poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział VI

Kiedy wszedłem do domu było po 21 , więc rozumiałem dlaczego mama zalała mnie potokiem pytań typu : " Gdzie byłeś ? " , " Co  robiłeś ? " , " Z kim byłeś ? " . Ale też trochę tego nie rozumiałem bo przecież nie miałem 5 lat , więc na wszystkie jej pytania udzielałem odpowiedzi typu : " Nieważne ." , " Z Sasorim . " , " Nic szczególnego . " Byłem też zmęczony i postanowiłem , że pójdę do siebie i położę się spać . 
                                                                   **** 
W szkole postanowiłem , że o wszystkim powiem mamie , ale najpierw porozmawiam z Sasorim . Chciałem wiedzieć co o tym myśli . Trwała właśnie długa przerwa więc wiedziałem , że Sasori będzie jak zazwyczaj siedział na jednej z bardziej odosobnionych ławek gdzie zwykle nikogo nie ma . Wyszedłem ze szkoły i skierowałem się w tamtą stronę . Tak jak myślałem Sasori tam był i nie zauważył mnie więc pomyślałem , że zajdę go od tyłu . Jak pomyślałem tak zrobiłem . Gdy byłem za już za nim objąłem  go od tyłu na co się wzdrygnął .
- Hej . - Wyszeptałem wprost do jego ucha . 
- Hej .  - Odpowiedział po czym szybko się odwrócił i złączył nasze usta w krótkim pocałunku i kiedy skończyliśmy z moich ust wydobył się jęk nie zadowolenia . 
Ale po chwili oprzytomniałem i przypomniałem sobie po co tu tak naprawdę przyszedłem .  Ale Sasori mnie uprzedził . 
- Dei mam pytanie . 
- Jakie ? 
- Chcę wiedzieć czy powiesz o nas swoim rodzicom . I jeżeli tak to kiedy ? 
- Właśnie przyszedłem do Ciebie w tej sprawie . 
- Jak to ?
- No , bo chciałem Ci powiedzieć , że dzisiaj zamierzam  powiedzieć o nas moim rodzicom . No i też chciałbym żebyś wtedy ze mną był . Więc będziesz wtedy ze mną ?
- Oczywiście , że będę .
- A tyt powiesz swoim rodzicom o nas ? 
- Moja mama już o nas wie .
- A twój ojciec ?
- Odszedł od nas kiedy byłem mały .
- Och przykro mi . - Były to jedyne słowa które zdołałem powiedzieć .
 - Nic się nie stało i tak za bardzo go nie pamiętam .
  Po tym zadzwonił dzwonek i musieliśmy udać się na lekcje . 
                                                                         ****
Po szkole od razu z Sasori udaliśmy się do mojego domu i gdy tylko weszliśmy usłyszeliśmy perlisty śmiech mojej mamy i kogoś jeszcze .
- Jestem ! 
-  Dobrze , że już jesteś Dei . - Moja mama wyszła z salonu . 
- Dzień dobry , Pani .
- Sasori nie mów do mnie ciągle per Pani , możesz mi mówić Lisa . A teraz chodźcie do salonu.
- Dobrze .
Moja mama , zawsze była taka szczęśliwa gdy tata wracał z delegacji , ale o ile dobrze pamiętam miał wrócić za tydzień .  Ale jak tylko weszliśmy do salonu zobaczyłem nie kogo innego jak swojego tatę .
- Witaj , Dei .
- Hej , tato . Co tu robisz ? 
- Zakończyłem wcześniej  pracę więc przyjechałem może na bardzo krótko , ale jestem . Nie cieszysz się ?
- Nie oczywiście , że się cieszę , ale po prostu lekko się zdziwiłem .
- Aha , a może byś tak przedstawił mnie swojemu koledze .
- No tak . Tato poznaj Sasoriego , Sasori poznaj mojego tatę Kaname'go . 
Tata był z pochodzenia Japończykiem , a mama Angielką , więc miałem Japońskie jak i angielskie pochodzenie .
- Dzień dobry . Bardzo miło Pana poznać .
- Ciebie również miło poznać .  - Mówiąc to ojciec wyciągnął dłoń w stronę Sasoriego , który po chwili ją chwycił .
Razem z Sasorim spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo i razem usiedliśmy na przeciw moich rodziców co trochę ich zdziwiło , ale także usiedli .
 - Mamo , Tato chcę wam o czymś powiedzieć .
- Tak ? - Zapytali jednocześnie . 
- Bo ja ... - Nie wiedziałem jak to powiedzieć , ale poczułem dłoń Sasoriego zaciskającą się na mojej co dało mi trochę otuchy . - Bo ja jestem gejem i jestem z Sasorim . - Nie wiedziałem jak zareagują na to wyznanie .
- Że co proszę ?! - Krzyk mojego ojca rozniósł się po całym domu .
Mama milczała , a na je twarzy malowało się zaskoczenie , ale po chwili oprzytomniała i po chwili zapytała . 
- Jesteś tego pewny ?
- Tak , jestem . - odpowiedziałem pewnym głosem .
Tata cały czas milczał , ale wyglądał na spokojniejszego . Ale to co po chwili powiedział zszokowało mnie , mamę i nawet Sasoriego .
- No cóż , nie pozostaje nic innego jak zaakceptowanie tego , że nasz syn jest homoseksualistą. 
- I życzyć szczęścia . - Dodała po chwili uśmiechnięta mama .
Byłem w szoku , że moi rodzice okazali się być tak tolerancyjni , al byłem także z tego powodu szczęśliwy . 
- Dziękuje wam ! - Krzyknąłem z radości rzucają im się  na szyję .
 - Za co ? 
- Za wszystko . A tak z innej beczki , tato na ile przyjechałeś ?
- Tylko na dzisiaj .  Jutro po południu wyjeżdżam - Powiedział to z smutkiem w głosie . 
- Na ile ?
- Na 2 miesiące .
- To nie tak długo . - Dodałem na pocieszenie . 
- Tak . A poza tym po powrocie zostaję w domu na 5 miesięcy , więc będę mógł mieć oko na waszą dwójkę . - Mówiąc to tata wskazał palcem na Mnie i Sasoriego . 
Po tym wszyscy się roześmialiśmy . Niestety nie długo po tym, Sasori musiał już iść do domu. A ja resztę dnia spędziłem  z rodzicami . 
                                                                      ****
Więc tak wiem , że rozdział do najlepszych nie należy , ponieważ pisałam go kiedy niestety miałam braki weny , ale cóż mam nadzieję , że się wam spodobał ;) Następny rozdział pojawi się pod koniec tego tygodnia , a jeżeli nie to na początku następnego :D Na razie nie mam nic więcej do powiedzenia . :3 
                                                                                                                         Pozdrawiam : 
                                                                                                                         Mirajane <3 


wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział V

Przez kilka następnych dni spędzałam dużo czasu z Naomi dzięki czemu się do siebie zbliżyliśmy . Postanowiłem , że  muszę z nim porozmawiać i wyznać mu to co do niego czuję . Właśnie wychodziłem ze szkoły kiedy usłyszałem za sobą głos Naomi. 
- Dei , poczekaj !
Przystanąłem aby na nią poczekać . Po chwili już stała obok mnie .
- A więc kiedy mu powiesz ?
- Jutro , ale nie wiem jak mam mu to powiedzieć .
- Sama nie wiem , może zaproś go w jakieś wasze ulubione miejsce . Macie takie prawda ?
- Mamy , ale nie mogę Ci powiedzieć gdzie ono jest .
- Szkoda...Ale skoro to sekret to wytrzymam .
- Ok . To do zobaczenia .
- Tak , do zobaczenia i powodzenia z Sasorim . 
- Dzięki . - Uśmiechnąłem się do niej . Ona odpowiedziała tym samym .
                                                                   ****
Resztę dnia spędziłem u siebie w pokoju rozmyślają o Sasorim i o jutrzejszym dniu . W myślach modliłem się by ten dzień nie nadszedł bo bałem się tego . 
                                                                    ****
Dziś w szkole myślałem , że jeszcze trochę , a pozabijam wszystkie dziewczyny w szkole   . Zawsze gdy tylko próbowałem do niego podejść był z jakąś dziewczyną . Byłem cholernie zazdrosny , bo to ja powinienem być na miejscu tych dziewczyn . 
- Kurwa .... - W pewnym momencie nie wytrzymałem i zakląłem pod nosem .
Na szczęście pod koniec dnia szczęście mi sprzyjało . Zobaczyłem , że Sasori jest sam więc podbiegłem do niego .
- Hej .
- O hej , a gdzie zgubiłeś swoją koleżankę ?
-Huh...?
- No nie udawaj , że nie nie wiesz o kogo mi chodzi .
- A , o Naomi Ci chodzi to zwykła przyjaciółka ,  a poza tym chce Cię poznać .
- Aha .
- Ale nie o tym teraz . Masz dzisiaj czas ?
- No mam , a co ?
- To dobrze bo chcę z tobą porozmawiać.
- O czym ? 
- Dowiesz się , gdy się spotkamy .
- No powiedz. 
- Nie powiem .
- Ale...
- Bez żadnych "ale" mi tu . Przyjdź dzisiaj o 17 na polankę wtedy wszystkiego się dowiesz .
- No dobra , ale powiesz mi też o tej twojej "przyjaciółce" .
- Oh , no dobra .
                                                                     ****
Z domu wyszedłem przed 17 . Gdy doszedłem Sasoriego jeszcze nie było więc usiadłem na molo i czekałem . Ale z każdą chwilą byłem coraz bardziej zestresowany . Bałem się , że gdy mu "To" powiem On mnie znienawidzi , będzie się mną brzydził .
Moje rozmyślenia przerwał głos Sasoriego . 
- Hej . Długo czekasz ?
- Nie . 
Usiadł koło mnie , a ja myślałem , że serce wyskoczy mi z piersi . 
- A więc jaka ona jest ?
- Ale kto ?
- No ta twoja "przyjaciółka" .
- Czemu chcesz rozmawiać o Naomi ?
- No , chcę wiedzieć jaka jest dziewczyna mojego przyjaciela . 
- Eeee....!!?? Jak dziewczyna ??!!
- No w końcu o tym chciałeś ze mną porozmawiać . Prawda ?
- Co ? Nie , Naomi to tylko przyjaciółka , a przez kilka ostatnich dni dawała mi porady co do pewnej sprawy .
- Jakiej sprawy ?
- No właśnie o tym chciałem Ci powiedzieć . 
- Aha , no to .... O co chodzi ?
Teraz się zawahałem , byłem przerażony . Poczułem jak w gardle rośnie mi ogromna gula i  słowa nie chciały wyjść z moich ust .
- No , bo Ja ... Ja..
- Tak ?
- Ja ... Nie mogę .
- No powiedz , jak zacząłeś to skończ .
Sasori mówił do nie spokojnym i ciepłym głosem co dodało mi trochę pewności siebie . W końcu postanowiłem , że mu powiem i teraz nie mogę zrezygnować .
- Sasori , Ja .... Kocham Cię .
- Co Ty przed chwilą powiedziałeś ?
- Kocham Cię . - Wyszeptałem i spuściłem głowę w dół zamykając oczy . Bałem się teraz spojrzeć mu w oczy . 
- Dei ... Spójrz na mnie .
Jego głos był spokojny i taki czuły . Niepewnie podniosłem głowę , otworzyłem oczy i spojrzałem na niego . Uśmiechał się , a w jego oczach było tyle czułości .
- Dei , Ja też Cię kocham .
- N-Naprawdę ?  - Nie mogłem uwierzyć w to , że Sasori odwzajemnia moje uczucia . 
- Tak , kocham Cię .
Byłem szczęśliwy i nie mogłem się powstrzymać i rzuciłem się Sasoriemu na szyję  uśmiechając się od ucha do ucha . Sasori odwzajemnił uścisk . 
- Dei ... dusisz .
- Oh ! Przepraszam .
- Nie ma za co . 
Po tych słowach zaczął się do mnie przybliżać , był coraz bliżej i bliżej . Nasze usta dzieliły milimetry , gdy poczułem jego ust na swoich przymknąłem oczy . Pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny poczułem jak przejeżdża swoim językiem po mojej górnej wardze rozchyliłem delikatnie usta . Po chwili mogłem się delektować rozkoszą jaką dawał mi Sasori pieszcząc moje podniebienie i policzki , przy okazji zahaczając swoim językiem o mój zapraszając do wspólnej zabawy . Już po sekundzie nasze języki splotły się w namiętnym tańcu walcząc o dominację . Po pewnym czasie zaczęło nam brakować powietrza więc przerwaliśmy nasz pocałunek . Wtuliłem się w Sasoriego , biło od niego ciepło i spokój . W jego ramionach czułem się bezpieczny . Wiem też jedno teraz byłem najszczęśliwszym człowiekiem na całym świecie .
- Sasori , czy My teraz jesteśmy parą ?
- A chcesz być ze mną ? 
- Tak . A Ty chcesz być ze mną ?
- Oczywiście . 
Cmoknąłem go w policzek .  Sasori przytulił mnie do siebie mocniej jakby chciał się upewnić , że to nie sen i , że zaraz nie zniknę . Chciałem aby ta chwila trwała wiecznie , ale mój dziadek kiedyś mi powiedział słowa które zapamiętam do końca życia : " Gdyby każda piękna chwila trwała wiecznie nie było by czego wspominać ."  Poczułem ciepły oddech Sasoriego na swoim karku przez co zadrżałem , a po chwili usłyszałem jego aksamitny głos obok mojego ucha .
- Dei robi się ciemno wracajmy .
- Musimy ? - Zapytałem z nie krytym żalem w głosie .
- Wiem , też nie chcę wracać , ale musimy . A poza tym mam dla ciebie pocieszenie . - Mówiąc to uśmiechał się do mnie figlarnie.
- Jakie ? - Zapytałem zaciekawiony .
- A no takie , że po jutrze jest piątek , a moja mama wyjeżdża na weekend i wraca w poniedziałek na wieczór .
- Czyżby to była jakaś propozycja ?
- A jeśli powiem , że tak to zgodzisz się na nocowanie u mnie w ten weekend ?
- Oczywiście , że tak .
- A więc teraz czas na tę bardziej oficjalną część . A więc Deidara czy nie zechciał byś nocować u mnie w ten weekend ?
- No oczywiście , że chcę u Ciebie nocować . 
- To jesteśmy umówieni . A teraz wracajmy .
- Dobrze , wracajmy . 
Wstaliśmy z molo i ruszyliśmy w stronę ścieżki . Droga minęła nam na rozmowie i wygłupianiu się . Gdy doszliśmy na miejsce na pożegnanie pocałowaliśmy się .
- Dobranoc , Dei .
- Dobranoc . 
Gdy byłem w połowie drogo do mojego domu czyli gdzieś tak na środku ulicy usłyszałem głos Sasoriego więc odwróciłem się w jego stronę .
- Słodkich snów .
Na moje policzki wstąpił lekki rumieniec , szybko się odwróciłem mając nadzieję , że ich nie zauważył . Nadzieja matką głupich . 
- Do jutra . - Rzuciłem na odchodne .
I tak właśnie skończył się najszczęśliwszy dzień w moim życiu . Gdy szedłem spać nie myślałem o niczym innym jak Sasori i jak wspaniały będzie ten weekend .
                                                                       ****
Na dziś koniec . Mi się wydaje czy to jak na razie najdłuższy rozdział ? Dobra nie ważne . :D Mam nadzieję , że rozdział się spodobał . :3 Następny rozdział będzie króciutki no niestety , ale nie martwcie się już piszę 7 rozdział który będzie lekko z humorem . :D Jak na razie cieszcie się szczęściem naszych bohaterów bo później tak  kolorowo to nie będzie . Wiem Diabeł ze mnie . :D

środa, 30 lipca 2014

Rozdział IV

Zdziwiło mnie trochę to , że Sasori nie przyszedł dziś po mnie jak to robił zazwyczaj . Postanowiłem pójść po Sasoriego , ale jego mama powiedziała mi , że Sasori już dawno poszedł do szkoły. Gdy doszedłem do szkoły próbowałem go znaleźć , ale niestety nie znalazłem go . W końcu zabrzmiał dzwonek oznajmiający rozpoczęcie lekcji gdy wszedłem do klasy Sasori już tam był . Przez całą godzinę próbowałem z nim porozmawiać , ale On najzwyczajniej w świecie mnie ignorował , a gdy spytałem dlaczego mnie ignoruje powiedział , abym na jakiś czas dał mu spokój i nie odzywał się do niego . Zabolały mnie jego słowa , ale postanowiłem spełnić jego prośbę . Teraz szedłem samotnie przez korytarz pogrążony w myślach dlaczego postanowił mnie ignorować i jak mam mu powiedzieć to , że chyba go kocham , jakie "chyba" ja go na pewno kocham . "Ale tak właściwie kiedy zakochałem się w Sasorim ? " . Z rozmyślań wyrwało mnie to , że nagle poczułem jak się z czymś albo raczej kimś zderzyłem przez co ta osoba wylądowała na ziemi . 
- Ałł . 
- Przepraszam. -  Powiedziałem schylając się by pomóc jej wstać . 
Gdy wstała spostrzegłem , że jest nawet ładna . Miała bardzo szczupłą budowę , długie delikatnie pofalowane brązowe włosy , delikatne rysy twarzy i duże zielone oczy .
- Jeszcze raz przepraszam .
- Nie to ja przepraszam , zamyśliłam się i nie patrzałam przed siebie. - Odpowiedziała uśmiechając się .
- Nic się przecież nie stało więc puśćmy to w nie pamięć . - Odpowiedziałem również się uśmiechnąłem . - Wybacz jeszcze się nie przedstawiłem , Deidara Noritsuna miło mi .
- Mi również jestem Naomi Arisawa . Mogę Ci mówić Dei ?
- Jasne .
- Masz bardzo zamyślony wyraz twarzy Dei . 
- Naprawdę ?
- Tak . Mogę wiedzieć o czym tak myślisz .
- O przyjacielu . 
- Coś się pomiędzy wami stało ?
- No tak jakby , ale nie chcę o tym mówić w szkole . Więc może dzisiaj do mnie wpadniesz ?
- Chętnie.
Reszta dnia minęła bardzo miło , ponieważ na każdej przerwie rozmawiałem z Naomi . Po skończeniu lekcji wyszedłem przed szkołę gdzie czekała na mnie Naomi . 
- Idziemy ?
- Tak .
Droga do mojego domu minęła nam bardzo szybko .
- Jestem ! 
- Dobrze . 
- Mamo dziś wpadła do mnie przyjaciółka . 
Mama od razu wyszła z kuchni by poznać moją nową przyjaciółkę .
- Dzień dobry .
- Dzień dobry .
- Mamo poznaj Naomi .
- Śliczne imię pasujące do ślicznej dziewczyny .
- Dziękuje . - odpowiedziała lekko się rumieniąc .
- Idziemy do mojego pokoju . 
- Dobrze .
" Czasem mam już jej dosyć "- Po tym zacząłem myśleć o Sasorim . Z rozmyślań wyrwał mnie głos Naomi .
- Dei , Dei , Dei ! 
- Co ..? 
- Pytałam się o to co się stało pomiędzy tobą , a twoim kolegą ?
- Nic się nie stało , tylko ...
- Tylko ?
- Zrozumiałem , że jestem gejem i zakochałem się w swoim przyjacielu. 
- Dobra ... Coś na to poradzimy
- Na co ?
- Jak to na co ? Na twoją miłość do przyjaciela , a raczej na wyznanie mu jej . - Powiedziała to uśmiechając się od ucha do ucha . A mnie po prostu zamurowało .
- Co ???!!! 
- No to co słyszałeś .
- No ty chyba zwariowałaś .
- Nie , nie zwariowałam .
- Ale na razie zejdźmy z tego tematu . 
- Nie . 
- Proszę.
- Och no dobrze .
- Jest. 
- Ale nie myśli , że tak łatwo się wywiniesz.
Po tych słowach oboje zaczęliśmy się śmiać . Tak samo z resztą dnia , który minął nam na rozmowach i żartach .
                                                                           ***
Koniec na dzisiaj i tak jak obiecałam dodałam 4 rozdział . Mam nadzieję , że się wam spodoba . :D Następny rozdział pojawi się na następny tydzień . Obiecuję !! Bo i jeszcze jedna mała prośba komentujcie .Proszę . Jak na razie to wszystko co mam do powiedzenia . Papa .
                                                                                                                                       Pozdrawiam :
                                                                                                                                        Mirajane<3                              
 




Rozdział III

Przepraszam , że  tak długo mnie nie było . Mam nadzieję , że mimo wszystko nadal będziecie czytać te moje wypociny :D Rozdział jak wam wiadomo jest napisany z punktu widzenia Sasoriego mam nadzieję , że się spodoba .... No i jeszcze jedno w ramach przeprosin pojawi się dziś 4 rozdział :3 No a teraz nie będę przynudzać moją paplaniną i zapraszam do czytania .


                                                                  *** Sasori*** 
      Właśnie szedłem w stronę jego domu i po raz pierwszy byłem tak zdenerwowany tylko nie wiedziałem dlaczego. Gdy zapukałem drzwi otworzyła mi jego mama. 
- Dzień dobry.
- Dzień dobry , wchodź - odpowiedziała mi jak zwykle uśmiechnięta - Deidara , Sasori już przyszedł ! 
- Już idę ! - usłyszałem jego cudny głos dochodzący z góry .
- Hej ! - krzyknął zbiegając po schodach .
- Hej - odpowiedziałem zastanawiając się czy On przypadkiem nie jest aniołem . Piękne zawsze radosne duże niebieskie oczy , idealne rysy twarzy , idealnie jasno różowe pełne usta , całe jego ciało było piękne .
- Chodźmy.
Poczułem jak łapie moją dłoń w swoją i ciągnie za sobą na górę . Po chwili znajdowaliśmy się w jego pokoju . Cały pokój był ciemno-niebieski . Na ścianie przy wejściu do pokoju widniały plakaty jakiegoś zespołu nie za bardzo mnie to interesowało . Z okna przy , którym znajdowało się biurko rozciągał się widok na las . Łóżko znajdowało na przeciw okna , łóżko było dość duże i wykonane z  ciemnego drewna , pościel była w podobnym odcieniu do drewna tylko trochę jaśniejsza i ze jasnymi wstawkami. Jedną ze ścian całkowicie zajmowały szafy . 
- Znalazłem ! - zwróciłem wzrok w jego stronę , stał przy biurku ,  a w rękach trzymał pudełko w którym była glina . 
- Chodź
- Ok - Podszedłem i usiadłem przy biurku . - Tylko ostrzegam , że jeżeli twoje biurko jak i ściana będą w glinie to nie moja wina.
- Och no nie przesadzaj . 
- Wcale nie przesadzam .
- Dobra , teraz lepiej weźmy się do pracy . 
- A więc co ulepić ? - Modliłem się w myślach aby to było coś prostego 
-Hmmm....Ulep ...Już wiem ptaka .
- Ok - widocznie moje modły zostały po części wysłuchane bo ptak ani nie jest trudny , ani łatwy jest idealnie po środku.
Zabrałem się do pracy , ale przez to , że Dei ciągle patrzył mi się na ręce czułem się lekko skrępowany przez co przez przypadek za bardzo ścisnąłem glinę i ptak się rozleciał .
- Użyj mniej siło o tak . 
Dei stanął z tyłu i złapał moje dłonie i zaczął nimi kierować. Nie wiedziałem dlaczego , ale pod wpływem samego jego dotyku zacząłem się rumienić jedyne czego teraz nie chciałem to to aby nie zobaczył moich rumieńców . Na szczęście ich nie spostrzegł i po ok 30 minutach wspólnych starań , wyszedł nam lekko koślawy ptak.
- I co nawet nieźle nam poszło nie ?
- No nawet . 
- Więc będziesz częściej rzeźbić w glinie ?
- Nie . 
- Czemu ?
- Bo nie i tyle . 
- Musisz mieć jakiś powód więc mów . Czemu ?
- Nie mam żadnego powodu po prost nie chcę i tyle . 
- Nie uwierzę w twoje wykręty . Więc czemu ?
- Bo nie i tyle ! - krzyknąłem . I po chwili tego pożałowałem . Sam nawet nie wiem dlaczego się tak uniosłem . - Przepraszam - Wyszeptałem . - Lepiej będzie jeśli już pójdę - Dodałem po chwili.
 Czym prędzej wstałem i udałem się do wyjścia . Już po chwili byłem pod drzwiami wyjściowymi  . 
- Czekaj Sasori ! 
 Gdy wychodziłem usłyszałem jego głos i dźwięk zbiegania po schodach . 
" Brawo debilu i co żeś najlepszego narobił " - Skarciłem się w myślach . Postanowiłem   , że na razie nie wrócę do domu , więc postanowiłem się przejść tam gdzie mnie nogi poniosą . 
Po pewnym czasie dotarłem na " Tą" polankę na tę na , której zyskałem przyjaciela . Podszedłem do molo i usiadłem na samym jego końcu rozmyślają o nim . W pewnym momencie swych rozmyślań , że się w nim zakochuję ?! To nie możliwe . Więc postanowiłem , że na jakiś czas przestanę się do niego odzywać to mi przejdzie . Po tym wstałem i spojrzałem na niebo i dopiero wtedy dostrzegłem , że się ściemnia . Gdy dotarłem do domu było już ciemno . 
- Wróciłem ! 
- Gdzie tak długo byłeś ?
- U Deidary ,  a potem poszedłem się przejść i tak jakoś wyszło . - Zacząłem się tłumaczyć . 
- Dobrze . A teraz idź do siebie bo na pewno jesteś zmęczony . 
Po tych słowach przyznałem mamie rację więc udałem się do swojego pokoju i nawet nie wiem kiedy zasnąłem . 
                                                                ****
Jak na razie koniec . Mam nadzieję , że się podobało . Tak jak obiecałam jeszcze dzisiaj pojawi się 4 rozdział :3 Rozdział dodam wieczorem gdzieś tak koło 20 :D Na teraz to wszystko.
                                                                                                                              Pozdrawiam : 
                                                                                                                                 Mirajane <3


środa, 25 czerwca 2014

Ogłoszenia Parafialne

Hej wszystkim ! Wpadłam na pomysł aby następny rozdział był kompletnie inny od wszystkich bo była by to cała historia ( oczywiście w skrócie ) opisana przez Sasoriego :D No i też dzięki temu dowiedzieli byście się więcej o naszym drogim Sasorim . ;) I co podoba wam się pomysł ??

wtorek, 24 czerwca 2014

Rozdział II

Następnego dnia wstałem dość wcześnie , więc postanowiłem nie tracić czasu . Zacząłem się szykować z szafy sięgnąłem byle jakie spodnie i moją ulubioną czarną bluzkę z logiem jednego z moich ulubionych zespołów " The Gazette" . Później poranna toaleta i jak zawsze spiąłem włosy po części w kitkę , a reszta opadała swobodnie na ramiona . Zaraz po śniadaniu usłyszałem dzwonek ,a zaraz po nim głos mamy.
- Deidara ktoś do ciebie ! 
- Już idę ! - odpowiedziałem i wziąłem torbę , która leżała obok stołu.
W przedpokoju stał Sasori rozmawiający z moja mamą.
- Hej Dei 
- Hej Sasori 
- Twój kolega jest bardzo miły , a teraz już idźcie do szkoły bo się w końcu spóźnicie.
Gdy wychodziliśmy spojrzałem na zegar ,  który wskazywał 7:25 , a  8 zaczynają się lekcje więc na pewno zdążymy.
- Pa mamo.
- Do widzenia.
- Pa chłopcy!
Usłyszeliśmy na odchodnym . Całą drogę do szkoły przegadaliśmy . Gdy przyszliśmy do szkoły myślałem , że nie powstrzymam się od śmiechu. Każdy kto zobaczył , że idę obok Sasoriego i normalnie w świecie z nim rozmawiam patrzył na mnie jak na wariata . Dopiero gdy zostaliśmy sami wybuchłem śmiechem po chwili Sasori też .
- Nie wytrzymam patrzyli na nas jak na wariatów. - wydusił po chwili Sasori gdy już się trochę uspokoiliśmy .
- No , tylko nie wiem dlaczego ? - odpowiedziałem już spokojniej . 
- Może dlatego , że wszyscy uważają mnie za odludka , a tu nagle przychodzę z kimś do szkoły i normalnie z nim rozmawiam .
- A tak z innej beczki ile do dzwonka  
- Do dzwonka zostało się jeszcze 5 min . Więc lepiej się streszczajmy .
- Dobra .
Lekcje mijały szybko dzięki rozmawianiu z Sasorim . Ale na ostatniej godzinie przyszło prawdziwe zbawienie w postaci plastyki . 
- Dei ty brałeś coś ?
Usłyszałem pytanie Sasoriego .
- Nie  , a co ?
- A nie nic tylko cieszysz się jak głupi do sera .
- Cieszę się , ponieważ jest to ostatnia godzina , a w dodatku jeszcze jest plastyka .
- Aha .
Po chwili zabrzmiał dzwonek więc weszliśmy do klasy.
- Dzień dobry , wszystkim . Dziś na lekcji zajmiemy się rzeźbieniem w glinie .
Po całej klasie rozeszły się głosy nie zadowolenia , nawet Sasori wyglądał na nie zadowolonego z tego faktu .
- Poczekajcie chwilę .
Nauczyciel wyszedł i chyba mu trochę zejdzie .
- Deidara czemu ty taki zadowolony jesteś ?
- A no tak nie powiedziałem Ci jeszcze 
- Ale czego ...?
- No lubię rzeźbienie w glinie i nawet nieźle mi to idzie .
Zaraz po tym drzwi do klasy odtworzyły się , a do sali wszedł Pan . Iruka z dość sporym pudłem w rękach .
- Więc teraz niech każdy podejdzie i weźmie trochę gliny . 
Gdy wszyscy już usiedli Pan. Iruka znowu zaczął mówić .
- Temat pracy jest dowolny zróbcie to co wam przyjdzie na myśl .
Po tych słowach każdy zajął się swoją pracą . Z tego co zdołałem zobaczyć , niektórym szło to lepiej , a innym trochę gorzej . Ja swoją pracę skończyłem najwcześniej. Więc do końca lekcji przyglądałem się zmaganiom innych , ale najbardziej Sasoriemu . Szło mu to nawet dobrze i gdyby trochę poćwiczył na pewno mógł by być z tego tak samo dobry jak z tego . Po pewnym czasie zadzwonił dzwonek więc wszyscy oddali swoje prace nauczycielowi ,a po tym wszyscy udali się do wyjścia ze szkoły. 
- Nienawidzę rzeźbienia w glinie .
- Nie denerwuj się tak Sasori przecież nawet nieźle Ci szło . 
- Mówisz to żeby mnie pocieszyć ?
- Nie ... a gdybyś tak jutro wpadł do mnie to mógł bym Cię trochę poduczyć z rzeźbienia w glinie , co Ty na to ?
- Hmm... W sumie czemu nie w końcu nie zaszkodzi trochę popróbować . Ale potem się nie zdziw jak będziesz jak potem będziesz miał spory sprzątania .
- Eee tam... nie będzie tak źle - odpowiedziałem i się uśmiechnąłem .
Wyszliśmy ze szkoły i udaliśmy się w stronę naszych domów . Gdy doszliśmy pożegnaliśmy się i każdy poszedł w swoją stronę . 
- Jestem ! 
- Dobrze , obiad gotowy . 
Skierowałem się w strona kuchni.
- Mamo będę miał jutro gościa .
- Tak , a kogo ?
- Pamiętasz Sasoriego ?
- Chodzi o tego miłego chłopca , który przyszedł dzisiaj po Ciebie ?
- Tak . 
- A już się łudziłam , że będzie to jakaś dziewczyna .
- Mamo ! 
Po obiedzie poszedłem do siebie do pokoju i tam spędziłem resztę dnia . Na wieczór gdzy kładłem się spać myślałem tylko o jutrzejszym dniu .
                                                               ****
A  więc na dziś tyle :)  I jak wyszedł ten rozdział?? Hmm... co by tu jeszcze , a no tak prawie zapomniałam :D Dziękuje wszystkim czytelnikom za to , że jesteście . Koffam was wszystkich < 3
                                                                                                                       Pozdrawiam wasza :
Mirajane <3

wtorek, 17 czerwca 2014

Rozdział I

- Jestem !- powiedziałem wchodząc do domu.
- Dobrze - usłyszałem głos mamy dochodzący z kuchni oraz bardzo przyjemne zapachy .
- A gdzie jest tata ?
- Musiał wyjechać w delegacje na 4 miesiące.
- Znowu , przez to ojca ciągle w domu nie ma.
- Wiem , ale co się na to poradzi , że twój tata ma taką prace.
- Wiem to ... 
- A jak w nowej szkole?
Wyczułem że mama specjalnie zmieniła temat. Nie za bardzo lubiła rozmawiać o pracy ojca. 
- Nawet nieźle.
- Cieszę się. A obiad będzie za 30 min.
- Aha - opowiedziałem i poszedłem na górę do swojego pokoju.
                                                                ****
Po obiedzie wpadłem na pomysł aby , przejść się do lasu , który był ok.10 min drogi od mojego domu. Gdy wyszedłem minąłem jeszcze kilka domów i byłem przy lesie. Szedłem już jakiś czas czują miękką wyściółkę leśną pod stopami i czując miły zapach. Po  pewnym czasie doszedłem do małej polanki na , której środku było jeziorko. Bez zastanowienia podszedłem do jeziorka i usiadłem na molo. Zacząłem podziwiać niebo i krajobraz odbijający się w tafli wody. 
- Hej mogę się dosiąść ? 
Usłyszałem głos za mną więc obróciłem się , aby zobaczyć kto to i mnie zamurowało to był Sasori.
- Jasne - odpowiedziałem i odwróciłem  się . Siedzieliśmy w ciszy mi to nie przeszkadzało , Sasoriemu chyba też.
- Hmm...Co tak właściwie tu robisz ?
- Mieszkam nie daleko ,  a niedawno się przeprowadziłem , więc postanowiłem się przejść aby poznać okolice . A ty ? 
- Ja .... po porostu lubię tu przychodzić , a że też mieszkam niedaleko mogę tu przychodzić kiedy tylko chcę.
- Aha. wiesz co , nie wydajesz się taki "oschły" jak wydałeś mi się w szkole.-powiedziałem i od razu pożałowałem czemu najpierw coś powiem dopiero później myślę. 
- Czemu wydałem Ci się "chłodny" ?
- No wiesz jakoś nie widziałem żebyś z kimś rozmawiał , a co niektórzy omijają Cię szerokim łukiem.
- Po prostu uważam , że nie są warci uwagi ,a poza tym jakoś nie przepadam za kontaktami z ludźmi. 
- Dlaczego ? Przecież z przyjaciółmi zawsze raźniej .
- Może i tak  , ale ciężko by mnie było do tego przekonać.
Albo mi się wydało , albo Sasori się lekko uśmiechnął.Ja też się uśmiechnąłem. 
- Ja Cię przekonam do tego 
- Powodzenia 
Rozmawialiśmy jeszcze trochę.
- Chyba pora się zbierać , zaczyna robić się ciemno.
- Serio...? - Dopiero wtedy spojrzałem na niebo i uświadomiłem sobie , że na serio robi się ciemno.- Masz rację wracajmy.
Poi drodze rozmawialiśmy nawet nie zauważyłem kiedy wyszliśmy z lasu.
- Hej...Deidara kojarzysz jeszcze ze światem ? 
- Hmmm... A tak , tak - odpowiedziałem lekko zawstydzony i zmieszany , tym że się rozmarzyłem i chyba poszedł bym dalej , gdyby  Sasori mnie nie upomniał .
- Dobra ja mieszkam tutaj.
Wtedy też spojrzałem w stronę domu Sasoriego i stwierdziłem , że jego dom jest całkiem ładny. 
- A ty ? 
Obróciłem głowę w bok aby móc pokazać Sasoriemu gdzie mieszkam i mnie zamurowało. Ja i Sasori mieszkamy na przeciw siebie.
- Ja mieszkam tam. - Wskazałem palcem dom na przeciw domu Sasoriego.
- Czyli będziemy się często widywać.
- Na to wygląda. 
- Do zobaczenia.
- Tak do zobaczenia. - Odpowiedziałem .
Po pożegnaniu  każdy z nas poszedł w swoją stronę. gdy tylko wróciłem do domu nie mogłem przestać się uśmiechać.
                                                                   ****
Na dzisiaj tyle:D Mam nadzieję , że rozdział się wam podoba :D Następny rozdział przewiduję na następną środę , choć może dodam wcześniej , jeżeli będę miała wolną chwilę ;)
                                                                                                                                 Wasza :
                                                                                                                                              Mirajane <3
                                                                       


LAYOUT BY SHINA/REN