewczyna go zostawiała .
- Braciszku co się stało ? - Chihiro spojrzał na mnie nie pewnie  , ale po chwili zrozumiał o co mi chodzi .
- Chłopak mnie zostawił ! - Powiedział płaczliwym tonem , a ja po prostu stałem zszokowany . Mój brat miał chłopaka ? Kiedy już miałem coś powiedzieć rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi .
- Poczekajcie chwilę . - Kiedy odchodziłem kątem oka spostrzegłem , iż zaczynają ze sobą rozmawiać . Otworzyłem drzwi , a w nich stał Itachi .
- Hej , mogę wejść ? - Odsunąłem się kawałek od drzwi i wpuściłem go .
- Co ty tu robisz ?
- Przyszedłem w odwiedziny . A co macie problemy w związku ?
- Chciałbyś . Mój brat przyjechał, a do tego musimy go pocieszać . - Wyjaśniłem . Lepszego momentu sobie wybrać nie mógł .
- Pocieszać ? - Zaczynał mnie powoli denerwować , co on taki ciekawski ? To nie jego sprawa . Ale skoro już zapytał to mu odpowiem .
- Chłopak go zrucił .
- Kiesko ... A mogę go poznać ? Czy raczej to nie jest odpowiedni moment  ?
- Raczej nie jest z nim aż tak źle , więc ok . Chodź . - Gdy weszliśmy do salonu Sasori i Chihiro normalnie rozmawiali,  ale po chwili spostrzegli naszą obecność . Pierwsze co zobaczyłem to , to , że Chihiro spojrzał się na Itachiego jak " Ciele w malowane wrota " . Lecz gdy tylko skapnął się , że mu się przyglądam odwrócił wzrok . Zapadła trochę niezręczna cisza , którą musiałem przerwać .
- Emm..... A więc Chihiro poznaj Itachiego .
- Eem... Hej . - Przywitał się dość nie pewnie .
- Hej . Miło mi cię poznać . Dei dlaczego nie wspomniałeś , że masz tak przystojnego brata ? - Mój brat spalił buraka . A ja myślałem , że jest na tyle duży i nie da się złapać na takie teksty .
- A no wiesz .... tak jakoś nie było okazji . Napijecie się czegoś kawy , herbaty ? - Wszyscy jednogłośnie zdecydowali się na herbatę . Kiedy tylko postawiłem czajnik na gazie poczułem jak ktoś przytula mnie od tyłu , a tym kimś był Sasori .
- Stało się coś ?
- Nie . - Odwróciłem się w jego stronę i pchnąłem w stronę blatu kuchennego . Kiedy tylko się o niego oparł złączyłem nasze usta w pocałunku . Ręce zawiesiłem na jego szyi i przyciągnąłem go bliżej siebie bawiąc się jego włosami . Jęknąłem cicho w jego usta kiedy poczułem jak podnosi mnie i idzie w stronę stołu . Aby móc coś powiedzieć na chwilę przerwałem pocałunek .
- Oni ... mogą tu wejść .
- Wątpię ... - Nie mogłem już nic więcej powiedzieć, ponieważ Sasori ponownie mnie pocałował . Oparłem ręce o stół przez to , że od jego pocałunków kręciło mi się w głowie. Powoli ściągnął ze mnie koszulkę , która po chwili wylądowała na jednym z krzeseł ... chyba . Sasori pocałunkami zszedł na moją szyję , a następnie na moje obojczyki . Ciche westchnienia wydobywały się z moich ust . A gdy poczułem jego ciepłe usta na moim sutku jęknąłem głośniej , ale od razu zakryłem usta dłonią aby Oni nie usłyszeli . Na chwilę przerwał aby ściągnąć swoją koszulkę . Pocałunkami ponowne wrócił do moich ust . Moje ręce powędrowały w stronę guzika od jego spodni . Miałem mały problem z odpięciem ich , ale gdy w końcu mi się udało usłyszeliśmy chrząknięcie . Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy w tamtą stronę . Przy blacie stał mój brat wraz z Itachim .
- Nie przeszkadzajcie sobie . - Nie wiedziałem co mam powiedzieć więc milczałem .
- Byśmy tu w ogóle nie weszli , ale zapomnieliście o wodzie w czajniku . No i też trochę za długo was nie było . - Zacząłem się nerwowo śmiać . Sasori sięgnął po swoją koszulę i gdy ją założył podał mi moją . Zsunąłem się ze stołu i założyłem swoją koszulkę .
- Emm... To wy pójdźcie do salonu ,  a ja zaleję herbatę .
- Ok . - Chihiro i Itachi wyszli z kuchni , a ja zostałem sam z Sasorim . Sięgnąłem kubki i przygotowałem herbatę . Wychodzi na to , że  mój brat polubił Itachiego, ponieważ  gdy weszliśmy do salonu żywo z nim rozmawiał i śmiał się .
- Widzę , że się polubiliście .
- Co ? Ach tak  . Itachi jet naprawdę miły .
- W to nie wątpię . - Odpowiedziałem stawiając kubki na ławie . - A tak właściwie dlaczego tu przyszedłeś Itachi ?
- Zwiałem Naomi .
- Co zrobiłeś ? - Nawet Sasori się tym zainteresował . Spojrzałem w stronę mojego brata uśmiech zszedł mu z twarzy .
- Zaczęła mnie denerwować więc jak byliśmy na mieście zwiałem jej .
- Przecież to twoja siostra ! Teraz na pewno się o ciebie martwi .
- Też byś miał jej dość gdybyś był na moim miejscu . To diabeł w ludzkiej skórze .
- Nie przesadzaj . Przecież ona jest miła .  Gdy tylko skończyłem mówić usłyszeliśmy dzwonek do drzwi , wstałem żeby zobaczyć kto to .
- Jeżeli to ona mnie tu nie ma .
- Jasne ...  - Prawdopodobieństwo , że to Naomi wynosiła 90 % pozostałe 10 % to ktoś inny . Więc jednak się nie myliłem przed drzwiami stała Naomi .
- On tu jest prawda ?
- Tak , ale nie rób scen .
- A to dlaczego ? Na pewno wam powiedział czemu tu jest .
- Jest mój brat i wygląda na to , że Itachi mu się spodobał .
- Masz brata !? I , ja nic o tym nie wiem ? - Szybko wyminęła mnie i pobiegła do salonu . Zamknąłem drzwi i poszedłem za nią . Jak  tylko wszedłem do salonu Naomi już stała przy lekko zakłopotanym Chihiro.  A Itachi siedział lekko skołowany .
- Ale ty przystojny jesteś ! Dei czemu ty tak nie wyglądasz ? - Przy nich to ja zaraz wyjdę z siebie i stanę obok .
- Przecież dzięki temu Dei jest taki słodki . - Mój brat mnie dobił . Zaczynam mieć ich już wszystkich dość no może prócz Sasoriego .
- Dzięki braciszku . Naomi chcesz może cioć do picia ?
- Herbatę poproszę .
- Co wy macie dzisiaj z tą herbatą ?
- No widzisz wszyscy się dzisiaj na ba herbatę uwzięli . A działo się coś ciekawego zanim przyszłam?
- Dei i Sasori bawili się w kuchni .
- Bawili ? - Nie chciałem tego słuchać więc czym prędzej poszedłem do kuchni .
- Jak tylko sobie pójdą dokończymy to co zaczęliśmy . - Kiedy usłyszałem głos Sasoriego tuż przy moim uchu delikatnie się spiąłem . Nawet nie usłyszałem kiedy wszedł . Ale po chwili uśmiechnąłem się na jego słowa .
- Nie dzisiaj .
- Dlaczego ?
- Bo jest tu mój brat . Poczekaj do wyjazdu .
- Tak długo !? Nie daj się prosić . - Poczułem jego usta na swojej szyi oraz jego ręce powoli sunące się w stronę guzika moich spodni . Mimowolnie głośniej przełknąłem ślinę , ą mój oddech przyspieszył .
 - O widzisz coś jak teraz tylko , że na stole .
- Wiecie , że nie powinno się szpiegować ludzi . - No i się zdenerwował . Prawdę powiedziawszy ja też byłem zdenerwowany . Bo w końcu ludzie ile można ? Wziąłem głęboki wdech .
- A teraz proszę was abyście wyszli i zaczekali w salonie . - Powiedziałem to najspokojniej jak mogłem chociaż i tak jestem prawie pewien , że dało się wyczuć złość w moim głosie . Po chwili już ich nie było .
- A więc wracając do tematu . Naprawdę każesz mi czekać , aż do wyjazdu ?
- Niestety , kochany , ale będziesz musiał poczekać . Chyba , że ... uda ci się mnie przekonać . - Odpowiedziałem i zalałem herbatę dla Naomi . Gdy wszedłem do salonu wszyscy ucichli .
- Coś mnie ominęło ? - Naomi spaliła buraka , a tamta dwójka milczała jak zaklęta . Spojrzałem wyczekująco na swojego brata , a ten się speszył .
- Wybacz braciszku . - Tego było już za wiele . Z łatwością domyśliłem się , że powiedzieli jej o zdarzeniu w kuchni . Wstałem i ruszyłem na górę . Wyminąłem bez słowa Sasoriego i po chwili byłem już w swoim pokoju . Usiadłem na łóżku , ale po chwili szybko wstałem ponieważ  , na czymś usiadłem . Był to szkicownik Sasoriego . Ciekawe jak mnie namalował ? Wziąłem szkicownik do ręki i otworzyłem na odpowiedniej kartce .
- Wow . To na prawdę ja ?
- A co nie wierzysz ? - Głos Sasoriego był tuż przy moim uchu.
- Trochę ciężko w to uwierzyć .
- Itachi i Naomi wyszli .
- A mój brat ?
- Cały czas siedzi w salonie . A ja powinienem już iść .
- Dobrze. A ja z nim porozmawiam . - wyszliśmy z pokoju i zeszliśmy na dół . Pożegnałem się z Sasorim i podszedłem do mojego brata .
- I co ?
- Co ?
- Nie udawaj greka . Widziałem jak na niego patrzysz .
- Będziesz mnie tym szantażował w ramach zemsty ?
- No wiesz co ? A ja chciałem pomóc . Ale skoro nie chcesz to sobie pójdę . - Odwróciłem się i zacząłem powoli odchodzić . Wiedziałem , że nie pozwoli mi odejść .
- Czekaj !
- Czyli ci się spodobał .
- I to nawet nie wiesz jak . On jest idealny .
- Przecież nawet go nie znasz .
- No to poznam . - Niestety pod jednym względem jesteśmy identyczni . Jeżeli na coś się zdecydujemy nie ustąpimy choćby nie wiem co .
- Więc nie pozostaje mi nic innego jak cię wspierać . - Uśmiechnąłem się w jego stronę , a on odwzajemnił uśmiech . Muszę przyznać , że z uśmiechem mój brat wygląda słodko .
- Dzięki braciszku . - Zaraz po tym usłyszeliśmy dźwięk zamykanych drzwi.  Kiedy mama weszła do salonu jej uśmiech był jeszcze większy niż zazwyczaj.
- Chihiro Jak ja się za tobą stęskniłam .
- Mamo ! Dobrze cię znów widzieć . - Uściskali się na powitanie . Teraz Chihiro wyglądał jak dziecko .
- A teraz opowiadaj co się działo kiedy cię nie było .
- Już , już ...  -Usiedliśmy na kanapie i Chihiro zaczął opowiadać . Kidy skończył chciałem zacząć się śmiać ponieważ wyszło na to , iż zaczął bać się clownów .
- Chłopie , masz 22 lata i boisz się clownów ?
- Chyba każdy może się czegoś bać . Na przykład ty i twój strach przed miejscami wyglądającymi na nawiedzone .
- Cicho siedź ! - Rzuciłem w niego poduszką i oberwał prosto w twarz . Odpowiedział tym samym , ale na szczęście zdążyłem zrobić unik .
- Jak chcecie się bawić to idźcie gdzieś indziej .
- Jak na razie podziękuję .
- Ja też . Zmęczony jestem . - Wstaliśmy i ruszyliśmy na górę do swoich pokoi .
                                                              ******************
Mirajane <3
           

piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział XV

Ohayo minna ! Jak tam po świętach ??? U mnie świetnie :D Oczywiście przepraszam za to , że tak długo nie dodawałam rozdziału , ale w pewnym momencie moja wena chyba sobie zrobiła wakacje . :P A jak w pewnym momencie wróciła to niestety miałam trochę na głowie i nie miałam czasu . Więc rozdział dokończyłam wczoraj w szkole :D I dzisiaj już dodaję . Oczywiście zaczęłam już pisać XVI rozdział , więc jest ok . A teraz już nie przynudzam i Zapraszam do czytania :) Mam nadzieję , że się spodoba ;)
                                                        ************************
Gdy tylko dotarliśmy do mojego domu od razu zostałem wyściskany przez moją mamę . Tak samo przywitała Sasoriego chyba już uważa go za członka rodziny . Ale gdy tylko zobaczyła Itachiego zaczęła zadawać różne pytania . Wyjaśniliśmy jej , że jest naszym znajomym i kuzynem Naomi . Po tym poszliśmy do mojego pokoju .
- Ładny pokój .
- Dzięki .
- A więc o co dokładnie chodzi ?
- Za niecałe 2 miesiące jest przerwa letnia i Sasori wpadł na pomysł , żebyśmy wyjechali gdzieś większą grupą . Ale potrzebujemy samochodu . - Postarałem wyjaśnić mu wszystko w skrócie . I chyba zrozumiał o co mi chodzi .
- I chcecie , żebym was tam zawiózł ?
- Dokładnie , ale i tak będziemy potrzebować drugiego wozu bo łącznie będzie nas 9 plus drugi kierowca to 10 osób . o ile wszyscy pojadą . - Spojrzałem w stronę Sasoriego , który do tej pory milczał . Teraz gdyby jego wzrok mógł zabijać Itachi z pewnością byłby już martwy. Doskonale rozumiałem co czuje , ale lepiej by było gdyby przynajmniej na razie mu odpuścił .
- Co do tego drugiego kierowcy to chyba , wszyscy znamy pewną osobę . - Pierwszą osobą , która przyszłą mi na myśli był Hidan , ale z nim ten wyjazd mógłby się obrócić delikatnie rzecz ujmując w koszmar . Bo to co mówił w kawiarni było dość dwuznaczne i miałem nadzieję na to , że nasze drogi więcej się nie skrzyżują . Wychodzi jednak na to , że mam pecha co do osób , które poznaję .
- No tylko mi nie mów , że to Hidan . - Sasori po raz pierwszy zabrał głos w tej rozmowie . A Naomi tylko siedziała i przysłuchiwała się naszej rozmowie .
- A znasz kogoś innego ?
- No , nie ...
- Wiem , że nie jest zbyt ogarnięty , ale jest dobrym kierowcą . Więc nie ma innego wyjścia . - To co mówił Itachi miało sens , ale nie za bardzo wyobrażałem sobie Hidana jako odpowiedzialnego kierowcę , ale w końcu nie znam go tak dobrze , więc wszystko jest możliwe .
- Chyba , muszę przyznać ci rację . Heh ...
- Z czego się śmiejesz ?
- No , bo pomyśleć , że jeszcze dzisiaj rano chciałem Cię zabić , a teraz normalnie ze sobą rozmawiamy .
- Zabić powiadasz ?
- Chyba każdy by tak myślał na moim miejscu .
- Masz rację . Wygląda na to , że może jednak się jeszcze jakoś dogadamy . Teraz tylko pozostaje Hidan .
- Czyli , że Hidan też pojedzie ? - Wszyscy spojrzeliśmy w stronę Naomi , która do tej pory milczała. Siedziała uśmiechnięta jakby właśnie coś wygrała . Czyżby ona byłą w nim zakochana ?
- Siostra , a coś ty taka szczęśliwa ?
- J..Ja ?! To nic ! - Zaczęła się nerwowo śmiać , a na jej policzki wstąpiły ogromne rumieńce . Czyli to prawda . Będę musiał z nią o tym pogadać .
- Naomi czyżbyś była ....
- Och , dajcie biednej dziewczynie spokój !
- Dzięki Dei .
- Spoko . - Musiałem jakoś zareagować bo wiedziałem , że nie chce o tym za bardzo rozmawiać . A poza tym teraz nie tylko jej policzki , ale całe twarz była czerwona jak pomidor . Lecz po chwili już się uspokoiła .
- Itachi , będziemy musieli iść .
- Dlaczego ?
- Rodzice chcą się z tobą zobaczyć .
- No to nie mamy wyjścia .
- No to idziemy . - Wszyscy wyszliśmy z pokoju i zeszliśmy na dół .
- Do zobaczenia jutro w szkole .
- Do zobaczenia . - Odpowiedzieliśmy jednocześnie , zaraz po tym wyszli .  No to zostaliśmy sami .
- Idziemy z powrotem na górę ?
- Tak . - Gdy tylko zamknąłem drzwi Sasori pociągnął mnie w stronę łóżka . Już po chwili leżałem pod nim .
- Dei ... Mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia . ( Sasori ty niewyżyty zboczeńcu ! :D )
- Nawet o tym nie myśl moja mama jest w domu , a poza tym daj mi odpocząć .
- No wiesz co to było okrutne .
- Wcale nie ja powiedziałem prawdę .
- Dobra jak chcesz , ale wiedz jedno obraziłem się . - Nie mogłem się powstrzymać i zacząłem się nie pohamowanie śmiać . A przez to , że skrzyżował ręce na piersiach i nadął policzki jak małe dziecka zacząłem się jeszcze bardziej śmiać . Po chwili oboje śmialiśmy się w najlepsze . W końcu w miarę się uspokoiliśmy . ( Śmiali się z dobre 5 minut bez przerwy sama słyszałam :D )
- Co chcesz abym zrobił , żebyś się już nie gniewał ?
- Pocałuj mnie . - Odpowiedział bez zastanowienia tak jakby wiedział , że się go o to spytam . Chyba , że to wszystko zaplanował .
- Dobrze . - Pochylił się w moją stronę , a już po chwili mogłem poczuć jego miękkie i ciepłe wargi na swoich . Sasori pogłębił pocałunek , a jedną z rąk wsuną pod moją bluzkę i zaczął gładzić mój tors , co chwilę zahaczając o moje sutki . Ręce zawiesiłem na jego szyi i zacząłem bawić się jego włosami co spotkało się z pomrukiem zadowolenie z jego strony . Powoli zacząłem się o niego ocierać . Niestety cały moment zepsuło pukanie do drzwi .
- Chłopcy mogę wejść ?
- Jasne niech pani wchodzi ! - Chciałem wydostać się spod Sasoriego , ale nie pozwolił mi na to .
- Coś czułam , że was tak znajdę .
- T... To jego wina ! - Mówiąc to wskazałem na Sasoriego , który spojrzał się na mnie  z nieodgadnionym wyrazem twarzy .
- Moja wina ?!
- A czyja ?!
- W połowie twoja !
- Czemu niby ?
- Jesteś zbyt seksowny , żebym mógł usiedzieć przy tobie w spokoju . ( No co wyznanie xD ) - Zgaduję , że moja twarz wyglądała jak pomidor lub co najmniej burak . Moja mama , która była świadkiem naszej małej sprzeczki zaczęła się śmiać i szczerze nie dziwię się jej , chyba każdy na jej miejscu zacząłby się śmiać .
- Ach... Chłopcy jak byłam w waszym wieku podobnie kłóciłam się z twoim ojcem Dei .
- Naprawdę ?
- Mhm ... A teraz proszę jestem już z nim ponad 20 lat . - Gdy to mówiła uśmiechnęła się delikatnie tak jakby wspomnieniami powróciła do starych wspomnień .
- Dei myślisz , że my też będziemy tak długo ze sobą ?
- Nawet dłużej o ile mnie nie wykończysz .
- Ja ciebie prędzej ty mnie .
- Chłopcy o co wam chodzi ? - Moja mam patrzyła na nas z zapytaniem na twarzy .
- Sasori jest niewyżyty .
- Dei nałoży mi celibat .
- Oj chłopcy , chłopcy . Co ja z wami mam ?
- Dużo zabawy ? A właśnie mamo przyszłaś tu po coś konkretnego ?
- Prawie zapomniałam ! Chihiro przyjeżdża .
- Chihiro ?! Wieki go nie widziałem . Kiedy dokładnie przyjeżdża ?
- Jutro po południu .
- Już nie mogę się doczekać , aż go znowu zobaczę . - Jestem mega szczęśliwy . I jeżeli to możliwe chcę , żeby już było jutro .
- Dobrze , ja  już was tu zostawiam samych . - Gdy tylko moja mama wyszła Sasori spojrzał na mnie wzrokiem żądającym wyjaśnień .
- A no tak przecież , przecież ty go nie znasz .
- Kto to jest ?
- To mój starszy brat . Jest starszy ode mnie o 5 lat .
- Masz brata i nic mi o tym nie powiedziałeś ?
- Nigdy nie pytałeś . A co zazdrosny ?
- A żebyś wiedział . Już myślałem , ze to twój jakiś przyjaciel , którego nie znam .
- Spokojnie przecież wież , że kocham tylko ciebie i nikogo więcej .
- Ale i tak mam prawo być zazdrosny .
- Tylko teraz nie bądź zazdrosny o każdą osobę , z którą będę rozmawiać w szkole .
- A co jeżeli będę ?
- To będziemy mieli problem . - Wstałem i usiadłem na nim okrakiem . Momentalnie jego dłonie znalazły się na moich pośladkach . Pochyliłem się i wpiłem w jego usta . Dłońmi zaczął ugniatać moje pośladki , a ja w rytm tego zacząłem poruszać biodrami . Już chciałem zdjąć jego koszulkę kiedy usłyszeliśmy dźwięk telefonu .
- Kto ?
- Moja mama . Poczekaj chwilę .
- Dobrze . - Sasori wstał i odebrał telefon . Czemu zawsze ktoś lub coś musi nam przeszkodzić ? To nie fair . Następnym razem wyłączę mu ten telefon i przy okazji swój też , wtedy już nikt nie będzie nam przeszkadzał .
- Będę musiał za niedługo iść . Moja mama wraca .
- Na ile możesz jeszcze zostać ?
- Tak na godziną .
- Tak , krótko ?
- Nie narzekaj spędziliśmy razem cały weekend .
- Chodźmy gdzieś .
- Gdzie tylko chcesz .
- Hmm... No to może chodźmy na polanę . - Chciałem znów się tam znaleźć . Bardzo lubię tą polanę bo w końcu tam wyznaliśmy sobie miłość . To z pewnością będzie moje najlepsze wspomnienie do końca życia .
- No to chodźmy . - Już po 5 minutach wyszliśmy z domu . Z początku szliśmy w ciszy trzymając się za ręce , ale w pewnym momencie Sasori przerwał ją .
- Jaki właściwie jest twój brat ? - Na chwilę zamyśliłem się po to abym mógł sobie przypomnieć jak najwięcej szczegółów o moim bracie .
- Jest zawsze uśmiechnięty i pogodny . Gdy zajdzie potrzeba można liczyć na jego pomoc . I ogólnie jest zawsze pozytywnie nastawiony do życia . No , a bynajmniej takiego go pamiętam .
- A ile się nie widzieliście ?
-  W tym roku mijają 3 lata . A dlaczego pytasz ?
- Z czystej ciekawości .
- Zastanawiasz się czy cię polubi . Mam rację ?
- Skąd ty ...?
- Zgadywałem . - To było oczywiste , że się nad tym zastanawia , widziałem to po jego twarzy . Zauważyłem , że zawsze kiedy się nad czym zastanawia to delikatnie przygryza dolną wargę .
- Myślisz , że mnie polubi ?
- Na pewno , ale z początku może być nastawiony do ciebie z dystansem .
- Dlaczego ?
- Ponieważ jestem jego kochanym młodszym braciszkiem i nie pozwoli aby ktoś mnie kiedy kol wiek zranił .
- Przecież masz już 17 lat .
- Wiem , ale zdaje się , iż On czasem nadal myśli , że jestem dzieckiem .
- Może przez te 3 lata się trochę zmienił i zrozumiał , że nie jesteś już dzieckiem .
- Wątpię w to , ale może jednak... - Gdy tak rozmawialiśmy zdążyliśmy już przyjść na polane. Jak zawsze wyglądała pięknie , aż chciało się się tam po prostu usiąść i siedzieć tak długo jak to możliwe.
- Chodź , a nie tak stoisz .
- Już idę . - Muszę tu kiedyś przyjść i namalować ten widok .
- Dei mam do ciebie pytanie ?
- Jakie ?
- Czy pozwoliłbyś namalować w negliżu ? ( Nie wiedziałam jak to inaczej ująć więc jest tak )
- Słucham ? - Czy ja dobrze usłyszałem Sasori chce mnie namalować w negliżu ? Spojrzałem na niego i zdziwiłem się jeszcze bardziej On się rumienił muszę przyznać , że wyglądał słodko kiedy się rumienił .
- Oczywiście jeśli nie chcesz to nie musisz się zmuszać .
- A kiedy chciał byś to zrobić ? - Sasori spojrzał na mnie w lekkim szoku , ale nic nie powiedział tylko dalej wpatrywał się we mnie jakby chciał znaleźć choć cień niepewności . Oczywiście z początku zaskoczyła mnie ta propozycja , ale nie miałem nic przeciw temu .
- Najlepiej kiedy nikogo by nie było w pobliżu .
- Co powiesz na jutro ? - Sasori ponownie spojrzał się na mnie pytającym spojrzeniem . - Namalujesz mnie jutro zaraz po szkole . Przyjdziemy do mnie ponieważ , wtedy nie będzie nikogo w domu .
- A twój brat ?
- Znając go przyjedzie o 17 może po bo dla niego wtedy zaczyna się popołudnie .
- Skąd ta pewność , że nie postanowi przyjść trochę wcześniej ?
- Znam go jak nikt inny .
- Jesteście do siebie podobni ?
- Pod względem charakteru czy wyglądu ?
- Obu . - Zastanowiłem się chwile . Ciekawiło mnie też czemu chce , aż tyle wiedzieć o moim bracie , ale to pytanie na razie odłożę na dalszy plan .
- Jeżeli chodzi o charakter to jesteśmy trochę podobni chociaż On jest bardziej dziecinny, ale jeżeli chodzi o wygląd to kompletni się różnimy .
- Czyli ?
- On ma ciemno-niebieskie oczy i krótkie jasno brązowe włosy no , i jest też ode mnie wyższy . Ale jeżeli chodzi o budowę ciała jesteśmy podobni choć On jest bardziej umięśniony ode mnie . - Odpowiedziałem starając się opisać jak najlepiej mojego brata .
- Czyli nie mój typ .
- A jaki jest twój typ ? - Zapytałem z ciekawością . Ciekawiło mnie co odpowie na to pytanie .
- Mój to bardzo ładny blondyn z błękitnymi oczami , cudownym charakterem i wyglądem anioła . - Mówiąc podszedł do mnie i przytulił od tyłu opierają głowę na moim ramieniu. Czułem jego ciepły oddech delikatnie owiewający moją szyję .
- To bardzo ciekawe bo ten opis bardzo przypomina mi pewną osobę .
- Doprawdy ? - Gdy skończył mówić poczułem jego usta na mojej szyi , powoli obróciłem się w jego stronę aby miał łatwiejszy dostęp do niej . Językiem przejechał po niej od obojczyku , aż do linii żuchwy . Pocałunkami znów zaczął schodzić niżej delikatnie podgryzając moją szyję by po chwili zassać się na niej i zostawić malinkę . Ciche westchnienie wydobyło się z moich ust , chciałem więcej , ale niestety Sasori przerwał pieszczotę .
- Właśnie sobie coś uświadomiłem .
- Co takiego ?
- Ty jeszcze nie poznałeś mojej mamy . - Miał rację jeszcze nie miałem okazji poznać jego mamy . Ciekawe czy są do siebie podobni ?
- To idziemy ?
-Mhm...- Gdy wracaliśmy szliśmy w ciszy , ale ta cisza w ogóle nam nie przeszkadzała . W pewnym momencie , gdy byliśmy już blisko domu Sasori przerwał ciszę .
- Radzę się przygotować na potok słów . Niestety , ale moja mama lubi dużo mówić .
- Nie bój się dam sobie radę . - Zapewniłem go , ale w środku cały się denerwowałem . Miałem tyle wątpliwości , że jeszcze trochę , a moja głowa chyba eksploduje . W końcu weszliśmy do domu , ale nigdzie nie było śladu aby ktoś był w domu .
- Chyba jeszcze nie przyszła .
- Sasori możemy pójść do salonu ?
- Jasne . Czyżbyś się denerwował ?
- Może tak troszeczkę . - Denerwowałem się jak cholera , ale przecież mu tego nie powiem . Ciekawe czy czuł się podobnie kiedy poznawał moich rodziców ? Zgadując był nawet bardziej zdenerwowany niż ja teraz . Musze się jakoś opanować tylko jak .  - Muszę się uspokoić .
- Ja zawsze z chęcią uspokoję . - Z początku nie zrozumiałem o co mu chodzi , lecz po chwili dotarło do mnie , że nieświadomie powiedziałem to na głos . A gdy dotarł do mnie sens jego słów poczułem jak moje policzki oblewają się rumieńcem . Spuściłem delikatnie głowę w dół tak aby grzywka zasłoniła mi twarz . Sasori złapał mój podbródek i uniósł moją twarz tak abym spojrzał mu w oczy .
- To chcesz , żebym Cię uspokoił ? - W twierdzeniu pokiwałem głową ponieważ , żadne słowo nie chciało wyjść z moich ust . Już po chwili mogłem poczuć jego wargi na swoich . Zatraciłem się w pocałunku i momentalnie świat wokół nas przestał istnieć . Kiedy przerwaliśmy pocałunek usłyszeliśmy dźwięk zamykanych drzwi . Gdy wstaliśmy złapałem go za dłoń dzięki temu czułem się pewniej . Przeszliśmy parę kroków w stronę przedpokoju kiedy do salonu weszła piękna , uśmiechnięta kobieta . Miała identyczny kolor włosów co Sasori i taki sam kolor oczu . To już wiem po kim odziedziczył urodę . Ciekawe czy z charakteru też są podobni ?
- Sasori , jak ja się za tobą stęskniłam ! - Kobieta podeszłą i uściskała Sasoriego , który odwzajemnił uścisk , ale wyglądał na trochę zakłopotanego .
- Mamo nie widzieliśmy się przecież 4 dni , a nie 10 lat  .
- Ale chyba mam prawo tęsknić za swoim jedynym synem ?
- Masz prawo , ale nie rób mi wstydu przed chłopakiem .
- Och... Wybacz mi moje zachowanie . Jestem Yui . Bardzo mi miło Cie poznać . - Bez problemu mogłem stwierdzić , ze jest na prawdę miłą i żywiołową kobietom . Swoim zachowaniem kompletnie różniła się od Sasoriego .
- Mi również miło panią poznać . Jestem Deidara . - Uśmiechnąłem się do niej promiennie , a ona odwzajemniła uśmiech .
- Jesteś jeszcze słodszy , niż jak opowiadał mi Sasori .
- Bardzo dzię..... - Urwałem zdanie i spojrzałem na Sasoriego . On nawet własnej mamie powiedział , że jestem słodki ?
- Upss .... Chyba nie powinnam była tego mówić . - Dalej patrzałem na Sasoriego , który miał nerwowy uśmieszek na twarzy i milczał .
- Wybacz tak jakoś mi się kiedyś wymsknęło .
- Porozmawiamy o tym jutro .
- Dobrze . - Spojrzałem na zegarek , wskazywał równo 18 .
- A teraz proszę mi wybaczyć , ale muszę wracać do domu . No i też pani na pewno jest zmęczona podróżą .
- No może tak troszeczkę . Cóż porozmawiamy przy innej okazji .
- Oczywiście . Do widzenia . - Przed wyjściem podszedłem do Sasoriego i przelotnie go pocałowałem , po tym wyszedłem . Gdy wróciłem do domu od razu ruszyłem do swojego pokoju . Spakowałem rzeczy potrzebne na jutro do szkoły i postanowiłem , że dla zabicia czasu posłucham muzyki . W pewnym momencie spojrzałem na zegarek i wskazywał 21 przecież nie dawno było trochę po 18 . Zacząłem myśleć i doszedłem do wniosku , że dzisiaj dosyć sporo się działo . Jutro będę też musiał porozmawiać z Naomi o Hidanie . Byłem zmęczony całym tym dniem i nawet nie zauważyłem kiedy zasnąłem .
                                            ************************************
No i to by było na tyle . Tylko teraz się zastanawiam jakim cudem zaczęłam pisać o 17 , a już jest 20:50 o_O No , ale cóż opłacało się tyle przesiedzieć przed komputerem i pisać . Jestem zadowolona z rozdziału i mam nadzieję , że wam również się podobał :D Jedyne o czym chciałam jeszcze wspomnieć to to co jaki czasz będą się pojawiały rozdziały . Bo jak już na pewno zdążyliście zauważyć ostatnio zaczęłam dodawać rozdziały coraz rzadziej . Ale teraz rozdziały powinny się pojawiać w przeciągu jednego-dwóch tygodni . Więc to by było na tyle . Do zobaczenia minna ! :* :3 <3
                                                                                                                      Pozdrawiam:
                                                                                                                      Mirajane <3








                                   

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Rozdział XIV

Minęły prawie 3 tygodnie , a ja się czuję jak by minęły wieki . Muszę przyznać , że brakowało mi tego . Szczerze miałam dodać rozdział już dobre 4 dni temu , ale niestety nie chciało mi się z czystego lenistwa :P Ale w końcu zebrałam się w sobie i w końcu dodaję rozdział :D ;) A no właśnie jeszcze jedna ważna sprawa ;) Dziękuje wam za ponad 1000 wyświetleń :* :3 ^^ Nawet nie wiecie jak się cieszyłam widząc to :D No i od razu mówię , że w tym rozdziale będzie niezłe zaskoczenie ;) 
 Ale oczywiście mam nadzieję , że się spodoba :D :3 
                                          *************************************
Rano gdy się obudziłem Sasoriego nie było w pokoju . Chciałem wstać i go poszukać , ale przy wstawaniu poczułem lekki dyskomfort w dolnych partiach ciała . Po chwili w miarę przyzwyczaiłem się do tego uczucia . Przesunąłem się na brzeg łóżka i powoli wstałem . Zacząłem iść w stronę drzwi. Gdy wyszedłem z pokoju poczułem delikatną woń kawy . Czyli był w kuchni . Zszedłem na dół , ale gdy tylko się tam znalazłem od razu tego pożałowałem . Usłyszałem głos Itachiego . 
- Och .... Sasori zostaw go i oddaj mnie . Obiecuje , że dobrze się nim zajmę .
- Nie rozśmieszaj mnie , nigdy ci go nie oddam . 
- Heh .....  Zgaduję , że On jest z tobą tylko dla zabawy . Pobawi się jeszcze trochę nudzi się i cię zostawi . - Teraz nie wytrzymałem i podszedłem do nich .
- Ty .... !- Byłem na niego tak wściekły , że słowa nie mogły tego określić .
- O wilku mowa . 
- Co Ty tu robisz ?
- Ja ? Przyszedłem sobie uciąć bardzo miłą pogawędkę z Sasorim . 
- No co ty nie powiesz ?
- Dei spokojnie . 
- Jak ja mam być spokojny jak On wygaduje takie rzeczy ! 
-  Czyli na przykład jakie ?
- Hmmm... No pomyślmy może na przykład to , że jestem z Sasorim dla zabawy . 
- A więc kociak podsłuchiwał . Oj nie ładnie . 
- Nie podsłuchiwałem ! 
- Ooo... Kociak pokazuje pazurki . - Nieznacznie podszedł bliżej mnie . 
- Podejdź jeszcze jeden krok , a normalnie coś Ci zrobię . - Uśmiechnął się zawadiacko i podszedł jeszcze bliżej . Złapał mnie w talii i gwałtownie wpił się w moje usta . Szybko go odepchnąłem i uderzyłem z pięści w twarz . Musiałem uderzyć go dość mocno bo z jego wargi pociekła cienka strużka krwi . Sasori stał zaszokowany , ale po chwili jego spojrzenie wyrażało chęć mordu . A Itachi złapał się za bolące miejsce . 
- Tego się nie spodziewałem . 
- Chyba ci mówiłem , żebyś do mnie nie podchodził . 
- Jak to mówią do odważnych świat należy . - Spojrzałem na Sasoriego i wiedziałem , że jeżeli On tu zostanie choć chwile dłużej to nie będzie zbyt przyjemnie . 
- Teraz najlepiej będzie jeśli wyjdziesz . -Itachi również spojrzał w stronę Sasoriego i chyba zrozumiał o co chodzi . 
- Chyba masz rację . Wpadnę kiedy indziej . 
- Lepiej żebyś w ogóle nie przychodził . - Dodałem zaraz po tym jak wyszedł . Teraz jedyna co pozostało to w miarę uspokoić Sasoriego .
- Tym razem przegiął . Jak go spotkam następnym razem to nie ręczę za siebie . 
- No już spokojnie . Nie przejmuj się nim na razie . 
- Jak to na razie ?
- Normalnie . Zapomnij o tym .
- Tylko mi nie mów , że bierzesz jego stronę . 
- Nie biorę jego strony . Po prostu nie lubię gdy jesteś zdenerwowany .
- No dobrze już się uspokajam . 
- To dobrze , A teraz wybacz , ale pójdę odkazić usta . ( Najlepiej niech odkazi usta Kretem xD ) - Gdy to wypowiedziałem Sasori wybuchł szczerym śmiechem .
- Pozwól , że ci pomogę . 
- Jak ?
- A jak myślisz ? - Zbliżył się do mnie i pocałował od razu oddałem pocałunek . Z chwili na chwilę stawał się coraz bardziej namiętny  . Lecz niestety ku mojemu nie zadowoleniu Sasori zakończył pocałunek . - A teraz pora na śniadanie .
- Popsułeś ten piękny moment .
- Dei obiecuje , że następnym razem nie popsuję .
- No ja myślę. A tak poza tym to co na śniadanie ?
- Kawa i kanapki.
- Oki .
                                                            **********************
- Ech ... Będę musiał się zbierać . 
- Ale zanim pójdziesz , może przejdziemy się do parku ?
- Z chęcią . - Gdy szliśmy do parku zacząłem trochę rozmyślać . I doszedłem do wniosku , że przez te trzy dni spędzone razem na prawdę zdążyłem przyzwyczaić się , do mieszkanie z Sasorim .
- O czym tak myślisz ?
- Och .... O niczym ważnym . 
- Naprawdę ?
- Tak na prawdę ,  - Coś mi mówiło , że On tak łatwo mi tego nie odpuści . 
- Coś ci nie wierzę . 
- Nie , odpuścisz prawda ?
- No oczywiście , że nie . 
- Po prostu przyzwyczaiłem się do mieszkania z tobą i tak jakoś dziwnie się czuję . 
- Mam tak samo . Ale zawsze jak skończymy 18 możemy ze sobą zamieszkać . 
- Było by cudownie . - To na prawdę było by cudowne Codziennie rano budzić się u jego boku , spędzać razem cały czas .
- Marzycielu jesteśmy na miejscu . - Z zamyślenie wyrwał mnie Sasori .
- Chyba się trochę rozmarzyłem .
-Właśnie widziałem . Idziemy tam gdzie wtedy ?
- Mhm... - Gdy tylko usiedliśmy Sasori od razu mnie przytulił , a ja wtuliłem się w niego , aby lepiej poczuć ciepło bijące od niego .
- Wiesz , że za 2 miesiące jest przerw letnia ?
- Serio ?
- Tak .
- Kompletnie o tym zapomniałem . 
- Co ty na to , żebyśmy gdzieś  pojechali tak większą grupą ?
- To doskonały pomysł ! A kogo byśmy zabrali ? - Jak tylko zacząłem o tym myśleć już nie mogłem się doczekać . Za niedługo będziemy musieli pomyśleć gdzie pojedziemy i na jak długo . 
- Hmmm ..... Może Naomi , Naturo , Sasuke , Sakurę , Ino i Hinatę .
- Będzie nas trochę , ale im nas więcej tym lepiej .
- I tu masz racje . 
- tylko jak m pojedziemy w końcu , żadne z nas nie ma prawa jazdy . - I to był jedyny haczyk , ale bądźmy dobrej myśli .
- Coś się wymyśli .
- Masz racje . A na ile byśmy pojechali ? - Mówią odwróciłem się w jego stronę i usiadłem na jego kolanach okrakiem .
- Może tak na tydzień ?
- Hmm ... Tydzień sami , nie licząc znajomych obok nas . Pomyśli co będziemy mogli robić w nocy . 
- A , co jakby ktoś do nas przyszedł ?
- No , to zostalibyśmy przyłapani na gorącym uczynku . - Cały czas patrzyłem mu się w oczy , a gdy skończyłem przejechałem czubkiem języka poi górnej wardze . 
- Wiesz co , ja się chyba zacznę ciebie bać .
- Mnie ? 
- Nie znałem cie od tej strony . 
- Sam też nie wiedziałem , że mogę być tak pewny siebie .  - Było w tym trochę prawdy i kłamstwa . Wiedziałem , że mam tą pewniejszą stronę siebie , ale już od dawna nie pokazywałem jej . 
- Coś jeszcze przede mną ukrywasz ?
- No wiesz co ? Znasz mnie lepiej niż kto kol wiek inny .
- No nie wiedziałem , że potrafisz tak przywalić .
- Ostrzegałem go . Po prostu mnie wkurzył . - Wtedy gdy uderzyłem Itachiego na prawdę  należało mu się .
- Dobra , koniec gadania o nie potrzebnych rzeczach . - Sasori przyciągną mnie bliżej i wpił się w moje usta natychmiastowo oddałem pocałunek . Ręce zawiesiłem na jego szyi i zacząłem gładzić jego kark .
- A co tu się wyrabia ? - Gdy usłyszałem ten delikatny dziewczęcy głos zamarłem w bezruchu . Odsunąłem się powoli od Sasoriego . Moja twarz na pewno wyglądała jak burak . 
- Hej . - No i jak zwykle Sasori zachował stoicki spokój . Zastanawia mnie jakim cudem On zawsze jest taki opanowany . Zapytam się go o to przy najbliższej okazji . 
 - Hejo ! Z tego co widzę to trochę wam przeszkodziłam . 
- No może tak trochę . - Odwróciłem się w jej stronę . Stała trochę pochylona w naszą stronę i jak zwykle była uśmiechnięta .
- Czemu nie jesteś w szkole ?
- Mogłabym was zapytać o to samo 
- My po prostu zrobiliśmy sobie coś w stylu dnia wolnego . Prawda Dei ? - Uśmiechał się w moją stronę . Pod wpływem jego uśmiechu rozpływałem się , ale o nie teraz o tym . 
- Nom , coś w tym stylu .
- A ty ?
- Ja idę się spotkać z kuzynem . Nie dawno tu przyjechał . 
- Aha . A no właśnie masz plany na przerwę letnią ?
- Jeszcze nie . A co ?
- Wpadliśmy na pomysł , żeby gdzieś pojechać tak większą grupą . 
- Ok . A mogłabym też zabrać mojego kuzyna ?
- Jeżeli jest spoko to nie ma sprawy . - Ciekawe jaki jest ten jej kuzyn ?
- Jej ! Dobra ja muszę lecieć . 
- Szczerze my też się będziemy zbierać .
- W , którą stronę idziecie ?
- W tamtą . - Wskazałem palcem w stronę jednego z wyjść z parku . 
- O no , to idziemy w tą samą stronę .
- Czyli mamy okazję poznać twojego kuzyna . Chodźmy już .
- Coś ty taki niecierpliwy ? Mam być zazdrosny ?
- No skąd po prostu lubię poznawać nowych ludzi . 
- Ta jasne .
- Zazdrośnik . - Zaraz po tym usłyszeliśmy śmiech Naomi . Trzeba przyznać , że to musiało wyglądać zabawnie . 
- Słodcy jesteście . 
- Naomi ! 
- No co taka prawda . Już prawie jesteśmy .
- Hej , Naomi ! 
- Itachi ! - Oboje z Sasorim stanęliśmy zszokowani. To nie może być prawda . Itachi jest kuzynem Naomi ?! ( Jakim cudem ja na to wpadłam ?? o_O ) 
- No nie wierzę . 
- Ooo ... Sasori i Dei . 
- To wy się znacie ?
- No niestety . - Widać było , że Sasori jest nadal wściekły . Lepiej , żeby się opanował bo może być nieciekawie . Złapałem go za dłoń i lekko ścisnąłem . Spojrzał na mnie , a ja delikatnie się do niego uśmiechnąłem . 
- Dalej jesteś zły kociaku . 
- No , a kto by nie był ?
- Nie , żeby coś , ale o co chodzi ? - Wszyscy skierowaliśmy wzrok w stronę Naomi . Wyglądała na lekko zmieszaną całą tą sytuacją . 
- Chyba należą się jej wyjaśnienia . - Sasori miał racje musimy jej to wszystko wyjaśnić . 
- Ech .... Więc chodzi o to , że Itachi jest byłym chłopakiem Sasoriego i jakiś czas temu przyszedł do niego , więc miałem okazje go poznać . No i od naszego poznania Ten debil próbował mnie poderwać , ale z daremnym skutkiem . Ale dzisiaj rano przesadził i uderzyłem go w twarz . 
-Itachi , coś Ty zrobił ?! 
- No pocałowałem go . - Zauważyłem , że przy Naomi zachowuje się zupełnie inaczej jest spokojniejszy i lekko zdenerwowany . 
- Pojebało cię ?! Ty chyba , masz coś nie tak z głową ! 20 lat , a zachowujesz się jak 6 letnie dziecko ! - Zaraz po tym Naomi uderzyła go w głowę .
- Ała ....
- A teraz chyba im się coś należy . - Wraz z Sasorim staliśmy zszokowani całą tą sytuacją . Nie mogłem uwierzyć w to co widzę .
- Co ?
- Nie "co" Tylko masz ich przeprosić za to co zrobiłeś ! 
- Naomi , spokojnie . 
- Nie ona ma rację . 
- Co przed chwilą powiedziałeś ? - Nie wierzyłem własnym uszom czyżby , jednak Itachi zrozumiał to co zrobił ? Nie to nie możliwe .
- Należą wam się przeprosiny . 
- Więc ? - Naomi stała przed nim z założonymi rękami . Chyba zacznę się jej trochę bać . Niby taka miła i niepozorna , a tu proszę . 
- Przepraszam , za to co wam do tej pory zrobiłem . - Po prostu to było nie do uwierzenia Itachi nas przeprosił . ( Normalnie cud nad Wisłą )
- I co robimy ?
- Wiesz co Sasoriś chyba przyjmiemy jego przeprosiny .
- Tak... Ty znowu mnie tak nazwałeś ! 
- Czyli przyjmujecie przeprosiny ? 
- O dziwo , tak .
- No to teraz możemy pogadać o wyjeździe . 
- Jakim wyjeździe ?
- Chodźmy do mnie to ci wszystko wyjaśnimy .
                                                             *********************
I co wy na to ?? Niezłe zaskoczenie co nie ?? Sama z resztą nie wiem jakim cudem takie pomysły wpadają mi do głowy o_O ? Ale to w końcu ja więc się nie dziwię :D Następny rozdział powinien pojawić się jeszcze w tym tygodniu , a jeśli nie to na początku następnego ;) Na dziś to tyle do następnego :3 :* 
                                                                                                                              Mirajane <3 




wtorek, 25 listopada 2014

Rozdział XIII

Przestaje w siebie wierzyć .... Ale spokojnie to drobiazg :D A teraz tak na poważnie to jest najdłuższy rozdział jaki kiedy kolwiek napisałam . Wiem , że obiecałam , iż rozdział ten pojawi się najpóźniej w sobotę , ale niestety nie skończyłam go na czas więc dodaję go dopiero teraz ;)  A i jeszcze jedno Od razu ostrzegam jeżeli komu kolwiek tez rozdział lekko nagnie psychikę to nie jest moja wina :D :3 Czytacie na własną odpowiedzialność :) Ale osobiście jestem z siebie dumna . A teraz nie pozostaje mi nic innego jak Życzyć wam miłego czytania :* :3 :D 
                                                                  **************
Rano obudził mnie głos Sasoriego rozmawiał z kimś przez telefon . Nie chciałem jeszcze otwierać oczu , więc tylko słuchałem jego głosu .
- Tak , tak . Wiem ..... Też Cię kocham do zobaczenia . - Teraz odtworzyłem oczy w lekkim zdziwieniu .
- Z kim rozmawiałeś ?
- O już nie śpisz ?
- Nom . A dowiem się z kim rozmawiałeś ?
- Spokojnie nie musisz być zazdrosny . Rozmawiałem z mamą .
- Aha .I co u niej ?
- Wszystko w porządku , ale wraca jutro .
- Dlaczego ?
- Spotkanie jej się przedłużyło .
- Aha . Teraz tylko pozostaje przekonać moją mamę , aby pozwoliła mi tu jeszcze dzisiaj zostać .
- Na pewno Ci pozwoli .
- Miejmy nadzieję .
- To idziemy teraz czy później ?
- Lepiej teraz . A tak poza tym , która godzina ?
- Już Ci mówię . Jest 11.30 .
- Już  ?!
- No trochę sobie pospaliśmy . 
- Jak tylko wrócimy od mojej mamy to bierzemy się za obiad .
- Tak jest ! - Mówiąc to Sasori zasalutował jak w wojsku . Patrząc na o prychnąłem z rozbawienia .
- No to zbieramy się i idziemy . - Po 15 minutach byliśmy gotowi do wyjścia .  
- Sasoriś jak myślisz moja mama się zgodzi ?
- Na pewn.... Zaraz jak mnie nazwałeś ?!
- Hahahaha.... Uwierz warto było . 
- Zemszczę się . 
- Już się boję . - Po tym pokazałem mu język . 
- Ty mały .
- Złap mnie ! - szybko odtworzyłem drzwi i zacząłem biec w stronę mojego domu . 
- Mam cię ! - Złapał mnie dokładnie trzy kroki przed drzwiami mojego domu .  Odtworzyłem drzwi i pierwsze co usłyszałem to dźwięk tłuczonego szkła .
- Mamo ! - Jak najszybciej wbiegłem do kuchni .
- Och , to ty Dei . Przez przypadek upuściłam talerz . 
- Na pewno wszystko w porządku ? - Zaraz po tym do kuchni wszedł Sasori .
- Wszystko w jak najlepszym porządku . Witaj Sasori .
- Dobry . 
- Mamo nie strasz mnie tak ! 
- Już spokojni przecież nic mi się nie stało . A teraz żeby nie stać tak w tej kuchni chodźcie do salonu.
- Dobrze . 
- A więc co was tu do mnie sprowadza ?
- Czy mogę zostać u Sasoriego na jeszcze jedną noc ?
- Tak do poniedziałku ? A szkoła ?
- Och no mamo ! - Posłałem jej minę której jeszcze nigdy nie odmówiła . - Plosie . - Sasori przyglądał się tej sytuacji z lekkim rozbawieniem . 
- O nie nawet o tym nie myśl . 
- Tak bardzo , bardzo proszę . 
- Och no dobrze , lae żeby mi to było ostatni raz . 
- Jej . Dzięki mamo jesteś super ! - W ramach podziękowania ucałowałem ją w policzek . 
- Zostaniecie na obiedzie ? 
- Zostajemy ?
- Z wielką chęcią spróbuję pani kuchni . 
- To poczekajcie tak z godzinę . 
- Ok . W razie czego będziemy u mnie w pokoju . 
- Ok .
Wstaliśmy i poszliśmy na górę . Gdy tylko weszliśmy do pokoju Sasori przyparł mnie do ściany i wipł się w moje usta . Niemal natychmiastowo odpowiedziałem na pocałunek . Oplotłem go nogami wokół bioder . Powoli odszedł od ściany i podszedł do mojego łóżka . Puścił mnie , ale gdy stawałem na podłodze straciłem równowagę przez co upadliśmy na łóżko . Zaczynało mi trochę brakować powietrza , więc przerwałem pocałunek . Sasori wyprostował się i usiadł mi na biodrach . 
- Ciężki jesteś . 
- No wiesz ty co ?
- Złaź ze mnie . 
- Bo znowu zacznę cię łaskotać . 
- Błagam nie . - Wizja ponownego torturowania nie był zbyt wesoła . - A ty masz łaskotki?
- Ja , no tak trochę . - Uśmiechnąłem się i obróciłem nas tak , że teraz ja siedziałem mu na biodrach . O tak teraz się zemszczę .
- Mała zemsta . - Gdy tylko zacząłem go łaskotać wybuchł śmiechem .
- Prze...Przestań . 
 - A co będę z tego miał ? - Na chwile przestałem go łaskotać , aby mógł na spokojnie mówić . I to był mój błąd ponieważ , znowu wylądowałam pod nim . 
- A co byś powiedział na trochę pieszczot ?
- Jakich ?
-Na przykład takich ... - Poczułem jak jego ręce wsuwają się pod moją koszulkę . Zaczął również całować moją szyję i obojczyki . 
- Sasori przestań .
- Dlaczego ?
- Przecież moja mama jest na dole i może w każdej chwili tu wejść  . 
- Dreszczyk emocji nigdy nie jest zły . - Po tych słowach  wpił się w moje usta . Z początku nie odwzajemniałem pocałunku , ale po chwili zatraciłem się w przyjemności . Pocałunkami ponownie zszedł na moją szyję . Jedną ręką zjechał na dół i zaczął gładzić mój bok , drugą zaczął podszczypywać mój sutek . 
- Mhm... - Podniósł mnie do siadu i zdjął moją koszulkę , a ja ściągnąłem jego . Jedną ręką przejechałem od jego ramienia , aż do podbrzusza . Ponownie złączyliśmy usta w pocałunku . Znowu się położyliśmy i gdy tylko to zrobiliśmy Sasori zszedł pocałunkami na moją szyję i obojczyki . Gładziłem jego plecy .                                                                                                                                 - Mhm... - Hamowałem się jak tylko mogłem , aby tylko głośniej nie jęknąć ,ale było o coraz trudniejsze . Gdy tylko poczułem jego język krążący wokół mojego sutko głośniejszy jęk wyrwał się z moich ust . Po chwili przeniósł się na drugi sutek delikatnie go podgryzając . Zaczął schodzić niżej , językiem zostawił mokry ślad . Sasori zaczął powoli rozpinać moje spodnie . 
- Dei , Sasori... - Gdy tylko usłyszeliśmy głos mojej mamy zaprzestaliśmy wszystkich poczynań i spojrzeliśmy w jej stronę . Na  mojej twarzy malowało się przerażenie , a Sasori po prostu patrzył się w jej stronę z uśmiechem . Moja mama stała z wielkimi rumieńcami i przez dłuższą chwilę nic nie mówiła .
- Chciałam wam powiedzieć , że obiad gotowy , ale widzę , że wam przeszkodziłam . Zejdźcie jak skończycie . - Zaraz po tym wyszła .
- Myślałem , że zejdę na zawał , 
- Ale przecież nic się nie stało . To co zbieramy się na obiad ?
- Tak . - Zaraz po tym wstaliśmy i ubraliśmy się . Gdy wyszliśmy na dół od razu poczuliśmy cudowny zapach . 
- Chłopcu dziś na obiad jest ryba . 
- Jest ! - Ucieszyłem się z tego powodu ponieważ , moja mama robi najlepszą rybę na świecie . Zasiedliśmy do stołu i po powiedzeniu sobie " Smacznego " Zabraliśmy się za jedzenie . 
- To była najlepsza ryba jaką w życiu jadłem . 
- Och . Dziękuje . A teraz wybaczcie , ale pójdę pozmywać. 
- Mamo my to zrobimy . 
- Niech pani odpocznie . 
- Dobrze , chłopcy zostawiam to wam . - Zebraliśmy naczynia ze stołu i poszliśmy do kuchni . Jak tylko się tam znaleźliśmy od razy nalałem ciepłej wody do zlewu . 
- Który myje , a który wyciera ?
- Ja myję , a ty wycierasz . 
- Ok . - I tak oto zabraliśmy się za zmywanie . Ja myłem , a Sasori wycierał . W pewnym momencie przez przypadek za za mocno ścisnąłem gąbkę i ochlapałem Sasoriego . 
- Ejj... 
- Ojć .... Przepraszam . - Szczęście , że to była mała plama to szybko wyschnie . 
- Nic się nie stało , ale i tak kara się należy . 
- Co ? - Gdy tylko zadałem pytanie Sasori ochlapał mnie wodą . - Dobra należało mi się . A teraz kończmy to zmywanie . 
- Ok . - Po 10 minutach skończyliśmy . 
- Mamo gdzie jesteś ?
- W salonie . - Postanowiliśmy , że jeszcze trochę zostaniemy i porozmawiamy z nią . 
- Mamo , a co ro ... Tylko nie to . 
- A co to ?
- To mój drogi jest album , ze zdjęciami Deia gdy był mały . 
- Ja z chęcią pooglądam . Mogę ?
- Możesz . Z resztą warto będzie trochę powspominać .
- No to chodźcie tu do mnie . - Podeszliśmy i usiedliśmy obok mojej mamy . Zaczęła opowiadać o moich przygodach z dzieciństwa i wielu innych rzeczach . Dzięki temu Sasori dowiedział się , że swego czasu miałem krótkie włosy i , że nie lubię węży . No i , że uwielbiam słodycze . Gdy skończyliśmy rozmawiać była już 15.30 . 
- Ale się zagadaliśmy . 
- Nom to prawda . Mamo my już będziemy się zbierać . 
- Naprawdę ? Szkoda , ale Sasori musisz wpadać częściej .
- Z pewnością . Prawda Dei ? 
- Oczywiście . To co idziemy ?
- Nom . - wyszliśmy z salonu i poszliśmy do przedpokoju . 
- Do jutr mamo . 
- Do jutra synku . Życzę udanej nocy . - Teraz oboje spojrzeliśmy na nią w nie małym zdziwieniu .
- J..Jak ? - Nie zamierzałem ukrywać tego co stanie się dzisiejszej nocy . Szczególnie przed swoją mamą  .
- W końcu jestem twoją matką . 
- A..ha 
- Do zobaczenia . - Chwilę po tym wyszliśmy . 
- Tego się nie spodziewałem .
- Ja też . Pójdźmy gdzieś jeszcze . 
- Ale gdzie ?
-Może do kawiarenki ?
- Oki . - Idąc złapaliśmy się za ręce . 
- Chodźmy do " Sweet secret " .
- Gdzie ?
- To kawiarenka w której mają najlepsze ciastka . 
- Mniam . A za ile tam będziemy ? 
- Góra 10 minut .
- Ok . - Teraz w mojej głowie była tylko myśl o ciastkach .
- Jesteśmy . - Gdy tylko weszliśmy dobiegł do nas słodki zapach różnych ciastek . Podeszliśmy do wolnego stolika w lekko zasłoniętej części kawiarenki .
- Oooo... Kogo moje piękne oczy widzą . Kopę lat Sasori !
- Hej  Hidan . 
- A to co za słodziak z tobą przyszedł ?
- Nazwij mnie tak jeszcze raz , a oberwiesz. 
- Uuu... Ostro , już cię lubię . A tak poza tym jestem Hidan stary kumpel Saso . Miło mi .
- Deidara . 
- Trzymajcie karty . 
- Dzięki . 
- Kim On był ?
- Stary kolega  , o którym lepiej nie wspominać . 
- Znajomy Itachiego ?
- Skąd ... ?
- Idzie się domyślić . Ale wracając do sprawy to co bierzemy ?
- Wybierz co tylko chcesz . 
- Hmm... - Zacząłem czytać różne nazwy ciast i ciasteczek . Aktualnie miałem rozterkę pomiędzy Jabłecznikiem , a Tiramisu . Ale w końcu wybrałem . 
- Dla mnie Tiramisu i herbata .
- Ok . A ja wezmę Sernik i herbatę . Zaraz wracam . 
- Dobrze . - Sasori wrócił po chwili . 
- Przyniosą za 5 minut . 
- Hmm.. Powiedz mi coś więcej o tym całym Hidanie .
- No cóż ja mogę o nim powiedzieć . Na pewno jest nieźle świrnięty i zboczony . 
- Aha ... A coś jeszcze ?
- Lepiej żebyś nie wiedział . 
- Spoko . 
- Boisz się ?
- Hmm ...? - Dopiero po chwili zrozumiałem o co mu chodzi . - Może trochę ...
- Spokojnie , nie ma czego . 
- Wiem . Ale może raczej to nie tyle co strach może raczej stres .
- Mhm... - W tym momencie do naszego stolika podszedł Hidan z naszym zamówieniem . Jedyne co mnie zastanawiało to to jakim cudem On ma fioletowe tęczówki . 
- Oto i wasze zamówienie . 
- Dzięki .
- Słodziaku wpadnij jeszcze kiedyś , ale sam . wtedy się trochę zabawimy .
- Ta... Jasne . - Miałem chęć go zabić . Ale jak tylko spojrzałem na ciastko dobry humor wrócił mi niemal natychmiast . 
- Smacznego . 
- Smacznego , aniele . - Nie wiem czemu , ale lubiłem gdy nazywał mnie "aniołem" . Praktycznie od razu zabrałem się za jedzenie , a gdy tylko poczułem smak ciastka na języku z moich ust wydobyło się westchnienie przyjemności . 
- Pychota . 
- Bo pomyślę , że wolisz ciastka ode mnie . 
- No coś ty ... Ciastka lubię , ale Ciebie kocham .
- I taka odpowiedź mnie cieszy . - Po tym ponownie zabrałem się za pałaszowanie . Ciastko było przepyszne . ( Przyznać się kto teraz też ma ochotę na jakieś dobre ciacho ? :D )
- Smakowało ?
- I to bardzo . 
- Ubrudziłeś się . 
- Gdzie ?
- Tu ... - Pochylił się nad stołem i pocałował mnie w usta . - Miałeś rację to ciastko buło przepyszne . Idziemy ?
- Tak . - Wstaliśmy od stołu zapłaciliśmy i wyszliśmy . 
                                                                           ************
- Wreszcie w domu . Która godzina ?
- 18.13 . Praktycznie cały dzień poza domem . 
- Nom , ale było naprawdę fajnie .
- A za chwilę będzie jeszcze lepiej . 
- A możemy jeszcze trochę poczekać ? 
- poczekamy tak długo jak tylko zechcesz . Mamy czas .
- Dziękuje . - Przez najbliższą godzinę rozmawialiśmy o wszystkim , a zarazem o niczym . Ale w pewnym momencie Sasori powiedział , że musi coś jeszcze zrobić i , że za chwilę wraca . 
- Już jestem . - Wrócił po około 15 minutach . - Gotowy ?
- Bardziej już chyba być nie mogę . 
- Więc chodź . - Sasori wyciągnął rękę w moją stronę , którą chwyciłem z ufnością . 
- Dlaczego idziemy w stronę łazienki ?
- Zaraz zobaczysz . - Gdy weszliśmy do łazienki byłem oczarowany . W łazience panował półmrok ponieważ , jedyne światło rzucały świeczki . W wannie było pełno wody i piany . 
- I to wszystko ....
- Dla ciebie . A teraz pozwolisz ? - Poczułem jak łapie moją koszulkę i powoli ściąga ją ze mnie , 
- Dalej rozbiorę się sam . 
- Dobrze . 
Woda w wannie byłą idealna . Tak jak poprzednim razem usiadłem pomiędzy nogami Sasoriego . Kątem oka zobaczyłem jak bierze do ręki gąbkę i płyn . Gdy go odtworzył po całej łazience rozniósł się piękny waniliowy zapach . Delikatnie zaczął mnie myć . 
- Masz bardzo gładką skórę . Piękna . 
- Zawstydzasz mnie . 
- Och wybacz , ale nie mogłem się powstrzymać . 
- Przepraszać nie musiałeś . 
- Heh ... Jakoś tak mi się wymsknęło . - Reszt kąpieli minęła nam spokojnie . Gdy wyszliśmy z wanny Sasori wytarł mnie po czym siebie . Owinęliśmy ręczniki wokół bioder . Już miałem wychodzić , gdy poczułem jak Sasori łapie mnie za rękę . W następnej chwili byłem już trzymany na rękach Sasoriego . 
- A teraz idziemy ? 
- Tak .                                                                                                                                                 
 Gdy weszliśmy do pokoju Sasori delikatnie położył mnie na łóżku . Objąłem go rękami wokół szyi i przyciągnąłem do pocałunku do pocałunku .  W pewnym momencie Sasori przerwał pocałunek i zaczął schodzić niżej . Z moich ust wyrwało się ciche westchnienie . Pocałunkami dotarł do mojego sutka zaś drugi ściskał palcami jednej z rąk . 
- Sasori... - Wyjęczałem jego imię . Językiem przejechał od mojego sutka , aż do mojego pępka . Ręczniki , wylądowały gdzieś w kącie pokoju . Jedną ręką sięgnął do szafki nocnej , zaś drugą zacisną na mojej męskości i zaczął nią poruszać . Z szuflady wyciągną lubrykant , gdy go odtworzył po pokoju rozniósł się delikatny waniliowy zapach . Wylał go trochę na palce . 
- Rozszerz trochę bardziej nogi . - Posłusznie wykonałem prośbę . Poczułem jak wkłada tam jeden palec . mimowolnie spiąłem się . 
- Spokojnie rozluźnij się . 
-Dobrze . - Powoli rozluźniłem się . Delikatnie zaczął nim poruszać . Było to dziwne uczucie , ale i przyjemnie . Poi chwili dodał drugi , a po dłuższej chwili trzeci . Z początku bolał , ale po pewnym czasie zacząłem odczuwać przyjemność i sam nabijałem się na ja jego palce . W pewnym momencie wiją je . 
- Odwróć się . 
- Nie ... Chcę Cię widzieć . 
- No , dobrze . - Sasori uniósł delikatnie moje biodra . Gdy we mnie wchodził pocałował mnie , aby uciszyć jęk bólu , który wyrwał się z moich ust . Kiedy wszedł cały z moich oczu pociekły łzy . 
- Przepraszam... - Szybko scałował łzy więc nie zagrzały długo miejsca na moich policzkach . 
- Daj mi chwilę ... - Zaprzestał jakich kolwiek ruchów . Gdy już w miarę przyzwyczaiłem się do tego uczucia delikatnie poruszyłem biodrami . Przez uczucie bólu przebijało się coś na wzór przyjemności. Sasori zaczął powoli poruszać się we mnie . Po pewnym czasie ból minął , a została sama rozkosz . Objąłem go go nogami wokół bioder , a ręce zawiesiłem na jego szyi . Z każdym pchnięciem moje jęki były coraz głośniejsze . 
- Szy...Szybciej . - Wyjęczałem do jego ucha . Z chęcią spełnił moja prośbę . Przyciągnąłem Go bliżej i złączyłem nasze ust w pocałunku , cienka stróżka śliny spłynęła po mojej brodzie . Wbiłem paznokcie w jego plecy . 
- Sa... Sasori .... Ja.... Zaraz ...dojdę . - Zaraz po tym oboje doszliśmy wykrzykując swoje imiona . Sasori opadł na mnie zmęczony . Chwilę leżeliśmy w ciszy uspokajając nasze oddechy .
- To była ....  najwspanialsza rzecz w moim życiu . 
- Cieszy mnie to ... 
- Chodźmy już spać . 
- Dobrze . - Sasori przykrył nas kołdrą , a ja od razu wtuliłem się w niego . 
- Kocham Cię . 
- Ja Ciebie też . - Po tych słowach delikatnie pocałował mnie w czoło . Niedługo po tym oboje zasnęliśmy . 
                                                               *****************
I koniec  . Mam nadzieję , że rozdział się podobał :3 Z początku miałam go podzielić na dwie części , lecz z tego zrezygnowałam . Jak na razie to tylko następny rozdział  pojawi się dopiero w następnym tyg ponieważ , zeszyt mi się skończył i muszę kupić nowy :'( To było by na tyle do następnego 
                                                                                                                                      Mirajane <3
           


LAYOUT BY SHINA/REN