niedziela, 9 listopada 2014

Rozdział X

Po zjedzeniu śniadania i wszystkich porannych czynnościach , poszliśmy do salonu.
- A więc wyjaśnisz mi o co chodzi ?
- Dobrze . Chodzi o to , że Itachi lubi ranić . Najlepiej mu to wychodzi zabierając innym to co dla nich najcenniejsze .
- Jak ty mogłeś być z kimś takim ?! 
-No , ja miałem 15 lat , on 18 . Imponował mi swoim zachowaniem , wyglądem i tak jakoś wyszło , że się w nim zakochałem ...
- Nie no spoko... Byłeś zakochany w psycholu .
- Nie dałeś mi skończyć.
- No to , kończ .
- Ale później gdy poznałem go lepiej zrozumiałem , że On jest tyranem . Niedługo po tym zerwałem z nim i wyprowadziłem się .
- Ok. A powiedz mi tylko jedną rzecz .
- Co takiego ?
- On będzie tu przychodził prawda ?
- Kurwa.... Jak tu przyjdzie to Mu chyba coś zrobię .
- Dobra , spokojnie . Jak na razie zapomnijmy o tym . Chodźmy na miasto. Tylko gdzie moglibyśmy pójść ?
- Hmm... Znam pewne miejsce . 
- Jakie ? Gdzie ?
- Zobaczysz . To będzie niespodzianka .
                                                                *****
Szliśmy przez miasto już dłuższy czas . Zauważyłem , że nie tylko dziewczyny , ale i faceci patrzą na niego wygłodniałym wzrokiem . Na pewno gdyby tylko mogli rzucili by się na niego. Sasori chyba wyczuł moją zazdrość bo w pewnym momencie poczułem jak łapie mnie za rękę i przyciąga bliżej siebie . Po 5 minutach dotarliśmy do ogromnego parku . O dziwo w paru było mało ludzi . 
- Ale tu pięknie . - Właśnie przechodziliśmy alejką pełną drzew " Saury " , które mimo , iż nie kwitł i tak były piękne .
- Chodź .
Zeszliśmy ze ścieżki i usiedliśmy pod jednym z drzew . Usiadłem pomiędzy nogami Sasoriego opierając się o jego tors . 
- Bardzo wygodna z ciebie podusia . 
- Dziękuje za bardzo miły komplement .
- Nie ma za co.
Oboje się zaśmialiśmy . Gdy się uspokoiliśmy odwróciłem głowę w stronę Sasoriego . W jego oczach zobaczyłem niepewność . Zmartwiło mnie to .
- Coś się stało ?
- Nie , nic na prawdę .
- Przecież widzę , że coś Cię gryzie . 
- Obiecasz mi coś ?
- Co takiego ?
- Obiecaj mi , że choćby nie wiem co już zawsze będziemy razem .
Szybko odwróciłem się do Sasoriego i przytuliłem go . 
- Obiecuję ... Ale ty też mi to obiecaj .
- Obiecuję .
Mówiąc to odwzajemnił uścisk i wpił się w moje usta . Rozszerzyłem oczy w zdziwieniu , ale po chwili odwzajemniłem pocałunek . Postanowiłem ten jeden raz przeją inicjatywę . Zszedłem pocałunkami na jego szyję . Zacząłem ją lekko podgryzać i kreślić językiem różne szlaczki . Aby pokazać wszystkim , że On jest mój przyssałem się do jego szyi zostawiając na niej sporych rozmiarów malinkę . 
- Teraz każdy będzie wiedział  , że jesteś mój .
- Oczywiście . A teraz użycz mi swoich kolan .
- Po co ?
- Chcę się położyć .
- No dobrze .
Zacząłem gładzić Sasoriego po głowie . Uśmiechnąłem się gdy usłyszałem z jego ust pomruk zadowolenia .
- Mruczysz jak kotek .
- A ty słodko jęczysz .
- Ej ... - Moje policzki pokryły się czerwienią .
- Ty na prawdę jesteś słodki . 
Teraz na pewno wyglądałem jak burak . Czemu On zawsze musi mnie tak zawstydzać . Zaczął się delikatnie śmiać , ale w miarę szybko się uspokoił . 
- Wracajmy już . 
- Dobrze . - Bynajmniej już się nie rumieniłem . Powoli wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę wyjścia z parku . Po 40 Minutach byliśmy z powrotem w domu .
- Głodny jestem . 
Na te słowa uśmiechnąłem się z rozbawienia . Pomyślałem , że skoro ja też jestem trochę głodny to ugotuję coś na obiad .
- Na co masz ochotę ?
- Nie wiem , ale na pewno na coś dobrego .
- To mi pomogłeś ...
- Zaraz Ty umiesz gotować ?
- Tak . Często zostawałem sam w domu przez pracę rodziców , wiec z biegiem czasu nauczyłem się gotować . To idziemy do kuchni ? 
- Jasne . 
- Hmm... Co by tu zrobić ? Dora zacznijmy od tego co jest w domu . 
- Szczerze to nie mam pojęcia .
- A co ty wiesz ?
- Wiem , że mam najwspanialszego chłopaka na świecie .
- Przestań bo się jeszcze zarumienię . - Zrobiłem najsłodszą minkę na jaką było mnie w tym momencie stać . A on tylko zaczął się śmiać .
- Hahaha.... Słodziak z Ciebie .
- Dobra bierzmy się do gotowania . - Po około 10 minutach znalazłem makaron i jakieś sosy do tego parę przypraw i warzyw . Postanowiłem , że zrobię spaghetti . Wyciągnąłem wszystkie potrzebne rzeczy . Nalałem wody do garnka i postawiłem na kuchni . Po 20 minutach woda zaczęła się gotować , więc wsypałem makaron . 
- Nudzę się .
- To coś porób .
- No to chodź . 
- Huh ?! - Poczułem jak odciąga mnie od kuchni i ciągnie w stronę blatu kuchennego . 
- Pobawisz się ze mną? 
- Ale makaron...
- Ciii... Makaron może poczekać . A teraz...
Sasori posadził mnie na bacie i wpił się w moje usta . Z początku nie odwzajemniałem pocałunku , ale w końcu uległem i uchyliłem usta . Wykorzystał to i wsunął swój język od razu zahaczając o mój po chwili połączyły się w namiętnym tańcu . Ręce , które do tej pory trzymał przy moich biodrach zaczął powoli wsuwać po moją bluzkę . Objąłem Go nogami wokół bioder , a ręce zawiesiłem na jego szyi i  przyciągnąłem bliżej siebie .
- Mhm ... - Jęknąłem w usta Sasoriego gdy poczułem jego palce na swoich sutkach . Pocałunkami zszedł na moją szyję . - Ach .. - Nie chciałem być dłużny i zabrałem się za rozpinanie guzików jego koszuli . Moje zajęcie przerwało to , że usłyszałem jak coś dziwnie bulgocze . W mojej głowie zapaliła się czerwona lampka . Przerwałem to co robiłem i odepchnąłem delikatnie od siebie Sasoriego . Podbiegłem do kuchenki i natychmiast wyłączyłem gaz . 
- Uff... Jeszcze trochę i było by po makaronie . 
- Przepraszam . 
- Nie przepraszaj w końcu nic się nie stało . Teraz wystarczy , że zrobimy sos i obiad będzie gotowy . 
- Ok. 
Po 30 minutach wszystko było gotowe . Zasiedliśmy przy stole . 
- Smacznego . - Powiedzieliśmy jednocześnie , zabierając się do jedzenia  .
- To jest pyszne ! 
 - Nie przesadzaj to zwykłe spaghetti ...
- Wcale nie przesadzam . To jest przepyszne . 
- Cieszę się . Więc nie gadaj tyle tylko jedz . 
Po skończonym posiłku chciałem zebrać naczynia , aby je pozmywać, ale Sasori mi w tym przeszkodził . 
- Zostaw ja pozmywam , a Ty odpocznij .
- Na pewno ?
- Tak .
- Dobrze . W razie czego jestem na górze .
- Ok .
Wszedłem na górę i skierowałem kroki do naszego pokoju . Aby zabić nudę postanowiłem coś narysować . Podszedłem do biurka i zacząłem szukać jakiejś wolnej kartki . Zamiast tego w jednej z szuflad znalazłem szkicownik Sasoriego . Wiem , że nie powinienem , ale nie mogłem się powstrzymać i odtworzyłem go gdzieś tak w połowie . Na stronie , którą odtworzyłem był rysunek zagubionego anioła siedzącego na środku leśnej polany . Rysunek był piękny nie mogłem oderwać od niego wzroku .
- Nie przeszkadzam ?
- Huh ?! - Odwróciłem się w jego stronę . - Wybacz wziąłem to bez pozwolenia. 
- Nic się nie stało . Który ?
- Co ?
- Który rysunek ci się spodobał ? - Spytał i podszedł do mnie .
- Ten , jest po protu piękny . 
- Narysowałem go jakiś czas po naszym poznaniu .
- Naprawdę ? 
- Tak . Zobacz na następną stronę . 
Przewróciłem na następną stronę i to co zobaczyłem zamurowało mnie . Rysunek przedstawiał mnie , ale jako anioła . 
- Ja nie wiem co powiedzieć .
- Nie podoba Ci się ?
- Podoba jest piękny  , ale dlaczego na tym rysunku jestem aniołem ?
- Bo gdy się poznaliśmy uznałem , że wyglądasz jak anioł . 
- Mógł byś powiedzieć mi więcej o twoich rysunkach .
- Jasne .
                                                                 *****
Hej miśki ! Mam nadzieję , że rozdzialik się podobał :D Napisanie tego zajęło mi prawie półtorej godziny , ale spk :) Następny rozdział pojawi się w najbliższym tygodniu nwm dokładnie kiedy  ;) Cóż ja mogę więcej powiedzieć ? Chyba nic jak na razie . Więc do zobaczenia :D :3 
                                                                                                           Pozdrawiam :
                                                                                                             Mirajane <3 




środa, 5 listopada 2014

Rozdział IX

Hejo wszystkim ! Przepraszam za tak długą nie obecność bo praktycznie minął miesiąc . Na szczęście napisałam ten rozdział i już jestem przy końcówce 10 więc za niedługo się pojawi :D Od razu na starcie przepraszam za jakie kolwiek błędy , powtórzenia itp . bo na pewno się pojawią chociaż staram się tego unikać nie zawsze mi się to uda :P A i jeszcze jedna sprawa proszę , błagam was komentujcie na prawdę  mi na tym zależy . Dobra koniec mojej paplaniny i zapraszam do czytania ;) :D Mam nadzieję , że rozdział się spodoba :3  
                                                                              ****** 
" No na reszcie koniec tego filmu " - przemknęło mi przez myśl kiedy Sasori wyciągał płytę z odtwarzacza .
- I co ? Aż tak źle ? 
- Nie no skąd to komedia była . - Odpowiedziałem z lekką ironią w głosie , śmiejącemu się Sasori'emu  
- Kochanie nie denerwuj się złość piękności szkodzi .
- Czasami po prostu Cię nienawidzę .
- Naprawdę ? - Mówiąc to zrobił smutną minkę taj jakby zaraz miał się rozpłakać . Muszę przyznać , że Sasori wyglądał słodko .
- Nie . - Uśmiechnąłem się przybliżając się do niego . - Ja .... Cię .... Kocham . - Po tych słowach złączyłem nasze usta w pocałunku . Sasori pogłębił pocałunek i zdecydowanie dominował .
- Ja ... Ciebie ...też ... - Wypowiedział pomiędzy pocałunkami .
Zszedł pocałunkami na moją szyję . Podgryzał ją i lizał . W pewnym momencie poczułem jak się do niej przysysa ( wampir dop . aut ) zostawiając malinkę .
- Ach ... - Niekontrolowany jęk wydobył się z moich ust .
- Uroczo ... - Wyszeptał mi od ucha następnie delikatnie je podgryzając . Ustami wrócił do moich namiętnie całując. Po chwili zakończył pocałunek wywołując jęk niezadowolenia .
- A teraz dobranoc kochanie .
Zanim się spostrzegłem Sasori już stał przy drzwiach i uśmiechał się do mnie . 
- Ej ... Nie zostawiaj mnie tu samego ! - Szybko wstałem z łóżka i podbiegłem do niego .
- Sasori ...
- Nie .
- Ale nawet nie wiesz co chciałem powiedzieć ! 
- Oj uwierz wiem ...
- Tscz .... To nie fair . - Skrzyżowałem ręce i nadąłem policzki jak małe dziecko , które nie dostałe tego czego chce .
- Aleś ty słodki .
- Wcale nie ! 
- Oj nie gniewaj się na mnie . 
Poczułem jak przyciąga mnie do siebie i obejmuje .
- Nie myśl sobie , że jak mnie przytuliłeś to Ci od razu wybaczę .
- Ale ja przecież wcale tak nie myślę . - Koniuszkiem języka przejechał po mojej szyi .
- Mhm... - Ciche westchnienie wydobyło się z moich ust . 
- Ty na prawdę jesteś słodki .
 Jego ciepły oddech owiał moje ucho w wyniku czego przez moje ciało przebiegł dreszcz . Mam nadzieję , że Sasori tego nie poczuł .
- Zamknij się ...
- Nie ... A teraz chodź .
Nawet nie zdążyłem czegokolwiek powiedzieć , a już byłem ciągnięty przez Sasoriego do jego pokoju . Pchnął mnie na swoje łóżko  , a sam zawisł nade mną .
- Wiesz dlaczego nie pozwoliłem Ci spać ze mną w jednym pokoju ? 
- Dlaczego ? - Zadałem pytanie i skupiłem swój wzrok na Nim .
- Ponieważ boję się , że mogę nie powstrzymać i zrobić coś czego bym nie chciał . A najbardziej boję się tego , że po czymś takim mógł byś mnie znienawidzić .
- Chyba już Ci to mówiłem  ,a jeżeli nie to mówię teraz . Jestem cały twój moje serce , moja dusza , moje ciało wszystko to należy tylko do Ciebie i do nikogo innego .
- Dei , ty nawet nie wiesz jak bardzo jestem teraz szczęśliwy . 
Przejechał czule ręką po moim policzku , powoli się do mnie zbliżając . Nasze usta połączyły się w powolnym pocałunku kolejny raz tej nocy . Po dłuższej chwili ( czyli tak po ok 10 minutach :D dop . aut) przerwaliśmy pocałunek .
- Chodźmy spać . 
- Dobrze .
Sasori przytulił mnie do siebie , a ja ufnie wtuliłem się w niego ciesząc się z tego , że mam kogoś takiego jak On .
- Dobranoc .
- Dobranoc . Kocham Cię .
- Ja Ciebie też . 
Chwilę po tym oboje zasnęliśmy oddają się w objęcia Morfeusza .
                                                                             *****
Rano obudziło mnie to , że ktoś dzwonił w drzwi . O dziwo Sasori się nie obudził , więc postanowiłem go nie budzić . Wstałem i zszedłem na dół . Ciekawe komu się chciało tak bez przerwy dzwonić w drzwi .
- No już idę ! Pali się czy co ?! - Byłem już naprawdę zdenerwowany więc uznałem , że osobę , która to robi opierdolę za to i zamknę jej drzwi przed nosem . Ale gdy odtworzyłem drzwi po prostu mnie zatkało . Przed drzwiami stał wysoki mężczyzna tak na oko miał z 20 lat nie więcej . Włosy miał długie za łopatki i spięte w luźną kitkę . Oczy i włosy były tego samego kruczo czarnego koloru . Trzeba przyznać , że był nawet przystojny . Był ubrany w czarne luźne jeansy i szary T-shirt ..
- Mogę wiedzieć kim jesteś ? - Jego pytanie zwaliło mnie z nóg .
- to chyba ja powinienem zadać to pytanie .
- Dobra nie ważne .
- Chcesz czegoś konkretnego ? - Ten koleś zaczynał mnie poważnie denerwować .
- Chcę tylko wiedzieć czy to tu mieszka Sasoriś . 
 - Sasoriś ?! - Nie no teraz to dowalił . Gdyby Sasori to usłyszał ten kolo najpewniej dostał by w twarz . - No tak mieszka tu , a co ?
- O to świetnie możesz Go zawołać ?
- Aha . Może wejdziesz ? - Przyznaję denerwował mnie jak nikt inny , ale przecież nie będę go tak przed drzwiami trzymał .
- Z przyjemnością . 
- Czekaj tu . 
Szybko wbiegłem na górę i wszedłem do pokoju .
 - Sasori obudź się .
- Hmm... Jeszcze 10 minut .
- Nie 10 minut tylko teraz bo ktoś do ciebie przyszedł . 
- Huh ?! 
Od razu zerwał się z łóżka i staną na przeciw mnie .
- Kto ?
- Nie wiem dokładnie kto to jest , ale chyba dobrze Cię zna .
- Dobrze mnie zna ?
- No raczej tak bo nazwał Cię " Sasoriś "  - Gdy to mówiłem zrobiłem w powietrzu cudzysłów .
- O nie wierzę .
- O co chodzi ?
- Zaraz się dowiesz . Chodź . 
Zaraz po tych słowach szybko wyszliśmy z pokoju i zeszliśmy an dół gdzie czekał nasz gość .
"Ciekawe kim On jest , że Sasori tak zareagował ? "
- To niemożliwe .
- Tęskniłeś ?
- Za tobą nigdy . 
- Kochany ranisz A tak poza tym kto to ?
- Itachi nie udawaj głupka .
- Chyba mogę się interesować z kim spotyka się mój były chłopak . 
Tego już było za wiele o czym oni gadali do jasnej cholery gadali !?
- Nie żeby coś , ale z łaski swojej wyjaśnijcie mi o co tu do kury nędzy chodzi ?! 
- Itachi to mój były chłopak z którym byłem 2 lata temu .
- Tyle to sam się domyśliłem . Ale chodzi mi o to dlaczego On tu przyjechał ?
-  Dobre pytanie . Przyjechałem tu po to aby odzyskać Sasoriego .
- Co ?! - Krzyknąłem równocześnie z Sasorim .
 - Chyba żartujesz ! 
- Jestem całkowicie poważny .
- Nie oddam Sasoriego nikomu ! - Sasori i Itachi stali zszokowani . Gdy zrozumiałem , że powiedziałem to na głos moje policzki pokryły się czerwienią. 
- On jest całkiem słodki .
- Ja wcale nie jestem słodki ! 
- Itachi nawet nie próbuj .
- Ale o co Ci chodzi ?
- Ty już dobrze wiesz o co . A teraz póki jestem jeszcze spokojny wyjdź .
- Dobrze i tak miałem się już zbierać . Do zobaczenia .
- Na razie .
- Czego On ma nie próbować ? 
- Wyjaśnię Ci to po śniadaniu .
                                                                       ******
No i koniec :D Mam nadzieję , że nie jest źle i rozdział wam się choć trochę spodobał ;) Praktycznie wszystko co chciałam powiedzieć znajduje się na górze :) Więc tu tylko chcę podziękować dwóm wspaniałym osobom , a mam na myśli moje dwie ukochane przyjaciółki Klaudię i Oliwię <3 Dziewczyny dziękuje za to , że jesteście i zawsze mnie wspieracie <3 Kocham was za to całym moim seruchem <3<3<3<3<3                      
                                                                                                                          Pozdrawiam : 
                                                                                                                            Mirajane <3




piątek, 10 października 2014

Zawieszam bloga

Hej . No jak widzicie zawieszam bloga na jakiś czas , ponieważ jakoś tak nie mogę zebrać się w sobie i napisać kolejnego rozdziału . A poza tym jeszcze dochodzi do tego nauka , więc też nie mam czasem czasu .
Ale obiecuję , że gdy tylko napiszę rozdział albo 2 to od razu opublikuję :D Więc do zobaczenia za jakiś czas :)
                                                                                                                    Pozdrawiam :
                                                                                                                    Mirajane <3

poniedziałek, 15 września 2014

Rozdział VIII

- Jestem ! 
- Dobrze ! - Głos mamy jak zawsze dochodził z kuchni . Więc tam skierowałem swoje kroki.
- Obiad gotowy.
- Ale ja nie jestem głodny. - No niestety chwilę po tym rozległo się donośnie burczenie mojego brzucha .
- Własnie widzę , siadaj i jedz.
- Dobrze. A właśnie mamo zapomniałem ci powiedzieć .
- O czym ? 
- Idę na noc do Sasoriego.
- A do kiedy chcesz u niego zostać ?
- Do niedzieli . Mogę prawda . - Powiedziałem robiąc maślane oczka .
- No , dobrze. Ale nie zapomnijcie o antykoncepcji .
-  Mamo !!
- Słucham synku ?
- Nie denerwuj mnie. A teraz wybacz idę się pakować. - Wstałem od stołu i skierowałem się w stronę mojego pokoju . 
Gdy się spakowałem , czym prędzej zszedłem na dół . Gdy wychodziłem spojrzałem na zegarek była 15:30 , więc wyszło na to , że spakowałem się w 35 min .
- Wychodzę !
Dosłownie przebiegłem te 100 metrów które dzieli nadze domy . Już po chwili stałem przed drzwiami jego domu . Zapukałem i po chwili stał w nich Sasori . Był ubrany w czarne luźne spodnie i białą koszulę , która była całkowicie rozpięta . Dzięki temu mogłem podziwiać jego tors . Po chwili zrozumiałem , że wpatruję się w niego jak w obrazek i nic nie mówię . Ale Sasoriemu to chyba nie przeszkadzało .
- Hej . - Powiedziałem no prawie to wyjąkałem .
- Wchodź .
Gdy tylko zamknął drzwi poczułem jak obejmuje mnie od tyłu . Poczułem jego ciepły oddech , a następnie jego ciepłe usta na swojej szyi . Moje policzki zaczęły robić się gorące co oznaczało tylko jedno ... 
Nawet nie poczułem kiedy mnie puścił .
- Idziesz czy będziesz tak stał ?
Dopiero jego słowa przywróciły mnie na ziemię .
- Idę .
Po chwili znajdowaliśmy się w salonie . Ściany były całe czerwone z białymi wstawkami i różnymi obrazami . Na środku stała duża narożna kanapa przy niej stała zrobiona ze szkła ława . Idealnie do tego pasowała podłoga wyłożona jasnymi panelami . Salon był połączony z kuchnią która różniła się od salonu . Była wyłożona białymi kafelkami z wstawkami fioletu na niektórych kafelkach . Szafki tak samo i podłoga były ciemne . Od kuchni odchodził korytarz więc na pewno tam też jest łazienka jak i schody . Chwilę jeszcze stałem i rozglądałem się po kuchni . 
- Idziesz ? 
- Tak ...
Poszliśmy w kierunku korytarza tak jak myślałem były tam schody prowadzące na górę . Weszliśmy na górę po schodach . Korytarz w którym się znaleźliśmy był w kolorze brzoskwiń. Były tam 4 pary drzwi . ciekawe które były do jego pokoju ? Przeszliśmy cały korytarz i doszliśmy do ostatnich drzwi po  prawej .
- Wow . - To jedyne słowo które udało mi się wypowiedzieć po wejściu do jego pokoju .
Ściany były całe beżowe . Wszystkie meble i podłoga były ciemne . Moją uwagę przykuło łóżko które było ogromne . ( na co najmniej 4 osoby . Hehe :D ) Pościel była jasna z brązowo-granatowymi wstawkami . 
- Chodź pokarzę ci pokój w którym będziesz spał .
- A nie mogę z tobą? - No , a ja już miałem nadzieje .
- Nie... No chyba , ze coś by się stało . A teraz chodź .
- Już , już .
Mój tymczasowy pokój znajdował się prawie na przeciw pokoju Sasoriego .
Pokój był szaro - pomarańczowy . Meble i podłoga były jasne . Pościel na łóżku była pomarańczowo-szara .
- Podoba się ? 
- No .. 
Staliśmy chwilę w ciszy , ale nie przeszkadzała nam .
- Na co masz ochotę ? 
Głos Sasoriego przerwał ciszę która panowała .
- Z tobą na wszystko .
- Miło , ale to nie jest odpowiedź .
- Oj tam , oj tam .
- Hmm....No to może coś obejrzymy ?
- Oki .
- To chodź .
wyszliśmy z pokoju i poszliśmy w stronę pokoju który znajdował się najbliżej schodów . Gdy stanęliśmy w wejściu byłem w niezłym szoku , bo jak się okazało był to pokój z kinem domowym .
- Będziesz tak stał czy może raczej wejdziesz ?
- To już człowiekowi postać nie wolno ?
- Nie nie wolno .
Po tym obaj się zaśmialiśmy .
Postanowiłem , że trochę się z nim podroczę .
-Wiesz co ja jednak sobie postoję .
- Oj uwierz , że za długo to Ty sobie nie postoisz .
- Och . Doprawdy , a to dlaczego ?
- Dlatego ... - Mówiąc to na twarzy Sasoriego pojawił się łobuzerski uśmiech .
Poczułem ja Sasori łapie moją rękę i pociąga w swoją stronę . Po chwili leżałem na łóżku przygniatany przez Saso .
- I co teraz ?
- Teraz zejdziesz ze mnie włączysz jakiś film i dopiero wtedy będziemy mogli się poprzytulać .
- Nie ma nic za darmo kochanie .
- To co mam zrobić kochanie ?
- Hmm... Pocałuj mnie . - Gdy to mówił pochylił się bardziej w moją stronę .
Wykorzystałem okazję i przewróciłem nas tak , że teraz ja siedziałem na biodrach Sasoriego . 
Powoli zacząłem się schylać w jego stronę by po chwili połączyć nasze usta w namiętnym pocałunku .
- Chyba tyle wystarczy . - Wyszeptałem kończąc nasz pocałunek . Zszedłem z Saso by mógł wstać .
- A więc co oglądamy ?
- " Klątwę " wszystkie części . 
- Że co proszę ?
- No to co słyszałeś . A co ?
- No bo ja ... nie lubię horrorów .
- Och no spokojnie przecież takie rzeczy nie istnieją .
- No dobra , ale to nie zmienia faktu , że są straszne .
- Jeżeli będziesz się bał możesz przyjść do mnie .
- Naprawdę  ?
- No oczywiście , że tak . A teraz starczy tego gadania oglądamy .
I jak na zawołanie zaczęły lecieć początkowe napisy filmu.
                                                                       ****
Hahaha :D jestem zła i kończę w tym momencie . :3 Wiem , że dosyć długo nie dodawałam , ale niestety cierpiałam na braki weny , ale mimo wszystko napisałam ten rozdział :) No i też wena mi wróciła więc jest dobrze ;) Mam nadzieje , że rozdział się podobał :D Następny rozdział powinien pojawić się pod koniec następnego tyg chociaż pewności nie mam wiecie oczywiście przez co ... :D No cóż na dzisiaj tyle <3 
                                                                                                         Pozdrawiam :
                                                                                                          Mirajane <3 

sobota, 23 sierpnia 2014

Rozdział VII

Gdy się rano obudziłem doznałem szoku była 7:10 czyli miałem 20 minut na uszykowanie się.
Od razu zerwałem się z łóżka i zacząłem się szykować byłem gotowy po 15 minutach więc miałem jeszcze chwilę czasu . Zbiegłem na duł o mało nie wywalając się ze schodów , ale to drobiazg . Po chwili już byłe w kuchni .
- Dobry . 
- Co się tak spieszysz ? - usłyszałem pytanie taty .
- Bo zawsze o 7:30 przychodzi Sasori .  - Wytłumaczyłem .
- Aha .
- Tato , a o której wyjeżdżasz ?
- O 12 .
Czyli jeżeli teraz nie pożegnam się z tatą nie będę miał później okazji .
- To do zobaczenia za 2 miechy tato .
- Tak synu do zobaczenia . 
Po chwili rozległo się pukanie do drzwi . 
- Pójdę odtworzyć , a ty Dei kończ tego tosta  . - Powiedziała mama .
- Dobrze . - Odpowiedziałem z pełną buzią  .
- I nie mów kiedy masz coś w ustach . 
- Jasne . - Odpowiedziałem i zabrałem się za kończenie tosta .
- Dei ! 
- Idę . 
Szybko podniosłem torbę i po chwili byłem już w przedpokoju .
- Hej 
- Hej , gotowy ?
- Jasne .
Gdy tylko odeszliśmy od mojego domu połączyliśmy nasze usta w pocałunku . Do szkoły szliśmy trzymając się za ręce . Dopiero przed szkołą się puściliśmy . 
Od razu gdy tylko weszliśmy na teren szkoły podbiegła do nas Naomi .
- Hej Dei ! - Mówiąc to uwiesiła mi się na szyi .
- Hej . - Odpowiadają jej zauważyłem że Sasori patrzy się na nią z chęcią mordu w oczach . - Dobra puść .
Puściła mnie i od razu spojrzała na Sasoriego . 
- Ty musisz być Sasori . Jestem Naomi . Miło mi .
- Mi również . 
Wygląda na to , że Sasori powstrzymał się od mordowania Naomi wzrokiem . Postanowiłem podziękować Naomi bo ot dzięki niej jestem z Sasorim . 
- Naomi , dziękuję .
- Za co ?
- Za to , że dzięki tobie jestem z Sasorim .
- Drobiazg , cieszę się , że mogłam pomóc . 
- Naomi , idziesz ?! 
- Wybaczcie , ale muszę już iść . Pa !
- Do zobaczenia ! 
Po chwili zabrzmiał dzwonek rozpoczynający pierwszą lekcje . 
                                                                               ****
Wszystkie lekcje były nudne jak flaki z olejem , ale w końcu to szkoła . Właśnie teraz zabrzmiał dzwonek kończący ostatnią przerwę ,  a rozpoczynający naszą ostatnią godzinę czyli Polski . Razem z Sasorim i resztą klasy weszliśmy do sali . Ja i Sasori siedzieliśmy w czwartej ławce od okna . Przed nami siedzieli , Naruto i Kiba , przed nimi siedzi Sasuke , a w pierwszej ławce siedzą Garra i Kankuro . Za nami czyli w ostatniej ławce siedzą Shikamaru i Choji . Czyli najprościej mówiąc w rzędzie przy oknie siedzą sami faceci . 
Nauczycielka właśnie pisała coś na tablicy i tłumaczyła jednocześnie , ale nikt za bardzo jej nie słuchał . Po chwili na naszej ławce wylądowała zwinięta karteczka , a Naruto i Kiba ledwo powstrzymywali się od śmiechu . 
Postanowiliśmy odwinąć i przeczytać  treść karteczki . A był tam bardzo ciekawy początek ciekawej historii . A dokładnie było napisane tam to. 

" Piszemy nową historyjkę Jasia i Małgosi . Każdy dodaje coś od siebie . Po skończeniu lekcji przeczytamy nasze dzieło .  
                                                                                                                           Kankuro .
Pewnego dnia Jaś i Małgosia postanowili wybrać się do lasu . Jaś postanowił też że dzisiaj przeleci Małgosie .
Ale kiedy Jaś chciał jej to zaproponować ona powiedziała , że musi siusiu i powie jej to co chce jej powiedzieć gdy wróci .
Małgosia poszła w krzaczki ,  Jasiu czekał i czekał , ale gdy Małgosia długo nie wracał zaczął się o nią martwić .
Zaczął jej szukać , ale nie mógł jej znaleźć . Bardzo się martwił o Małgosię i postanowił się nie poddawać i ponownie zaczął jej szukać nawołując jej imię . "
Teraz przyszła moja kolej więc wziąłem długopis w rękę i zacząłem pisać . 
" I po chwili takiej wędrówki usłyszał jęki i stęki . postanowił pójść w stronę z której dochodziły . Z każdą chwilą jęki stawały się coraz głośniejsze . Gdy doszedł do ich źródła bardzo zdziwił się tym co zobaczył " 

Na tym postanowiłem pisać i podałem karteczkę Saso . Gdy tylko to  przeczytał ledwo powstrzymał się od śmiechu . Po chwil zaczął coś pisać , ale niestety nie mogłem zobaczyć co bo zasłaniał ręką . Po skończeniu pisania podał kartkę Shikamaru i Choji'emu . Odwinęli karteczkę i zaczęli ją czytać po skoczeniu byli nieźle rozbawieni . Pierwszy zaczął pisać Choji i gdy skończył podłą kartkę Shikamaru . Zaczął coś pisać i gdy skończył po sali rozniósł się głos nauczycielki . 
- Panie Nara , A co pan tam trzyma ? 
- Nic , prze pani .
- Na pewno ?
- Oczywiście .
- Ja jednak widzę , że coś tam trzymasz . - Po tych słowach nauczycielka podeszła do  Shikamaru i siłą zabrała mu tą karteczkę , a po chwili już ją czytała .
Wszyscy patrzeliśmy w jej stronę z przerażaniem  , a ja myślałem, że dodatkowo  zejdę na zawał .  
- Droga klaso . Przeczytam wam teraz bardzo ciekawą historię którą napisali wasi koledzy z ławek pod oknem . 
Cała klasa gdy tylko to usłyszała miała na twarzach głupkowate uśmiechy . 
- A więc .
" Pewnego dnia Jaś i Małgosia postanowili wybrać się do lasu  .  Jaś postanowił też że dzisiaj przeleci Małgosie .  Ale kiedy Jaś chciał jej to zaproponować ona powiedziała , że musi siusiu i powie jej to co chce jej powiedzieć gdy wróci  .  Małgosia poszła w krzaczki ,  Jasiu czekał i czekał , ale gdy Małgosia długo nie wracał zaczął się o nią martwić . Zaczął jej szukać , ale nie mógł jej znaleźć . Bardzo się martwił o Małgosię i postanowił się nie poddawać i ponownie zaczął jej szukać nawołując jej imię . I po chwili takiej wędrówki usłyszał jęki i stęki . postanowił pójść w stronę z której dochodziły . Z każdą chwilą jęki stawały się coraz głośniejsze . Gdy doszedł do ich źródła bardzo zdziwił się tym co zobaczył . A tym co zobaczył była Małgosia i leśniczy który ją pieprzył . Jasio bardzo się tym zdenerwował . Podszedł bliżej i zapytał się co to wszystko ma znaczyć ? Od razu Małgosia i leśniczy John wszystko wyjaśnili. Że Małgosia chciała się pieprzyć z Jasiem , ale nie chciała Go zawieźć więc umówiła się z leśniczym . Po wysłuchaniu ich Jasiu nie był już zdenerwowany , a nawet zapytał się czy może się do nich przyłączyć . Ci się zgodzili i teraz od zawsze robili to wszyscy razem .
                                                                         THE END "
Po przeczytaniu tego cała klasa wybuchła śmiechem . Nawet nauczycielka zaczęła się śmiać.
- Chłopcy tym razem wam odpuszczę , ale żeby mi się to nigdy więcej nie powtórzyło .
- Dobrze prze pani . - Odpowiedzieliśmy wszyscy chórem jak dzieci w przedszkolu .
Po tym zadzwonił dzwonek i wszyscy czym prędzej wybiegli z klasy . 
Gdy wraz z Sasorim wychodziliśmy ze szkoły zatrzymała nas Naomi . 
- Hej . 
- Hej . - Odpowiedzieliśmy równocześnie .
- Słyszałam od dziewczyn o akcji na Polskim . Ponoć niezły ubaw mieliście . 
- No , razem z chłopakami napisaliśmy nową historyjkę Jasia i Małgosi . - Na te słowa na naszych ustach  pojawiły się uśmiechy .
- Miło . A macie jakieś plany na ten weekend ?
- Tak , a co ?
- A , nic tak się pytam z ciekawości . 
- Aha .
- No nic ja lecę pa Dei , Pa Sasori . - Mówiąc to ucałowała mnie i Sasoriego w polik . 
Po tym tylko na siebie dziwnie spojrzeliśmy i ruszyliśmy w doskonale znanym nam kierunku. Po 20 minutach doszliśmy pod nasze domy .
- Dei , nie zapomniałeś co dzisiaj . - Gdy Sasori to mówił poczułem jak łapie mnie w tali i przyciąga do siebie .
- Nie , nie zapomniałem .
- To , dobrze . Przyjdź do mnie jak tylko skończysz się pakować .
- Dobrze . A teraz mnie puść żebym mógł pójść do domu . 
- Ale tak bardzo nie chce mi się Ciebie puszczać .
- Uwierz , że ja też wolał bym żebyś mnie nie puszczał , ale niestety musisz bo inaczej nie będę mógł się spakować  .
- Dobra puszczam Cię .
Z wielkim ociąganiem Sasori mnie puścił .
- Do zobaczenia za chwilę .
- Do zobaczenia .
Po chwili już wchodziłem do swojego domu .
                                                                              ***** 
No i jak się podoba nowy rozdział ?? :3 Szczerze to mi się nawet spodobał :D Mam nadzieję , że nowa historia Jasia i Małgosi przypadła wam do gustu :P Co do następnego rozdziału nie wiem kiedy się pojawi bo cierpię teraz na brak weny :( Ale myślę , że rozdział pojawi się  tak ok rozpoczęcia roku szkolnego .  Jak ja nie chce do szkoły !!!!  Na dzisiaj to tyle .
                                                                                                                         Pozdrawiam : 
                                                                                                                          Mirajane <3  
                                                                                                                

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział VI

Kiedy wszedłem do domu było po 21 , więc rozumiałem dlaczego mama zalała mnie potokiem pytań typu : " Gdzie byłeś ? " , " Co  robiłeś ? " , " Z kim byłeś ? " . Ale też trochę tego nie rozumiałem bo przecież nie miałem 5 lat , więc na wszystkie jej pytania udzielałem odpowiedzi typu : " Nieważne ." , " Z Sasorim . " , " Nic szczególnego . " Byłem też zmęczony i postanowiłem , że pójdę do siebie i położę się spać . 
                                                                   **** 
W szkole postanowiłem , że o wszystkim powiem mamie , ale najpierw porozmawiam z Sasorim . Chciałem wiedzieć co o tym myśli . Trwała właśnie długa przerwa więc wiedziałem , że Sasori będzie jak zazwyczaj siedział na jednej z bardziej odosobnionych ławek gdzie zwykle nikogo nie ma . Wyszedłem ze szkoły i skierowałem się w tamtą stronę . Tak jak myślałem Sasori tam był i nie zauważył mnie więc pomyślałem , że zajdę go od tyłu . Jak pomyślałem tak zrobiłem . Gdy byłem za już za nim objąłem  go od tyłu na co się wzdrygnął .
- Hej . - Wyszeptałem wprost do jego ucha . 
- Hej .  - Odpowiedział po czym szybko się odwrócił i złączył nasze usta w krótkim pocałunku i kiedy skończyliśmy z moich ust wydobył się jęk nie zadowolenia . 
Ale po chwili oprzytomniałem i przypomniałem sobie po co tu tak naprawdę przyszedłem .  Ale Sasori mnie uprzedził . 
- Dei mam pytanie . 
- Jakie ? 
- Chcę wiedzieć czy powiesz o nas swoim rodzicom . I jeżeli tak to kiedy ? 
- Właśnie przyszedłem do Ciebie w tej sprawie . 
- Jak to ?
- No , bo chciałem Ci powiedzieć , że dzisiaj zamierzam  powiedzieć o nas moim rodzicom . No i też chciałbym żebyś wtedy ze mną był . Więc będziesz wtedy ze mną ?
- Oczywiście , że będę .
- A tyt powiesz swoim rodzicom o nas ? 
- Moja mama już o nas wie .
- A twój ojciec ?
- Odszedł od nas kiedy byłem mały .
- Och przykro mi . - Były to jedyne słowa które zdołałem powiedzieć .
 - Nic się nie stało i tak za bardzo go nie pamiętam .
  Po tym zadzwonił dzwonek i musieliśmy udać się na lekcje . 
                                                                         ****
Po szkole od razu z Sasori udaliśmy się do mojego domu i gdy tylko weszliśmy usłyszeliśmy perlisty śmiech mojej mamy i kogoś jeszcze .
- Jestem ! 
-  Dobrze , że już jesteś Dei . - Moja mama wyszła z salonu . 
- Dzień dobry , Pani .
- Sasori nie mów do mnie ciągle per Pani , możesz mi mówić Lisa . A teraz chodźcie do salonu.
- Dobrze .
Moja mama , zawsze była taka szczęśliwa gdy tata wracał z delegacji , ale o ile dobrze pamiętam miał wrócić za tydzień .  Ale jak tylko weszliśmy do salonu zobaczyłem nie kogo innego jak swojego tatę .
- Witaj , Dei .
- Hej , tato . Co tu robisz ? 
- Zakończyłem wcześniej  pracę więc przyjechałem może na bardzo krótko , ale jestem . Nie cieszysz się ?
- Nie oczywiście , że się cieszę , ale po prostu lekko się zdziwiłem .
- Aha , a może byś tak przedstawił mnie swojemu koledze .
- No tak . Tato poznaj Sasoriego , Sasori poznaj mojego tatę Kaname'go . 
Tata był z pochodzenia Japończykiem , a mama Angielką , więc miałem Japońskie jak i angielskie pochodzenie .
- Dzień dobry . Bardzo miło Pana poznać .
- Ciebie również miło poznać .  - Mówiąc to ojciec wyciągnął dłoń w stronę Sasoriego , który po chwili ją chwycił .
Razem z Sasorim spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo i razem usiedliśmy na przeciw moich rodziców co trochę ich zdziwiło , ale także usiedli .
 - Mamo , Tato chcę wam o czymś powiedzieć .
- Tak ? - Zapytali jednocześnie . 
- Bo ja ... - Nie wiedziałem jak to powiedzieć , ale poczułem dłoń Sasoriego zaciskającą się na mojej co dało mi trochę otuchy . - Bo ja jestem gejem i jestem z Sasorim . - Nie wiedziałem jak zareagują na to wyznanie .
- Że co proszę ?! - Krzyk mojego ojca rozniósł się po całym domu .
Mama milczała , a na je twarzy malowało się zaskoczenie , ale po chwili oprzytomniała i po chwili zapytała . 
- Jesteś tego pewny ?
- Tak , jestem . - odpowiedziałem pewnym głosem .
Tata cały czas milczał , ale wyglądał na spokojniejszego . Ale to co po chwili powiedział zszokowało mnie , mamę i nawet Sasoriego .
- No cóż , nie pozostaje nic innego jak zaakceptowanie tego , że nasz syn jest homoseksualistą. 
- I życzyć szczęścia . - Dodała po chwili uśmiechnięta mama .
Byłem w szoku , że moi rodzice okazali się być tak tolerancyjni , al byłem także z tego powodu szczęśliwy . 
- Dziękuje wam ! - Krzyknąłem z radości rzucają im się  na szyję .
 - Za co ? 
- Za wszystko . A tak z innej beczki , tato na ile przyjechałeś ?
- Tylko na dzisiaj .  Jutro po południu wyjeżdżam - Powiedział to z smutkiem w głosie . 
- Na ile ?
- Na 2 miesiące .
- To nie tak długo . - Dodałem na pocieszenie . 
- Tak . A poza tym po powrocie zostaję w domu na 5 miesięcy , więc będę mógł mieć oko na waszą dwójkę . - Mówiąc to tata wskazał palcem na Mnie i Sasoriego . 
Po tym wszyscy się roześmialiśmy . Niestety nie długo po tym, Sasori musiał już iść do domu. A ja resztę dnia spędziłem  z rodzicami . 
                                                                      ****
Więc tak wiem , że rozdział do najlepszych nie należy , ponieważ pisałam go kiedy niestety miałam braki weny , ale cóż mam nadzieję , że się wam spodobał ;) Następny rozdział pojawi się pod koniec tego tygodnia , a jeżeli nie to na początku następnego :D Na razie nie mam nic więcej do powiedzenia . :3 
                                                                                                                         Pozdrawiam : 
                                                                                                                         Mirajane <3 


wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział V

Przez kilka następnych dni spędzałam dużo czasu z Naomi dzięki czemu się do siebie zbliżyliśmy . Postanowiłem , że  muszę z nim porozmawiać i wyznać mu to co do niego czuję . Właśnie wychodziłem ze szkoły kiedy usłyszałem za sobą głos Naomi. 
- Dei , poczekaj !
Przystanąłem aby na nią poczekać . Po chwili już stała obok mnie .
- A więc kiedy mu powiesz ?
- Jutro , ale nie wiem jak mam mu to powiedzieć .
- Sama nie wiem , może zaproś go w jakieś wasze ulubione miejsce . Macie takie prawda ?
- Mamy , ale nie mogę Ci powiedzieć gdzie ono jest .
- Szkoda...Ale skoro to sekret to wytrzymam .
- Ok . To do zobaczenia .
- Tak , do zobaczenia i powodzenia z Sasorim . 
- Dzięki . - Uśmiechnąłem się do niej . Ona odpowiedziała tym samym .
                                                                   ****
Resztę dnia spędziłem u siebie w pokoju rozmyślają o Sasorim i o jutrzejszym dniu . W myślach modliłem się by ten dzień nie nadszedł bo bałem się tego . 
                                                                    ****
Dziś w szkole myślałem , że jeszcze trochę , a pozabijam wszystkie dziewczyny w szkole   . Zawsze gdy tylko próbowałem do niego podejść był z jakąś dziewczyną . Byłem cholernie zazdrosny , bo to ja powinienem być na miejscu tych dziewczyn . 
- Kurwa .... - W pewnym momencie nie wytrzymałem i zakląłem pod nosem .
Na szczęście pod koniec dnia szczęście mi sprzyjało . Zobaczyłem , że Sasori jest sam więc podbiegłem do niego .
- Hej .
- O hej , a gdzie zgubiłeś swoją koleżankę ?
-Huh...?
- No nie udawaj , że nie nie wiesz o kogo mi chodzi .
- A , o Naomi Ci chodzi to zwykła przyjaciółka ,  a poza tym chce Cię poznać .
- Aha .
- Ale nie o tym teraz . Masz dzisiaj czas ?
- No mam , a co ?
- To dobrze bo chcę z tobą porozmawiać.
- O czym ? 
- Dowiesz się , gdy się spotkamy .
- No powiedz. 
- Nie powiem .
- Ale...
- Bez żadnych "ale" mi tu . Przyjdź dzisiaj o 17 na polankę wtedy wszystkiego się dowiesz .
- No dobra , ale powiesz mi też o tej twojej "przyjaciółce" .
- Oh , no dobra .
                                                                     ****
Z domu wyszedłem przed 17 . Gdy doszedłem Sasoriego jeszcze nie było więc usiadłem na molo i czekałem . Ale z każdą chwilą byłem coraz bardziej zestresowany . Bałem się , że gdy mu "To" powiem On mnie znienawidzi , będzie się mną brzydził .
Moje rozmyślenia przerwał głos Sasoriego . 
- Hej . Długo czekasz ?
- Nie . 
Usiadł koło mnie , a ja myślałem , że serce wyskoczy mi z piersi . 
- A więc jaka ona jest ?
- Ale kto ?
- No ta twoja "przyjaciółka" .
- Czemu chcesz rozmawiać o Naomi ?
- No , chcę wiedzieć jaka jest dziewczyna mojego przyjaciela . 
- Eeee....!!?? Jak dziewczyna ??!!
- No w końcu o tym chciałeś ze mną porozmawiać . Prawda ?
- Co ? Nie , Naomi to tylko przyjaciółka , a przez kilka ostatnich dni dawała mi porady co do pewnej sprawy .
- Jakiej sprawy ?
- No właśnie o tym chciałem Ci powiedzieć . 
- Aha , no to .... O co chodzi ?
Teraz się zawahałem , byłem przerażony . Poczułem jak w gardle rośnie mi ogromna gula i  słowa nie chciały wyjść z moich ust .
- No , bo Ja ... Ja..
- Tak ?
- Ja ... Nie mogę .
- No powiedz , jak zacząłeś to skończ .
Sasori mówił do nie spokojnym i ciepłym głosem co dodało mi trochę pewności siebie . W końcu postanowiłem , że mu powiem i teraz nie mogę zrezygnować .
- Sasori , Ja .... Kocham Cię .
- Co Ty przed chwilą powiedziałeś ?
- Kocham Cię . - Wyszeptałem i spuściłem głowę w dół zamykając oczy . Bałem się teraz spojrzeć mu w oczy . 
- Dei ... Spójrz na mnie .
Jego głos był spokojny i taki czuły . Niepewnie podniosłem głowę , otworzyłem oczy i spojrzałem na niego . Uśmiechał się , a w jego oczach było tyle czułości .
- Dei , Ja też Cię kocham .
- N-Naprawdę ?  - Nie mogłem uwierzyć w to , że Sasori odwzajemnia moje uczucia . 
- Tak , kocham Cię .
Byłem szczęśliwy i nie mogłem się powstrzymać i rzuciłem się Sasoriemu na szyję  uśmiechając się od ucha do ucha . Sasori odwzajemnił uścisk . 
- Dei ... dusisz .
- Oh ! Przepraszam .
- Nie ma za co . 
Po tych słowach zaczął się do mnie przybliżać , był coraz bliżej i bliżej . Nasze usta dzieliły milimetry , gdy poczułem jego ust na swoich przymknąłem oczy . Pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny poczułem jak przejeżdża swoim językiem po mojej górnej wardze rozchyliłem delikatnie usta . Po chwili mogłem się delektować rozkoszą jaką dawał mi Sasori pieszcząc moje podniebienie i policzki , przy okazji zahaczając swoim językiem o mój zapraszając do wspólnej zabawy . Już po sekundzie nasze języki splotły się w namiętnym tańcu walcząc o dominację . Po pewnym czasie zaczęło nam brakować powietrza więc przerwaliśmy nasz pocałunek . Wtuliłem się w Sasoriego , biło od niego ciepło i spokój . W jego ramionach czułem się bezpieczny . Wiem też jedno teraz byłem najszczęśliwszym człowiekiem na całym świecie .
- Sasori , czy My teraz jesteśmy parą ?
- A chcesz być ze mną ? 
- Tak . A Ty chcesz być ze mną ?
- Oczywiście . 
Cmoknąłem go w policzek .  Sasori przytulił mnie do siebie mocniej jakby chciał się upewnić , że to nie sen i , że zaraz nie zniknę . Chciałem aby ta chwila trwała wiecznie , ale mój dziadek kiedyś mi powiedział słowa które zapamiętam do końca życia : " Gdyby każda piękna chwila trwała wiecznie nie było by czego wspominać ."  Poczułem ciepły oddech Sasoriego na swoim karku przez co zadrżałem , a po chwili usłyszałem jego aksamitny głos obok mojego ucha .
- Dei robi się ciemno wracajmy .
- Musimy ? - Zapytałem z nie krytym żalem w głosie .
- Wiem , też nie chcę wracać , ale musimy . A poza tym mam dla ciebie pocieszenie . - Mówiąc to uśmiechał się do mnie figlarnie.
- Jakie ? - Zapytałem zaciekawiony .
- A no takie , że po jutrze jest piątek , a moja mama wyjeżdża na weekend i wraca w poniedziałek na wieczór .
- Czyżby to była jakaś propozycja ?
- A jeśli powiem , że tak to zgodzisz się na nocowanie u mnie w ten weekend ?
- Oczywiście , że tak .
- A więc teraz czas na tę bardziej oficjalną część . A więc Deidara czy nie zechciał byś nocować u mnie w ten weekend ?
- No oczywiście , że chcę u Ciebie nocować . 
- To jesteśmy umówieni . A teraz wracajmy .
- Dobrze , wracajmy . 
Wstaliśmy z molo i ruszyliśmy w stronę ścieżki . Droga minęła nam na rozmowie i wygłupianiu się . Gdy doszliśmy na miejsce na pożegnanie pocałowaliśmy się .
- Dobranoc , Dei .
- Dobranoc . 
Gdy byłem w połowie drogo do mojego domu czyli gdzieś tak na środku ulicy usłyszałem głos Sasoriego więc odwróciłem się w jego stronę .
- Słodkich snów .
Na moje policzki wstąpił lekki rumieniec , szybko się odwróciłem mając nadzieję , że ich nie zauważył . Nadzieja matką głupich . 
- Do jutra . - Rzuciłem na odchodne .
I tak właśnie skończył się najszczęśliwszy dzień w moim życiu . Gdy szedłem spać nie myślałem o niczym innym jak Sasori i jak wspaniały będzie ten weekend .
                                                                       ****
Na dziś koniec . Mi się wydaje czy to jak na razie najdłuższy rozdział ? Dobra nie ważne . :D Mam nadzieję , że rozdział się spodobał . :3 Następny rozdział będzie króciutki no niestety , ale nie martwcie się już piszę 7 rozdział który będzie lekko z humorem . :D Jak na razie cieszcie się szczęściem naszych bohaterów bo później tak  kolorowo to nie będzie . Wiem Diabeł ze mnie . :D
LAYOUT BY SHINA/REN