środa, 30 lipca 2014

Rozdział III

Przepraszam , że  tak długo mnie nie było . Mam nadzieję , że mimo wszystko nadal będziecie czytać te moje wypociny :D Rozdział jak wam wiadomo jest napisany z punktu widzenia Sasoriego mam nadzieję , że się spodoba .... No i jeszcze jedno w ramach przeprosin pojawi się dziś 4 rozdział :3 No a teraz nie będę przynudzać moją paplaniną i zapraszam do czytania .


                                                                  *** Sasori*** 
      Właśnie szedłem w stronę jego domu i po raz pierwszy byłem tak zdenerwowany tylko nie wiedziałem dlaczego. Gdy zapukałem drzwi otworzyła mi jego mama. 
- Dzień dobry.
- Dzień dobry , wchodź - odpowiedziała mi jak zwykle uśmiechnięta - Deidara , Sasori już przyszedł ! 
- Już idę ! - usłyszałem jego cudny głos dochodzący z góry .
- Hej ! - krzyknął zbiegając po schodach .
- Hej - odpowiedziałem zastanawiając się czy On przypadkiem nie jest aniołem . Piękne zawsze radosne duże niebieskie oczy , idealne rysy twarzy , idealnie jasno różowe pełne usta , całe jego ciało było piękne .
- Chodźmy.
Poczułem jak łapie moją dłoń w swoją i ciągnie za sobą na górę . Po chwili znajdowaliśmy się w jego pokoju . Cały pokój był ciemno-niebieski . Na ścianie przy wejściu do pokoju widniały plakaty jakiegoś zespołu nie za bardzo mnie to interesowało . Z okna przy , którym znajdowało się biurko rozciągał się widok na las . Łóżko znajdowało na przeciw okna , łóżko było dość duże i wykonane z  ciemnego drewna , pościel była w podobnym odcieniu do drewna tylko trochę jaśniejsza i ze jasnymi wstawkami. Jedną ze ścian całkowicie zajmowały szafy . 
- Znalazłem ! - zwróciłem wzrok w jego stronę , stał przy biurku ,  a w rękach trzymał pudełko w którym była glina . 
- Chodź
- Ok - Podszedłem i usiadłem przy biurku . - Tylko ostrzegam , że jeżeli twoje biurko jak i ściana będą w glinie to nie moja wina.
- Och no nie przesadzaj . 
- Wcale nie przesadzam .
- Dobra , teraz lepiej weźmy się do pracy . 
- A więc co ulepić ? - Modliłem się w myślach aby to było coś prostego 
-Hmmm....Ulep ...Już wiem ptaka .
- Ok - widocznie moje modły zostały po części wysłuchane bo ptak ani nie jest trudny , ani łatwy jest idealnie po środku.
Zabrałem się do pracy , ale przez to , że Dei ciągle patrzył mi się na ręce czułem się lekko skrępowany przez co przez przypadek za bardzo ścisnąłem glinę i ptak się rozleciał .
- Użyj mniej siło o tak . 
Dei stanął z tyłu i złapał moje dłonie i zaczął nimi kierować. Nie wiedziałem dlaczego , ale pod wpływem samego jego dotyku zacząłem się rumienić jedyne czego teraz nie chciałem to to aby nie zobaczył moich rumieńców . Na szczęście ich nie spostrzegł i po ok 30 minutach wspólnych starań , wyszedł nam lekko koślawy ptak.
- I co nawet nieźle nam poszło nie ?
- No nawet . 
- Więc będziesz częściej rzeźbić w glinie ?
- Nie . 
- Czemu ?
- Bo nie i tyle . 
- Musisz mieć jakiś powód więc mów . Czemu ?
- Nie mam żadnego powodu po prost nie chcę i tyle . 
- Nie uwierzę w twoje wykręty . Więc czemu ?
- Bo nie i tyle ! - krzyknąłem . I po chwili tego pożałowałem . Sam nawet nie wiem dlaczego się tak uniosłem . - Przepraszam - Wyszeptałem . - Lepiej będzie jeśli już pójdę - Dodałem po chwili.
 Czym prędzej wstałem i udałem się do wyjścia . Już po chwili byłem pod drzwiami wyjściowymi  . 
- Czekaj Sasori ! 
 Gdy wychodziłem usłyszałem jego głos i dźwięk zbiegania po schodach . 
" Brawo debilu i co żeś najlepszego narobił " - Skarciłem się w myślach . Postanowiłem   , że na razie nie wrócę do domu , więc postanowiłem się przejść tam gdzie mnie nogi poniosą . 
Po pewnym czasie dotarłem na " Tą" polankę na tę na , której zyskałem przyjaciela . Podszedłem do molo i usiadłem na samym jego końcu rozmyślają o nim . W pewnym momencie swych rozmyślań , że się w nim zakochuję ?! To nie możliwe . Więc postanowiłem , że na jakiś czas przestanę się do niego odzywać to mi przejdzie . Po tym wstałem i spojrzałem na niebo i dopiero wtedy dostrzegłem , że się ściemnia . Gdy dotarłem do domu było już ciemno . 
- Wróciłem ! 
- Gdzie tak długo byłeś ?
- U Deidary ,  a potem poszedłem się przejść i tak jakoś wyszło . - Zacząłem się tłumaczyć . 
- Dobrze . A teraz idź do siebie bo na pewno jesteś zmęczony . 
Po tych słowach przyznałem mamie rację więc udałem się do swojego pokoju i nawet nie wiem kiedy zasnąłem . 
                                                                ****
Jak na razie koniec . Mam nadzieję , że się podobało . Tak jak obiecałam jeszcze dzisiaj pojawi się 4 rozdział :3 Rozdział dodam wieczorem gdzieś tak koło 20 :D Na teraz to wszystko.
                                                                                                                              Pozdrawiam : 
                                                                                                                                 Mirajane <3


2 komentarze:

  1. Hehehe.... siedzę sobie z toba w focusie. Iiiiiiii. Nagle temat ptaka xd. Te skojarzenia. Sasori się zakochał !!! Awwwwwww<3. Czekam na ciag dalszy, który jest powyżej

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział super :D coraz lepiej piszesz :* z każdym rozdziałem jest coraz lepiej :D wspaniale, już sprawy nabierają obrotów ^^ sory, ze tak późno czytam, ale wiesz nie miałam zbytnio czasu, gdyż zaaoglądałam się w Fairy Tail <3 Już biorę się za kolejny rozdział =D bo chcę wiedzieć co się wydarzy xD fajnie, że sasuś się w nim zakochuje, nareszcie hahah :D fajnie, że u cb akcja nie toczy się ani za szybko, ani za wolno, tylko tak no... idealnie. No zajebiste no... :!

    OdpowiedzUsuń

LAYOUT BY SHINA/REN