wtorek, 25 listopada 2014

Rozdział XIII

Przestaje w siebie wierzyć .... Ale spokojnie to drobiazg :D A teraz tak na poważnie to jest najdłuższy rozdział jaki kiedy kolwiek napisałam . Wiem , że obiecałam , iż rozdział ten pojawi się najpóźniej w sobotę , ale niestety nie skończyłam go na czas więc dodaję go dopiero teraz ;)  A i jeszcze jedno Od razu ostrzegam jeżeli komu kolwiek tez rozdział lekko nagnie psychikę to nie jest moja wina :D :3 Czytacie na własną odpowiedzialność :) Ale osobiście jestem z siebie dumna . A teraz nie pozostaje mi nic innego jak Życzyć wam miłego czytania :* :3 :D 
                                                                  **************
Rano obudził mnie głos Sasoriego rozmawiał z kimś przez telefon . Nie chciałem jeszcze otwierać oczu , więc tylko słuchałem jego głosu .
- Tak , tak . Wiem ..... Też Cię kocham do zobaczenia . - Teraz odtworzyłem oczy w lekkim zdziwieniu .
- Z kim rozmawiałeś ?
- O już nie śpisz ?
- Nom . A dowiem się z kim rozmawiałeś ?
- Spokojnie nie musisz być zazdrosny . Rozmawiałem z mamą .
- Aha .I co u niej ?
- Wszystko w porządku , ale wraca jutro .
- Dlaczego ?
- Spotkanie jej się przedłużyło .
- Aha . Teraz tylko pozostaje przekonać moją mamę , aby pozwoliła mi tu jeszcze dzisiaj zostać .
- Na pewno Ci pozwoli .
- Miejmy nadzieję .
- To idziemy teraz czy później ?
- Lepiej teraz . A tak poza tym , która godzina ?
- Już Ci mówię . Jest 11.30 .
- Już  ?!
- No trochę sobie pospaliśmy . 
- Jak tylko wrócimy od mojej mamy to bierzemy się za obiad .
- Tak jest ! - Mówiąc to Sasori zasalutował jak w wojsku . Patrząc na o prychnąłem z rozbawienia .
- No to zbieramy się i idziemy . - Po 15 minutach byliśmy gotowi do wyjścia .  
- Sasoriś jak myślisz moja mama się zgodzi ?
- Na pewn.... Zaraz jak mnie nazwałeś ?!
- Hahahaha.... Uwierz warto było . 
- Zemszczę się . 
- Już się boję . - Po tym pokazałem mu język . 
- Ty mały .
- Złap mnie ! - szybko odtworzyłem drzwi i zacząłem biec w stronę mojego domu . 
- Mam cię ! - Złapał mnie dokładnie trzy kroki przed drzwiami mojego domu .  Odtworzyłem drzwi i pierwsze co usłyszałem to dźwięk tłuczonego szkła .
- Mamo ! - Jak najszybciej wbiegłem do kuchni .
- Och , to ty Dei . Przez przypadek upuściłam talerz . 
- Na pewno wszystko w porządku ? - Zaraz po tym do kuchni wszedł Sasori .
- Wszystko w jak najlepszym porządku . Witaj Sasori .
- Dobry . 
- Mamo nie strasz mnie tak ! 
- Już spokojni przecież nic mi się nie stało . A teraz żeby nie stać tak w tej kuchni chodźcie do salonu.
- Dobrze . 
- A więc co was tu do mnie sprowadza ?
- Czy mogę zostać u Sasoriego na jeszcze jedną noc ?
- Tak do poniedziałku ? A szkoła ?
- Och no mamo ! - Posłałem jej minę której jeszcze nigdy nie odmówiła . - Plosie . - Sasori przyglądał się tej sytuacji z lekkim rozbawieniem . 
- O nie nawet o tym nie myśl . 
- Tak bardzo , bardzo proszę . 
- Och no dobrze , lae żeby mi to było ostatni raz . 
- Jej . Dzięki mamo jesteś super ! - W ramach podziękowania ucałowałem ją w policzek . 
- Zostaniecie na obiedzie ? 
- Zostajemy ?
- Z wielką chęcią spróbuję pani kuchni . 
- To poczekajcie tak z godzinę . 
- Ok . W razie czego będziemy u mnie w pokoju . 
- Ok .
Wstaliśmy i poszliśmy na górę . Gdy tylko weszliśmy do pokoju Sasori przyparł mnie do ściany i wipł się w moje usta . Niemal natychmiastowo odpowiedziałem na pocałunek . Oplotłem go nogami wokół bioder . Powoli odszedł od ściany i podszedł do mojego łóżka . Puścił mnie , ale gdy stawałem na podłodze straciłem równowagę przez co upadliśmy na łóżko . Zaczynało mi trochę brakować powietrza , więc przerwałem pocałunek . Sasori wyprostował się i usiadł mi na biodrach . 
- Ciężki jesteś . 
- No wiesz ty co ?
- Złaź ze mnie . 
- Bo znowu zacznę cię łaskotać . 
- Błagam nie . - Wizja ponownego torturowania nie był zbyt wesoła . - A ty masz łaskotki?
- Ja , no tak trochę . - Uśmiechnąłem się i obróciłem nas tak , że teraz ja siedziałem mu na biodrach . O tak teraz się zemszczę .
- Mała zemsta . - Gdy tylko zacząłem go łaskotać wybuchł śmiechem .
- Prze...Przestań . 
 - A co będę z tego miał ? - Na chwile przestałem go łaskotać , aby mógł na spokojnie mówić . I to był mój błąd ponieważ , znowu wylądowałam pod nim . 
- A co byś powiedział na trochę pieszczot ?
- Jakich ?
-Na przykład takich ... - Poczułem jak jego ręce wsuwają się pod moją koszulkę . Zaczął również całować moją szyję i obojczyki . 
- Sasori przestań .
- Dlaczego ?
- Przecież moja mama jest na dole i może w każdej chwili tu wejść  . 
- Dreszczyk emocji nigdy nie jest zły . - Po tych słowach  wpił się w moje usta . Z początku nie odwzajemniałem pocałunku , ale po chwili zatraciłem się w przyjemności . Pocałunkami ponownie zszedł na moją szyję . Jedną ręką zjechał na dół i zaczął gładzić mój bok , drugą zaczął podszczypywać mój sutek . 
- Mhm... - Podniósł mnie do siadu i zdjął moją koszulkę , a ja ściągnąłem jego . Jedną ręką przejechałem od jego ramienia , aż do podbrzusza . Ponownie złączyliśmy usta w pocałunku . Znowu się położyliśmy i gdy tylko to zrobiliśmy Sasori zszedł pocałunkami na moją szyję i obojczyki . Gładziłem jego plecy .                                                                                                                                 - Mhm... - Hamowałem się jak tylko mogłem , aby tylko głośniej nie jęknąć ,ale było o coraz trudniejsze . Gdy tylko poczułem jego język krążący wokół mojego sutko głośniejszy jęk wyrwał się z moich ust . Po chwili przeniósł się na drugi sutek delikatnie go podgryzając . Zaczął schodzić niżej , językiem zostawił mokry ślad . Sasori zaczął powoli rozpinać moje spodnie . 
- Dei , Sasori... - Gdy tylko usłyszeliśmy głos mojej mamy zaprzestaliśmy wszystkich poczynań i spojrzeliśmy w jej stronę . Na  mojej twarzy malowało się przerażenie , a Sasori po prostu patrzył się w jej stronę z uśmiechem . Moja mama stała z wielkimi rumieńcami i przez dłuższą chwilę nic nie mówiła .
- Chciałam wam powiedzieć , że obiad gotowy , ale widzę , że wam przeszkodziłam . Zejdźcie jak skończycie . - Zaraz po tym wyszła .
- Myślałem , że zejdę na zawał , 
- Ale przecież nic się nie stało . To co zbieramy się na obiad ?
- Tak . - Zaraz po tym wstaliśmy i ubraliśmy się . Gdy wyszliśmy na dół od razu poczuliśmy cudowny zapach . 
- Chłopcu dziś na obiad jest ryba . 
- Jest ! - Ucieszyłem się z tego powodu ponieważ , moja mama robi najlepszą rybę na świecie . Zasiedliśmy do stołu i po powiedzeniu sobie " Smacznego " Zabraliśmy się za jedzenie . 
- To była najlepsza ryba jaką w życiu jadłem . 
- Och . Dziękuje . A teraz wybaczcie , ale pójdę pozmywać. 
- Mamo my to zrobimy . 
- Niech pani odpocznie . 
- Dobrze , chłopcy zostawiam to wam . - Zebraliśmy naczynia ze stołu i poszliśmy do kuchni . Jak tylko się tam znaleźliśmy od razy nalałem ciepłej wody do zlewu . 
- Który myje , a który wyciera ?
- Ja myję , a ty wycierasz . 
- Ok . - I tak oto zabraliśmy się za zmywanie . Ja myłem , a Sasori wycierał . W pewnym momencie przez przypadek za za mocno ścisnąłem gąbkę i ochlapałem Sasoriego . 
- Ejj... 
- Ojć .... Przepraszam . - Szczęście , że to była mała plama to szybko wyschnie . 
- Nic się nie stało , ale i tak kara się należy . 
- Co ? - Gdy tylko zadałem pytanie Sasori ochlapał mnie wodą . - Dobra należało mi się . A teraz kończmy to zmywanie . 
- Ok . - Po 10 minutach skończyliśmy . 
- Mamo gdzie jesteś ?
- W salonie . - Postanowiliśmy , że jeszcze trochę zostaniemy i porozmawiamy z nią . 
- Mamo , a co ro ... Tylko nie to . 
- A co to ?
- To mój drogi jest album , ze zdjęciami Deia gdy był mały . 
- Ja z chęcią pooglądam . Mogę ?
- Możesz . Z resztą warto będzie trochę powspominać .
- No to chodźcie tu do mnie . - Podeszliśmy i usiedliśmy obok mojej mamy . Zaczęła opowiadać o moich przygodach z dzieciństwa i wielu innych rzeczach . Dzięki temu Sasori dowiedział się , że swego czasu miałem krótkie włosy i , że nie lubię węży . No i , że uwielbiam słodycze . Gdy skończyliśmy rozmawiać była już 15.30 . 
- Ale się zagadaliśmy . 
- Nom to prawda . Mamo my już będziemy się zbierać . 
- Naprawdę ? Szkoda , ale Sasori musisz wpadać częściej .
- Z pewnością . Prawda Dei ? 
- Oczywiście . To co idziemy ?
- Nom . - wyszliśmy z salonu i poszliśmy do przedpokoju . 
- Do jutr mamo . 
- Do jutra synku . Życzę udanej nocy . - Teraz oboje spojrzeliśmy na nią w nie małym zdziwieniu .
- J..Jak ? - Nie zamierzałem ukrywać tego co stanie się dzisiejszej nocy . Szczególnie przed swoją mamą  .
- W końcu jestem twoją matką . 
- A..ha 
- Do zobaczenia . - Chwilę po tym wyszliśmy . 
- Tego się nie spodziewałem .
- Ja też . Pójdźmy gdzieś jeszcze . 
- Ale gdzie ?
-Może do kawiarenki ?
- Oki . - Idąc złapaliśmy się za ręce . 
- Chodźmy do " Sweet secret " .
- Gdzie ?
- To kawiarenka w której mają najlepsze ciastka . 
- Mniam . A za ile tam będziemy ? 
- Góra 10 minut .
- Ok . - Teraz w mojej głowie była tylko myśl o ciastkach .
- Jesteśmy . - Gdy tylko weszliśmy dobiegł do nas słodki zapach różnych ciastek . Podeszliśmy do wolnego stolika w lekko zasłoniętej części kawiarenki .
- Oooo... Kogo moje piękne oczy widzą . Kopę lat Sasori !
- Hej  Hidan . 
- A to co za słodziak z tobą przyszedł ?
- Nazwij mnie tak jeszcze raz , a oberwiesz. 
- Uuu... Ostro , już cię lubię . A tak poza tym jestem Hidan stary kumpel Saso . Miło mi .
- Deidara . 
- Trzymajcie karty . 
- Dzięki . 
- Kim On był ?
- Stary kolega  , o którym lepiej nie wspominać . 
- Znajomy Itachiego ?
- Skąd ... ?
- Idzie się domyślić . Ale wracając do sprawy to co bierzemy ?
- Wybierz co tylko chcesz . 
- Hmm... - Zacząłem czytać różne nazwy ciast i ciasteczek . Aktualnie miałem rozterkę pomiędzy Jabłecznikiem , a Tiramisu . Ale w końcu wybrałem . 
- Dla mnie Tiramisu i herbata .
- Ok . A ja wezmę Sernik i herbatę . Zaraz wracam . 
- Dobrze . - Sasori wrócił po chwili . 
- Przyniosą za 5 minut . 
- Hmm.. Powiedz mi coś więcej o tym całym Hidanie .
- No cóż ja mogę o nim powiedzieć . Na pewno jest nieźle świrnięty i zboczony . 
- Aha ... A coś jeszcze ?
- Lepiej żebyś nie wiedział . 
- Spoko . 
- Boisz się ?
- Hmm ...? - Dopiero po chwili zrozumiałem o co mu chodzi . - Może trochę ...
- Spokojnie , nie ma czego . 
- Wiem . Ale może raczej to nie tyle co strach może raczej stres .
- Mhm... - W tym momencie do naszego stolika podszedł Hidan z naszym zamówieniem . Jedyne co mnie zastanawiało to to jakim cudem On ma fioletowe tęczówki . 
- Oto i wasze zamówienie . 
- Dzięki .
- Słodziaku wpadnij jeszcze kiedyś , ale sam . wtedy się trochę zabawimy .
- Ta... Jasne . - Miałem chęć go zabić . Ale jak tylko spojrzałem na ciastko dobry humor wrócił mi niemal natychmiast . 
- Smacznego . 
- Smacznego , aniele . - Nie wiem czemu , ale lubiłem gdy nazywał mnie "aniołem" . Praktycznie od razu zabrałem się za jedzenie , a gdy tylko poczułem smak ciastka na języku z moich ust wydobyło się westchnienie przyjemności . 
- Pychota . 
- Bo pomyślę , że wolisz ciastka ode mnie . 
- No coś ty ... Ciastka lubię , ale Ciebie kocham .
- I taka odpowiedź mnie cieszy . - Po tym ponownie zabrałem się za pałaszowanie . Ciastko było przepyszne . ( Przyznać się kto teraz też ma ochotę na jakieś dobre ciacho ? :D )
- Smakowało ?
- I to bardzo . 
- Ubrudziłeś się . 
- Gdzie ?
- Tu ... - Pochylił się nad stołem i pocałował mnie w usta . - Miałeś rację to ciastko buło przepyszne . Idziemy ?
- Tak . - Wstaliśmy od stołu zapłaciliśmy i wyszliśmy . 
                                                                           ************
- Wreszcie w domu . Która godzina ?
- 18.13 . Praktycznie cały dzień poza domem . 
- Nom , ale było naprawdę fajnie .
- A za chwilę będzie jeszcze lepiej . 
- A możemy jeszcze trochę poczekać ? 
- poczekamy tak długo jak tylko zechcesz . Mamy czas .
- Dziękuje . - Przez najbliższą godzinę rozmawialiśmy o wszystkim , a zarazem o niczym . Ale w pewnym momencie Sasori powiedział , że musi coś jeszcze zrobić i , że za chwilę wraca . 
- Już jestem . - Wrócił po około 15 minutach . - Gotowy ?
- Bardziej już chyba być nie mogę . 
- Więc chodź . - Sasori wyciągnął rękę w moją stronę , którą chwyciłem z ufnością . 
- Dlaczego idziemy w stronę łazienki ?
- Zaraz zobaczysz . - Gdy weszliśmy do łazienki byłem oczarowany . W łazience panował półmrok ponieważ , jedyne światło rzucały świeczki . W wannie było pełno wody i piany . 
- I to wszystko ....
- Dla ciebie . A teraz pozwolisz ? - Poczułem jak łapie moją koszulkę i powoli ściąga ją ze mnie , 
- Dalej rozbiorę się sam . 
- Dobrze . 
Woda w wannie byłą idealna . Tak jak poprzednim razem usiadłem pomiędzy nogami Sasoriego . Kątem oka zobaczyłem jak bierze do ręki gąbkę i płyn . Gdy go odtworzył po całej łazience rozniósł się piękny waniliowy zapach . Delikatnie zaczął mnie myć . 
- Masz bardzo gładką skórę . Piękna . 
- Zawstydzasz mnie . 
- Och wybacz , ale nie mogłem się powstrzymać . 
- Przepraszać nie musiałeś . 
- Heh ... Jakoś tak mi się wymsknęło . - Reszt kąpieli minęła nam spokojnie . Gdy wyszliśmy z wanny Sasori wytarł mnie po czym siebie . Owinęliśmy ręczniki wokół bioder . Już miałem wychodzić , gdy poczułem jak Sasori łapie mnie za rękę . W następnej chwili byłem już trzymany na rękach Sasoriego . 
- A teraz idziemy ? 
- Tak .                                                                                                                                                 
 Gdy weszliśmy do pokoju Sasori delikatnie położył mnie na łóżku . Objąłem go rękami wokół szyi i przyciągnąłem do pocałunku do pocałunku .  W pewnym momencie Sasori przerwał pocałunek i zaczął schodzić niżej . Z moich ust wyrwało się ciche westchnienie . Pocałunkami dotarł do mojego sutka zaś drugi ściskał palcami jednej z rąk . 
- Sasori... - Wyjęczałem jego imię . Językiem przejechał od mojego sutka , aż do mojego pępka . Ręczniki , wylądowały gdzieś w kącie pokoju . Jedną ręką sięgnął do szafki nocnej , zaś drugą zacisną na mojej męskości i zaczął nią poruszać . Z szuflady wyciągną lubrykant , gdy go odtworzył po pokoju rozniósł się delikatny waniliowy zapach . Wylał go trochę na palce . 
- Rozszerz trochę bardziej nogi . - Posłusznie wykonałem prośbę . Poczułem jak wkłada tam jeden palec . mimowolnie spiąłem się . 
- Spokojnie rozluźnij się . 
-Dobrze . - Powoli rozluźniłem się . Delikatnie zaczął nim poruszać . Było to dziwne uczucie , ale i przyjemnie . Poi chwili dodał drugi , a po dłuższej chwili trzeci . Z początku bolał , ale po pewnym czasie zacząłem odczuwać przyjemność i sam nabijałem się na ja jego palce . W pewnym momencie wiją je . 
- Odwróć się . 
- Nie ... Chcę Cię widzieć . 
- No , dobrze . - Sasori uniósł delikatnie moje biodra . Gdy we mnie wchodził pocałował mnie , aby uciszyć jęk bólu , który wyrwał się z moich ust . Kiedy wszedł cały z moich oczu pociekły łzy . 
- Przepraszam... - Szybko scałował łzy więc nie zagrzały długo miejsca na moich policzkach . 
- Daj mi chwilę ... - Zaprzestał jakich kolwiek ruchów . Gdy już w miarę przyzwyczaiłem się do tego uczucia delikatnie poruszyłem biodrami . Przez uczucie bólu przebijało się coś na wzór przyjemności. Sasori zaczął powoli poruszać się we mnie . Po pewnym czasie ból minął , a została sama rozkosz . Objąłem go go nogami wokół bioder , a ręce zawiesiłem na jego szyi . Z każdym pchnięciem moje jęki były coraz głośniejsze . 
- Szy...Szybciej . - Wyjęczałem do jego ucha . Z chęcią spełnił moja prośbę . Przyciągnąłem Go bliżej i złączyłem nasze ust w pocałunku , cienka stróżka śliny spłynęła po mojej brodzie . Wbiłem paznokcie w jego plecy . 
- Sa... Sasori .... Ja.... Zaraz ...dojdę . - Zaraz po tym oboje doszliśmy wykrzykując swoje imiona . Sasori opadł na mnie zmęczony . Chwilę leżeliśmy w ciszy uspokajając nasze oddechy .
- To była ....  najwspanialsza rzecz w moim życiu . 
- Cieszy mnie to ... 
- Chodźmy już spać . 
- Dobrze . - Sasori przykrył nas kołdrą , a ja od razu wtuliłem się w niego . 
- Kocham Cię . 
- Ja Ciebie też . - Po tych słowach delikatnie pocałował mnie w czoło . Niedługo po tym oboje zasnęliśmy . 
                                                               *****************
I koniec  . Mam nadzieję , że rozdział się podobał :3 Z początku miałam go podzielić na dwie części , lecz z tego zrezygnowałam . Jak na razie to tylko następny rozdział  pojawi się dopiero w następnym tyg ponieważ , zeszyt mi się skończył i muszę kupić nowy :'( To było by na tyle do następnego 
                                                                                                                                      Mirajane <3
           


7 komentarzy:

  1. O Boże! Ja nie wierzę, nie wierzę, nie wierzę!!! Idę skoczyć z krawężnika!!! Jestem w szoku traumatycznym :D O.o rozdział długi, z czego jestem dumna, ale oczywiście jak to ja (jestem dziwna) czuje teraz niedosyt :( Niedosyt z tego powodu, iż rozdział jest taaaaaaaaaki ZAJEBISTY!!! :D oni.... Oni! Oni! Tententententego!!! *-* i jego mama... XD szczera jest, haha :D ja nie mogę. To było takie piękne, rewelacyjne, nietuzinkowe, niekonwencjonalne, niebanalne, świetne, wyjątkowe, cudowne, zaskakujące i już brakuje mi słów ;x nie no.. Też bym tak chciała żeby mama pozwoliła mi nie iść do szkoły :D... Nasi chłopcy w łóżeczku zajęli się swoimi sprawami... ;3 A ja w tle muzyka, nasi mężusiowie i ten niepowtarzalny klimat był xdd pamiętaj że niedługo się widzimy. Noni niestety albo może i stety, moja psychika nie wytrzymała tego napięcia, które się wytworzyło podczas czytania rozdziału i po prostu eksplodował mi mózg :) tak się cieszę, że to dalej piszesz i, że się nie poddajesz i dalej to robisz, bo widzę, że nie robisz tego pod presją, i naprawdę kochasz to co robisz i jestem z ciebie dumna :* buziaki i pamiętaj, że jestem twoją wielką fanką xD

    OdpowiedzUsuń
  2. No wiesz kiedyś trzeba przeżyć swój pierwszy raz..... Skok z krawężnika ( żebyś sobie nie myślała). Rozdział jak zwykle zajebisty. Szkoda tylko, że mamusia się do nich nie przyłączyła :x O jejciu... O czym ja gadam xD... No nic,..... Uznajmy, że .......Nie ważne. Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ^^ Tylko czekam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie rozdziały :3
      xD.
      Ej. Jestem ciekawa czy saso i dei w końcu się.... No wiesz xD

      Usuń
    2. Cieszę się, że kolejny rozdział.... Będzie gruuubo x3 Dodawaj kolejny rozdział jak najszybciej bo seriooooooo się nie mogę doczekać :3

      Usuń
  3. A i jeszcze jedno.
    Kiedy kolejny rozdział T^T???

    OdpowiedzUsuń
  4. Mańkut nie odpowiada na komy :/

    OdpowiedzUsuń
  5. hej, rozdział zarąbisty czekam z niecierpliwością na następny, dzięki tobie przekonałam się co do tych postaci, jeszcze nigdy nie zaciekawiło mnie opowiadanie z tą parką, ale u ciebie jest inaczej. Dzięki za zajrzenie na mojego bloga i przepraszam, że nie napisałam wcześniej, bo już je jakiś czas temu przeczytałam, ale gdzieś nie miałam okazji dodać komentarza ;)
    pozdrawiam i życzę weny.:3

    OdpowiedzUsuń

LAYOUT BY SHINA/REN